
Guedes bnt de Lima: Damy radę!
Zapraszamy do lektury ekskluzywnego wywiadu z byłym prezydentem Rzeczpospolitej Sclavińskiej, Guedesem bnt de Limą oraz debiutem dziennikarskim, sekretarza gabinetu Guedesa bnt de Limy, Bartkiem de Limą - osobiście i wirtualnie bratem współzałożyciela Rzeczpospolitej Sclavińskiej.
Bartek de Lima: Mam zaszczyt powitać Guedesa bnt de Limę, polityka, podróżnika, dziennikarza czyli kolokwialnie mówiąc "Człowieka Sclavinię" jak określa pana historia Rzeczpospolitej. Można się zgodzić z tą wizytówką?
Guedes de Lima: Witam serdecznie czytelników Przeglądu Politycznego. Na pewno można się zgodzić z mianem podróżnika oraz dziennikarza, gdyż to obecnie utrzymuje mnie przy życiu na terytorium Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Z polityką od dobrych kilkunastu miesięcy jestem na bakier. Prawdę mówiąc w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu nie zaistniałem w polityce. Określenie "Człowiek Sclavinia" pozostawiam do oceny historii i przyszłym pokoleniom, którzy mogą mnie ocenić. Sam takowej oceny nie dokonuję i nie dokonam.
Bartek de Lima: Zacznijmy zatem od drażniącego całe społeczeństwo Rzeczpospolitej tematu odzyskania przez Sclavinię i Trizondal pełnej suwerenności - czyli prawomocnego zerwania traktatu inkorporacyjnego z połowy 2007 roku.
Guedes de Lima: To niewątpliwie priorytet dla władz oraz wszystkich aktywnych obywateli Rzeczpospolitej. Osobiście mimo popierania dążeń niepodległościowych jestem zażenowany stylem rozmów i przeciągającym się czasem podjęcia decyzji przez stronę sarmacką. Mimo wszystko jestem pełen optymizmu i wierzę, że traktat inkorporacyjny, który pozwolił zbudować silne Księstwo Trizondalu oraz silną Rzeczpospolitą Sclavińską, będziemy mogli teraz jako wspólna Rzeczpospolita zerwać i udowodnić, że możemy decydować sami za siebie i kształtować własną politykę zagraniczną - damy radę!
Bartek de Lima: Nie niepokoi pana fakt, iż kwestia suwerenności Rzeczpospolitej odbija się negatywnie na innych dziedzinach życia państwa? Przeciąga się decyzja o rozpisaniu wyborów uzupełniających, inicjatywy kulturowe schodzą na dalszy plan oraz prasa zaniedbuje swoją aktywną rolę, którą pełniła do tej pory.
Guedes de Lima: Niewątpliwie jest to słuszna uwaga z redaktora strony. Pewne dziedziny życia kulturowego schodzą na dalszy plan, gdyż niewątpliwie nie mogą się równać z tematem suwerenności. Mimo to nie uważam, by Rzeczpospolita trwała w dołku aktywnościowym. Czynnie funkcjonuje 'Klub Reform', 'Zakon Strażników Jednorożca' oraz 'Galeria Brutalizmu'. Cały czas na topie jest temat V-Mundialu oraz Eurowizji inicjowanej przez Krzysztofa Polanda. Może faktycznie brakuje jakichś spektakularnych i kontrowersyjnych prasowych artykułów ze strony Marcela Hansa czy Jana Dmowskiego y Potockiego w postaci 'Gońca Sclavińskiego' ale i tak nie jest źle.
Bartek de Lima: Przejdźmy zatem do kwestii terytorialnych po odzyskaniu niepodległości. Oczywistym jest, że Sclavinia utraci swoje sarmackie ziemie i będzie musiała przenieść się na Kontynent Wschodni. W grę wchodzą ziemie byłej V Rzeczpospolitej. Jednak tylko na niewielki ich fragment pozwalają Austro - Węgry co komplikuje sprawę. Jak odnosi się pan do tych rewelacji?
Guedes de Lima: Faktycznie, zerwanie traktatu inkorporacyjnego wiąże się z automatyczną utratą ziem dawnej Mirii, gdzie przez ostatnie 3 lata funkcjonowało państwo sclavińskie. Jedną sensowną opcją, ukształtowaną w wyniku debaty społecznej jest zajęcie byłych ziem V Rzeczpospolitej na Kontynencie Wschodnim, co prócz stricte formalnej kwestii byłoby swoistym historycznym połączeniem Sclavinii i Pięciopolski. Wiadoma jest historia obu mikronacji i większości starszych obywateli znane są pojęcia "wojen spamowych", "króla Zeusa" czy chociażby szpiegów na obu mikronacjach. Byłoby to piękne i zarazem symboliczne pojednanie i automatyczna deklaracja wiecznej przyjaźni narodu sclavińskiego i pięciopolskiego.
Problemem pozostaje faktycznie upór Austro - Węgier, które nie godzą się na całość ziem byłej Pięciopolski. Irytuje mnie postawa tejże mikronacji, gdyż uważałem ją za wiarygodnego partnera przyszłej wolnej Rzeczpospolitej - niestety zawiodłem się. Mogę tylko powiedzieć, że to dziecinna decyzja i duża rysa na relacjach Rzeczpospolita - Austro - Węgry.
Bartek de Lima: Jak odniesie się pan do kwestii obu miast przyszłej Sclavinii. Co zatem z Eldoratem i Nowym Kotwiczem? Czy propozycja Nowego Eldoratu i Jastrzębca jest ostateczna?
Guedes de Lima: Osobiście nie wyobrażam sobie użycia innej nazwy niż 'Nowy Eldorat' dla miasta kontynuujące tradycje Wolnego Miasta Eldorat, ustanowionego jeszcze przez obóz niepodległościowy na Rzeczpospolitej Sclavińskiej. Nazwa drugiego miasta jest sprawą otwartą. Faktycznie, głośno popieram projekt byłego Sclavińczyka Barjuana Wattsa - Jastrzębiec, gdyż to projekt niespełniony, a godny uwagi i zapewne lepszy od propozycji typu Danzig czy Sclaszat.
Bartek de Lima: Co planuje pan robić już na wolnej Rzeczpospolitej? Czy możliwy jest powrót do polityki Guedesa de Limy? Prezydentura, Izba Narodów czy może powrót do Ministerstwa Spraw Zagranicznych?
Guedes de Lima: Mam swoje plany i marzenia, które chciałbym spełnić. Niewątpliwie wiele miesięcy zajęło mi przepraszanie się z Rzeczpospolitą, nie potrafiłem pogodzić się z tym, że to już nie jest jednolita Sclavinia, a tylko państwo wielonarodowościowe. Musiałem dojrzeć i pogodzić się z tym, że tamtej Sclavinii już nie ma i nie będzie. Wierzę jednak, że w przyszłości wrócę do polityki i "walki politycznej" o najwyższe cele w tym także prezydenturę. Byłem ostatnim prezydentem niepodległej Rzeczpospolitej Sclavińskiej i niezwykle symbolicznym byłby powrót na fotel prezydencki Rzeczpospolitej już całkowicie wolnej od sarmackiego nadzoru bezpieczeństwa. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie interesuje mnie miejsce w Izbie Narodów czy Resorcie Spraw Zagranicznych. Myślę jednak, że za wcześnie by o tym mówić i planować. Przyszłość pokaże czy Guedes de Lima odbudował zaufanie społeczeństwa i czy społeczeństwo zaufa kontrowersyjnemu i prostolinijnemu politykowi rodem z Eldoratu.
Bartek de Lima: Dziękuję zatem za udzielony wywiad oraz możliwość współpracy z jednym z najsłynniejszych synów, których wydała na świat Sclavinia.
Guedes de Lima: Dziękuję serdecznie i wierzę na owocną, braterską współpracę.
Miłego czytania!
"Jeszcze Sclavinia nie zginęła - i nie zginie!"






