No tak, tylko ktoś musi być przegranym...

Hmm ja nie wiem skąd się wzięło przekonanie, że mikronacje mają bawić i radować. Dla mnie mikronacje to nowa płaszczyzna kontaktów międzyludzkich. Tak poznałem Jana, Adriana, Paulinę realnie i wielu zacnych ludzi wirtualnie. Taki kryzys mnie nie raduje ani nie bawi, ale możliwość współpracy z kimś dla dobra innych to jest dla mnie zabawa i radocha.