Kabaret
Rubi Birden
OBSADA:
Kandydatka1
Asystentka
Psycholog
Gabinet psychologa. On w białym kitlu, siedzi przy biurku. Obok niego stoi Asystentka, również w kitlu, typ służbistki. Na biurku papiery w nieładzie i tabliczka (do góry nogami) z napisem: „Psycholog zakładowy – Ś. WIR”
Wchodzi Kandydatka1, ma boa z piór, ostry makijaż i już na pierwszy rzut oka wiadomo, że jest nimfomanką. Wije się i mizdrzy bez ustanku.
KANDYDATKA1: Dzień dobry.
PSYCHOLOG: Usiąść proszę.
Ona próbuje zwrócić na siebie uwagę, kokietuje, on nie zwraca uwagi, czyta coś.
PSYCHOLOG: Klasyczny przypadek, klasyczny przypadek…
Psycholog robi się nerwowy, Asystentka, która to widzi, bierze przygotowaną szklankę z wodą i wpuszcza do niej krople z małej buteleczki.
PSYCHOLOG: (do Asystentki) Klotyldziu, Nervosol.
Asystentka robi mechaniczny krok w przód, podaje mu lekarstwo.
PSYCHOLOG: Co my tu mamy… Badanie kwalifikujące…
KANDYDATKA1: Do pracy.
PSYCHOLOG: W charakterze?
KANDYDATKA1: Co w charakterze?
PSYCHOLOG: Kogo do pracy w charakterze?
KANDYDATKA1: (zalotnie) Przysięgłej stenotypistki. Osobistej.
Psycholog przestaje się nią interesować, grzebie w papierach. Kandydatka1 próbuje zwrócić na siebie uwagę Asystentki, ale ta tylko obrzuca ją spojrzeniem, więc ogląda to, co stoi na biurku. Zauważa stojącą do góry nogami tabliczkę z nazwiskiem.
KANDYDATKA1: Ma pan…
PSYCHOLOG: Eś, od Świętopełk. Tatuś był specjalistą od… (nie kończy)
KANDYDATKA1: (odwraca tabliczkę) Do góry nogami było.
PSYCHOLOG: A wcale, że nie! (Asystentka już stoi ze szklanką) Klotyldziu! Nervosol! (wypija, do Kandydatki1) Imię? Nazwisko?
KANDYDATKA1: Gryzelda Pąpon. Przez ą, nie przez om. Przez a z ogonkiem. Miękko: Pąpon.
PSYCHOLOG: Wykształcenie?
KANDYDATKA1: Filolog mezopotamski. Umiem stenografować pismem klinowym.
PSYCHOLOG: (do siebie) Zatrważające… („zapada się” w swoje zajęcia) Wymiary…
KANDYDATKA1: 90-60-90. Solidna trójka na swoim miejscu!
PSYCHOLOG: Trójka?
KANDYDATKA1: (prowokująco, zaczepnie) A uważa pan, że nie?
PSYCHOLOG: Klotyldziu, zapisz to. Trójka.
Asystentka notuje, Psycholog znów wraca do papierów. Kandydatce udaje się zwrócić na siebie uwagę Asystentki, która jest zakłopotana, ale co chwilę popatruje na Kandydatkę1. Psycholog jest coraz bardziej zdenerwowany.
PSYCHOLOG: Powinni ujednolicić wymiary kratek ściekowych.
Asystentka nie wie, jak się zachować, chętnie odpowiedziałaby na zaloty Kandydatki1, ale jest zbyt nieśmiała. Mając na uwadze zachowanie Psychologa szykuje z wyprzedzeniem Nervosol. Jednym krokiem (jak zawsze) podchodzi do jego biurka, kiedy Kandydatka1 wysyła jej całusa. Asystentka cofa się o krok i jednym haustem wypija Nervosol. Od tej chwili coraz śmielej przyjmuje zaloty i zaczyna sama je odwzajemniać. Zupełnie niespodziewanie Psycholog wraca do rzeczywistości.
PSYCHOLOG: Przejdźmy do testu. To bardzo łatwy test jest. Oparty na skojarzeniach. Ja mówię słowo, pani słowo, ja słowo, pani słowo, ja słowo, pani słowo, ja słowo… (Asystentka podchodzi krok i wali go w plecy, on się odblokowuje) Rozumie? Pani?
KANDYDATKA1: Coś kojarzę…
PSYCHOLOG: Dla ułatwienia zademonstrujemy pani z moją Asystentką małą próbkę. Klotyldziu? (Asystentka podchodzi jednym krokiem do biurka) Gotowa? Zaczynamy.
Szybko przerzucają się słowami.
PSYCHOLOG: Krzesło.
ASYSTENTKA: Stół.
PSYCHOLOG: Cegła.
ASYSTENTKA: Dom.
PSYCHOLOG: Łóżko.
ASYSTENTKA: Poduszka.
PSYCHOLOG: Wiatrak.
ASYSTENTKA: Koczkodan.
Zdumiony Psycholog spogląda na nią pytająco, ona wzrusza ramionami.
PSYCHOLOG: (do Kandydatki1) Możemy? (ona potwierdza)
Kandydatka1 traci zainteresowanie Asystentką, która z nerwów zaczyna obgryzać paznokcie.
PSYCHOLOG: Rosół.
KANDYDATKA1: (zalotnie) Kogut.
PSYCHOLOG: Sutanna.
KANDYDATKA1: (seksownie) Guziczki.
PSYCHOLOG: Powietrze.
KANDYDATKA1: (obrazowo) Balony. (Asystentka łapie się za biust)
PSYCHOLOG: Ogródek. (Psycholog jest coraz bardziej podekscytowany, co prawda jego „korpus” siedzi spokojnie, ale nogi pod stołem tańczą dziki taniec)
KANDYDATKA1: Marchewka.
PSYCHOLOG: (do siebie) Ha! A teraz cię zagnę. (do Kandydatki1) Marchewka.
KANDYDATKA1: Soki…
PSYCHOLOG: Czy jest cokolwiek, co nie kojarzy się pani z…
KANDYDATKA1: (szybko, przerywa mu) Skakanka.
PSYCHOLOG: Słucham? Skakanka?
KANDYDATKA1: Ma pan rację. Bez sensu.
PSYCHOLOG: (do Asystentki) Klotyldziu? Puściłaś totolotka? (Asystentka jest kompletnie pochłonięta Kandydatką1) Klotyldziu!!!
ASYSTENTKA: Tak? (podchodzi krok do przodu)
PSYCHOLOG: Pytałem o totolotka. Skreśliłaś trójkę? Mówiłem, żebyś zanotowała.
ASYSTENTKA: Taak… Niee… Nie wiem…
PSYCHOLOG: Skaranie boskie z tym personelem niższego szczebla.
Psycholog znów się „zapada” w papiery.
KANDYDATKA1: (do Asystentki) Może byśmy poszły na kawę?
ASYSTENTKA: Nie jest w stanie nic powiedzieć, kiwa głową na tak, potem kręci na nie, wreszcie wzrusza ramionami i wskazuje na Psychologa. Cofa się o krok, wyjmuje Nervosol, wkrapla do szklanki, ale za długo to trwa. Zniecierpliwiona otwiera buteleczkę i wypija z gwinta. Wzdycha.
W tym samym czasie Psycholog liczy coś, bazgrze po kartkach, kiwa się, próbuje polizać łokieć, itp.
PSYCHOLOG: Policzyłem! Z testu jednoznacznie wynika, iż nie nadaje się pani na przysięgłą stenotypistkę osobistą. Ma pani natomiast predyspozycje w kierunku obróbki skrawaniem. (triumfalnie pokazuje coś na zamazanych kartkach)
KANDYDATKA1: To oburzające! (wstaje, rusza do wyjścia. Zatrzymuje się na chwilę, odwraca, patrzy na Asystentkę, która się miota, wypija resztkę Nervosolu i w ogóle nie wie, co ze sobą zrobić. Psycholog wstaje i zbiera się do wyjścia (w przeciwną stronę niż Kandydatka1) Asystentka zostaje na środku.
PSYCHOLOG: Klotyldziu! Idziemy!
Asystentka waha się jeszcze moment, potem robi podskok, obrót i biegnie za Kandydatką1.
KONIEC

