
Nie ma mowy o sprawiedliwym podziale bogactw w społeczeństwie, gdy bogaci się bogacą, a biedni biednieją - Pierre Joseph Proudhon
Startowo
Witam z kolejnym wydaniem RN!
Mamy w końcu całkiem optymalną sytuacje gdzie wy już nie macie wakacji (ja mam) a kryzys związany z brakiem władzy wydaje się być przeszłością. Zatem dzieje się więcej, konkretniej i ciekawiej. Do pełni szczęścia brakuje nam już tylko upadku monarchofaszyzmu i socjalistycznego rządu. Ale na wszystko przyjdzie jeszcze czas, tymczasem zapraszam do lektury!
Po wyborach ale czy wybornie?
Chwilowo nam miłościwie panujący viceprezydent Marciń "Homoś" Komosiński na szczęście dał się przymusić do rozpisania wyborów prezydenckich. A nie było to łatwe bo jego zadek ma nieprawdopodobne wręcz tendencje przyrastania do stołeczka. Ale nie poświęcajmy więcej uwagi byle nierozgarniętemu politykierowi nieodróżniającemu socjalizmu od liberalizmu...
Wybory, tak jak zapowiadałem to wcześniej, wprowadziły normalność do naszego państwa. Nareszcie trwają mniej lub bardziej burzliwe debaty dotyczące konkretnych działań. A główne siły polityczne kraju dokonują między sobą syzyfowych starć w nadziei przekonania drugiej strony do swojej wizji.
Oczywiście jeszcze nie wszystko działa tak jak powinno ale zdecydowanie poczyniliśmy pewien progres. Teraz tylko od nas zależy czy nadal będziemy iść naprzód.
Oczywiście nie byłbym obiektywny gdybym nie wytknął kilku niepokojących rzeczy. Nowy prezydent chociaż bardzo doświadczony i z pewną mniej lub bardziej mglistą wizją, zdaje się być osamotniony w swoich działaniach. Mimo, że od wyborów minęło sporo czasu to nie widać jakiejkolwiek aktywności ze strony ministrów. Nie twierdzę (głośno), że nic oni nie robią ale jako obywatel chciałbym wiedzieć o postępach prac bądź przynajmniej o jakimkolwiek planie działania. Tymczasem żaden z ministrów nie pokusił się nawet o wygłoszenie jakiejkolwiek mowy.
Wspominając o braku wsparcia dla prezydenta mam też na myśli jego Partię Liberałów Rzeczypospolitej. W końcu wśród 8 członków głównej partii powinno być przynajmniej kilka aktywnych politycznie osób. Tymczasem oprócz prezydenta i pultającego się Komosińskiego jedyną zauważalną postacią jest Poland, organizujący popowe koncerty i występy kabaretów w... filharmonii miejskiej.
SPP - światło w tunelu
Zaraz po wyborach byliście świadkami wyłonienia się nowej siły politycznej na RSiTowskim podwórku. SPP nie jest zlepkiem przypadkowych osób, które pod przypływem emocji chcą zreformować świat. Rozmowy na temat założenia tej partii, jej programu i wizji poprzedziły wielotygodniowe spory i uzgodnienia.
To właśnie sprawne funkcjonowanie wewnątrzpartyjnych mechanizmów owocuje pierwszymi sukcesami SPP. Udało się już przyjąć ustawę o odpowiedzialności (i to bez żadnych poprawek i zastrzeżeń ze strony opozycji!) oraz wynegocjować daleko idące ustępstwa ze strony wnioskodawcy przy ustawie medialnej (między innymi dziesięciokrotne zwiększenie wysokości subwencji przy jednoczesnym zmniejszeniu rygorów). A to dopiero początek! Już niedługo możecie spodziewać się kolejnych działań z naszej strony.
Końcowo
A na koniec mam dla was dobrą wiadomość. Otóż to wydanie RN powinno dać początek mniej lub bardziej regularnym publikacjom! A być może w niedalekiej przyszłości wyjdziemy też poza RSiT
Viva la Revolution! Viva la Socialism!
Strażnik Rewolucji - Karton Soku



