
"Należy stworzyć statki i żaglowce, poruszane niebieską bryzą.
Wtedy nie zabraknie śmiałków, którym niestraszna pustka kosmosu" - Jan Kepler
Słowem wstępu
Co prawda mamy wakacje i cała redakcja RN przebywa na zasłużonym odpoczynku, nie oznacza to jednak wcale, że nie poświęcamy czasu na pracę! Wręcz przeciwnie, ale o tym za chwilę. Wyjaśnię tylko, że ten numer został wydany z powodu dość starej (aczkolwiek niedokończonej) sprawy i nie poruszamy w nim kwestii obecnego kryzysu w RSiT ani innych aktualnych wydarzeń.
A teraz zapraszam do lektury!
Przełom w śledztwie!
Pamiętacie naszą pierwszą akcję? Była to manifestacja rowerowa "Belkland Tour" (RN #1 i #2) w której sprzeciwialiśmy się idei nadania Meridzie statusu miasta zamkniętego. W trakcie przejazdu demonstrantów doszło do tragicznego wypadku, otóż w peleton młodych działaczy RZW wjechał rozpędzony wóz a na jednym z odcinków został rozlany olej. Nasi ludzie od razu łączyli obie sprawy i dopatrywali się jakiegoś spisku jednak miejscowa policja starała się "ukręcić łeb" całej sprawie. My jednak nie odpuściliśmy i drążyliśmy aż natrafiliśmy na pewne dowody!
Jak już zostało wspomniane mieliśmy wielkie problemy gdyż policja była głucha na nasze argumenty i nie chciała współpracować. Od początku twierdzili, że oba incydenty to nieszczęśliwe wypadki i nie ma sensu się nimi zajmować. To dało nam tylko do zrozumienia, że ktoś chce coś ukryć i z pewnością jest to ktoś wysoko postawiony...
Mieliśmy szczęście, że manifestacja cieszyła się dość dużym zainteresowaniem mediów, dlatego mamy dość dużo zgromadzonych materiałów, które bardzo nam pomogły. Na podstawie nagrań z kamer telewizyjnych oraz przemysłowych udało nam się ustalić co stało się z samochodem zamachowca. Otóż już 30 minut po wypadku płynął on wynajętym promem w kierunku Trizondalu. Tam samochód trafił na złomowisko gdzie został szybko zutylizowany... Wcześniej jednak udało nam się zebrać w jego wnętrzu pewne dowody. Zdjęcia, dokumenty, rachunki, listy, nagrania oraz... wielką plamę oleju na tylnym siedzeniu. Próbka została przez nas przebadana i okazało się, że jest to ta sama substancja jaką rozlano na trasie przejazdu rowerzystów. Co ciekawe tym olejem okazał się niemal niewystępujący w naszej galaktyce olej prehexydexotryscypianowy*! Czy ktoś nadal uważa, że obie sprawy nie maja związku?
Kolejnym naszym krokiem było odnalezienie źródła pochodzenia oleju. Ustaliliśmy, że jedyną niezbyt oddaloną galaktyką gdzie można znaleźć ten olej jest Carbius XR3000 znajdujący się jakieś 3 tygodnie świetlne od nas. Wykorzystując nasze eko kontakty udało nam się dowiedzieć bardzo wiele na temat tej substancji.
Okazuje się, że olej prehexydexotryscypianowy uzyskuje się z niewykształconego trustrytu**, którego największe złoża oraz większość wydobycia można znaleźć na planecie Dexon Hideout. Nie pozostało nam nic innego jak polecieć tam. Na miejscu okazało się, że planeta pogrążona jest w wojnie domowej... (Spytacie pewnie co to wszystko ma wspólnego z naszą manifestacją? Zaraz się dowiecie!)
By wszystko okazało się jasne w wielkim skrócie wyjaśnię co doprowadziło do tamtej sytuacji. Otóż magnat paliwowy i właściciel konsorcjum Xzsa, monopolisty w dziedzinie wydobycia popadł w tarapaty finansowe gdy okazało się, że złoża trustrytu są jeszcze niewykształcone. Poniósł on olbrzymie straty a chcąc je pokryć dopuścił się malwersacji finansowych na olbrzymią skalę. W efekcie cały majątek firmy został zlicytowany a setki tysięcy sprowadzonych z innych planet pracowników, bez żadnych środków do życia, trafiło na bruk. Nic dziwnego, że mieli oni ochotę rozszarpać swojego byłego pracodawcę na strzępy. On jednak zdążył uciec na planetę Dexon Larger zabierając zalegające w magazynach beczki z olejem. Tam nawiązał kontakty z miejscowymi rebeliantami, którzy chcieli odkupić olej by wykorzystać go w planowanym ataku na pogrążoną w chaosie planetę Dexon Hideout. Jednak nasz przedsiębiorczy bohater chciał wyrolować rebeliantów zabierając i kasę i olej! Co było dalej? Chyba nietrudno się domyślić, że po narażeniu się na gniew mieszkańców dwóch planet lepiej zniknąć na jakiś czas...
Teraz już wszystko jasne? Nie? A! Zapomniałem o pewnym ważnym szczególe, otóż nasz malwersant nazywał się Nikhram Ńi'Zomohkzki! Czy to nie brzmi znajomo? Jeśli nie widzicie pewnego podobieństwa dokonajmy małej translacji z języka vhrytz, obowiązującego w całej galaktyce Carbius XR3000:
Zacznijmy od imienia - Nikhram, należy je odwrócić co daje nam "Marhkin". Teraz trzeba pozbyć się H (jest ono bezdźwięczne) a K zamienić na C (w języku vhrytz nie występuje C dlatego zamiast niego używa się K) co daje nam MARCIN.
Teraz nazwisko - Ńi'Zomohkzki, tu najpierw rozdzielamy na dwa człony "Ńi'zomohk" + "zki", pierwszy człon odwracamy co daje "Khomoz'iń", człon "zki" pozostaje bez zmian (to typowa końcówka tak jak u nas ski/ska). Ponownie pozbywamy się H oraz ' a zamiast Z wstawiamy S (podobna zasada co przy K i C) co daje nam KOMOSIŃSKI.
Jeśli ktoś uważa, że to nadal przypadek to pokazuję wam zdjęcie z listów gończych na jakie natrafiliśmy we wszystkich zakątkach Carbiusa XR3000
Za głowę tego Pana można dostać naprawdę konkretną sumkę ok 2 000 000 000 000 000 MTD!!!
Oczywiście napisać moglibyśmy jeszcze wiele więcej ale przecież mamy wakacje, dlatego sami dopowiedzcie sobie resztę...
Strażnik Rewolucji - Karton Soku
* Olej prehexydexotryscypianowy - produkowany z niewykształconego trustrytu, był wykorzystywany jako radioaktywna broń chemiczna jednak wysokie koszty produkcji oraz dalszych badań dla jego innych zastosowań przyczyniły się do wycofania z użytku.
** Trustryt - radioaktywny surowiec występujący jedynie w galaktyce Carbius XR3000, w swojej wykształconej formie używany jest jako składnik paliwa w tamtejszych elektrowniach postneurojądrowych, niewykształcona forma służy miedzy innymi do produkcji oleju prehexydexotryscypianowego.


