Władze Sclavinii i Trizondalu zmieniły ordynację podczas trwania wyborów, antydatując stosowny akt prawny. W RSiT rozpętano również swoistą kampanię nienawiści przeciwko Bratumiłowi Nowakowi, który upublicznił wyniki wyborów wbrew planom tamtejszej komisji wyborczej. Wszystko przez ordynację, która nie przewidziała remisowego rezultatu w wyborach.
Wybory prezydenckie w RSiT zakończyły się w piątek. Dwaj kandydaci, Tomasz bnt Czunkiewicz oraz Jan kaw. Dmowski y Potocki zebrali po siedem głosów. Podczas spotkania wyborczego na regionalnym kanale IRC (#rsit) uczestnicy uświadomili sobie, że ordynacja… nie przewiduje takiej sytuacji. - Prawodawcy spie*dolili sprawę i możecie mnie pocałować w dolną partię pleców – skwitował to na #rsit Marcin Komosiński, wiceprezydent. - Ordynacja nie przewidywała takiego dziwu. Jesteśmy w ciemniej dupie – ciągnął Komosiński. Jak wyjść z patowej sytuacji, wiedział jednak Marcel v-hr. Hans, były Książę: - Upoważniony organ państwowy ma 24 godziny na ogłoszenie wyników od zakończenia wyborów, a więc wedługg prawa nikt ich jeszcze nie zna – oświadczył niezarażony na publicznym kanale. – Mamy dobę, aby Marcin [Komosiński – dop. red.] wydał edykt, zmienił ordynację i po krzyku.
Tak też uczyniono. W Dzienniku Praw pojawił się antydatowany na 3 lutego edykt uzupełniający lukę w ordynacji. Na jego podstawie zarządzono drugą turę. - Ordynacja nie posiadała kilku artykułów, jednak została uzupełniona na czas. Wcale nie podczas wyborów! I wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Żaden z kandydatów jeszcze nie zaprotestował, a przecież ma takie prawo – wyłuszczał w rozmowie z „Bramą” Marcel Hans. Czy jednak zmiana ordynacji podczas wyborów to zmiana „na czas”? - Od dnia 4 lutego do dnia 5 lutego do godziny 21:00 nikt ordynacji nie zmieniał, a wtedy trwały wybory – podkreśla Hans. Wiceprezydent Komosiński nie odpowiedział na nasze pytania.
Regionalne media o sprawie milczą. „Po krótkich konsultacjach Wiceprezydent Komosiński zgodnie z ordynacją zarządził drugą turę wyborów” – pisze „Gazeta Górnicza”.
Sprawa nie wyszłaby pewnie na jaw, gdyby nie gwałtowne reakcje mieszkańców RSiT na działania Bratmiła v-hr. Nowaka-Azoramath. Był on obecny na spotkaniu wyborczym rsitańczyków i przesłał wyniki wyborów prezydenckich na kanał ogólnosarmacki. Informacja ta nie wzbudziła tam jednak większego zainteresowania. Rozpowszechnianie wyników wyborów nie było na rękę władzom RSiT, które ustaliły między sobą, iż spotkanie wyborcze uznają za niebyłe, a wyniki za nieujawnione do czasu stosownych poprawek w DP. - Jeśli umówiliśmy się, że mamy problem i lepiej będzie dla nas, dla KS i dla prawa, jak zrobimy tak i tak i wyniki upublicznimy np. za 30 min (tak było!) to Ty chamsko musisz oczywiście je wygadać?! Musisz, bo chcesz nam zrobić na złość – grzmiał później na forum Marcel Hans. - Meval jest wrogiem kraju. Proponuję Bana – powiedziała na forum Paulina Ivette i następnego dnia nawiązała do sprawy w swoim piśmie „NCzas”: „Mevalu, strzeż się. Ciebie też wezmę na tapetę”.
Tymczasem Nowak nie miał złych intencji. Jak tłumaczy, początkowo wyniki ogłoszono publicznie. – Zanim dowiedziałem się, że jest inaczej, było już za późno – mówi. - Pan Bratumił Nowak miał jeszcze jakiś czas temu obywatelstwo Księstwa Trizondalu, jednak dobrowolnie wyprowadził się do Królestwa Baridasu, a więc większość mieszkańców RSiT zna go od dawna. Nienawiść jednak moim zdaniem wygląda inaczej. To, że ktoś kogoś nie lubi i wyraża to publicznie, to na prawdę z nienawiścią ma mało wspólnego – tłumaczy Marcel Hans.
Komentarz
Mikołaj mar. Arped-Muzyk, Sędzia Sądu Najwyższego
Wstrzymanie ogłoszenia wyników i szybkie uchwalanie nowelizacji do ordynacji wyborczej to rozwiązanie bardzo nietrafione, stanowiące najprawdopodobniej złamanie zasady nieretroatkywności prawa. Sytuacja, która zaistniała nie jest łatwa. Najrozsądniejszym wyjściem wydawałoby się po prostu zwrócenie się w tej kwestii do Sądu Najwyższego.
a ja dodałem komentarz:
Przepraszam bardzo, ale prawo jest dla ludzi, a nie przeciwko nim! Mieliśmy iść do sądu i czekać niepotrzebnie?
Już raz nam Sarmacja pomagała w stanie wyjątkowym i zajęło nam to wszystko miesiąc tutaj podejrzewam, też by trwało odpowiednio długo.
Pan Redaktor chyba zapomniał się, że my w mikronacji mamy ochotę się bawić, a nie martwić. Oczywiście nasze postępowanie mogło łamać milion zasad, ale spełniło jedną - pozwoliło kontynuować dobrą zabawę każdemu w RSiT.
Aha i jeszcze jedno, czym miałem się zarazić?
Komentujcie im i pokażcie, że dla nas liczy się ZABAWA!





