Troy napisał:
Zgadzam się z diukiem Kościńskim, że działania zmierzające do naprawienia sytuacji są potrzebne. Diuk krąży wokół tematu i prawidłowo opisuje skutki, natomiast niezupełnie jest w stanie wskazać palcem na przyczyny. Przyczynę główną opisałem odpowiadając na pytanie redaktora Gazety Elekcyjnej tj. brak zunifikowanego systemu i rozumiejąc przez to ogólne rozczłonkowanie organizmu państwowego na niekompatybilne ze sobą części. Wszyscy, lub prawie wszyscy, którzy mają jakiekolwiek pojęcie jak to wygląda od środka zgadzają się, że takie rzeczy jak Syriusz muszą zniknąć. Potrzebny jest nam fundament, na którym można budować, a mamy bagno, w którym topią się wszelkie inicjatywy. Diuk Khand prowadzi prace nad takim fundamentem i za kilka miesięcy będziemy mogli zobaczyć efekty. Niemniej jednak to nie jest jedyną przyczyną wszystkich problemów, jest ich jeszcze co najmniej kilka. Dziś chciałbym się skupić na jednej z nich, którą uważam za główną, a mianowicie inkorporacjom.
Na początek teza ogólna, która nie wymaga udowadniania i nad którą nie będę prowadził przyszłych dyskusji, gdyż jest faktem. Piotr Mikołaj zawsze miał ambicję by zebrać v-świat pod berłem Księcia Sarmacji. Do realizacji tego marzenia prowadziły trzy różne drogi, a Piotr Mikołaj wybrał taką, która była najszybsza, nie wymagała nakładów i wiązała się z osobistym splendorem dla monarchy - unie personalne i inkorporacje. Proszę nie zrozumieć mnie źle - nie potępiam Piotra Mikołaja, choć zawsze byłem przeciwny tak inkorporacjom jak i podziałowi administracyjnemu na prowincje, o czym ówczesny Książę doskonale wiedział. Nota bene, podział na prowincje miał być panaceum na niezidentyfikowany wtedy problem aktywności, który dziś bez problemów może zostać opisany jako ten z pierwszego akapitu.
Unie i inkorporacje wywoływały skutki krótko- i długoterminowe na różnych płaszczyznach Księstwa. W chwili wejścia w życie powodowały napływ przynajmniej kilku obywateli, ale jednocześnie wywoływały niecheć do nowych u dużej części populacji. Skutki długoterminowe były różne - czasem było to wtopienie się nowych obywateli w Księstwo, jak w Baridasie, a czasem pozostanie osobną narodowością, jak w Teutonii. Ten pierwszy skutek był skutkiem pierwotnie zamierzonym przez Księcia - ideą za uniami i inkorporacjami była chęć skierowania aktywności obywateli danego państwa do Sarmacji, a z czasem ich całkowita sarmatyzacja. Ten drugi był niechcianą konsekwencją podjętej próby.
Istniejący stan faktyczny nie napawa optymizmem. Prawo Księstwa zostało naprędce dostosowane do istnienia domen i zgrzyta, ale to nie jest główny problem. Problemem jest to, że aktywność, która była zamierzona jako aktywność w Sarmacji jest aktualnie aktywnością w domenie. Ciała, które miały być tylko kroplówką aktywności dla istniejącego organizmu zaczęły z czasem wysysać siły witalne państwa i doprowadziły do sytuacji, w której Księstwo jest tylko wydmuszką. To się musi skończyć teraz, lub - jak zauwazył diuk Kościński - skończy się tragicznie powodując "rozpłynięcie" Sarmacji.
Rozczłonkowanie na prowincje było błędem. Unie i inkorporacje były błędami. Nie tędy droga do budowania silnej Sarmacji. Nic nie zastąpi organicznej pracy u podstaw i zdrowej konkurencji z innymi państwami. Pracę możemy wykować i ją wykonamy. Prace diuka Khanda nad systemem, aktywność Piotra Mikołaja, aktywność diuka Koraba, aktywność Kanclerza oraz innych osób napawa optymizmem. Ona jednak musi trafić na podatny grunt, a takim nie jest Sarmacja składająca się z domen.
Pozwolę sobie odwołać się do wyższego niż siła mojego rozumu autorytetu. W Księdze Rodzaju znaleźć możemy historię Wieży Babel, która jak mniemam jest znana każdemu czytającemu, a która była próbą zebrania narodów w jedno społeczeństwo o wspólnym języku i wspólnym ustroju. W Księdze Rodzaju następuje ona bezpośrednio po opisie Stołu Narodów, który przypomina, że kreacja stworzyła różne społeczeństwa i narody właśnie po to, by się różniły i mogły przynieść do stołu to co mają najlepszego gdy dni się wypełnią. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że my właśnie taką wieżę zbudowaliśmy. Zebraliśmy pod jedną władzą państwa, które tak naprawde powinny się rozwijać - lub upadać - samodzielnie i z którymi powinniśmy mieć relacje partnerskie, a nie rządzić nimi. Spójrzmy na RSiT. To jest fantastyczne społeczeństwo, które jednak do Sarmacji pasuje jak pięść do nosa. To jest państwo, które powinno być całkowicie rządzone przez swoich mieszkańców - na dobre lub złe. To jest państwo, z którym powinnyśmy jako Sarmacja mieć przyjacielskie stosunki oparte na zdrowej konkurencji. Czym jednak jest w tej chwili? Pijawką wysysającą aktywność.
Czas na konkluzje. Proponuję byśmy wreszcie ostatecznie zrezygnowali z polityki rozwoju poprzez podbój i byśmy umożliwili przyczepionym do Sarmacji państwom decydowanie o własnym losie. Zakończmy istnienie domen, uczyńmy Sarmację państwem jednolitym narodowo i kultywujmy stosunki międzynarodowe ku obopólnej korzyści. Stańmy się na powrót Sarmacją.
JKW PMK napisał:
Pomimo mojej generalnej skłonności do radykalnych działań, w tym miejscu twierdzę, że to o krok zbyt daleko (z powodów, które wskazał diuk Kościński, ale też i patrzę w kontekście konkretnych jednostek, nie bliżej nieokreślonych „grup ludzi”). W przypadku Baridasu problemu o tyle nie ma, że nie ma już samego Baridasu. Teutonia przeniosła się na Forum Centralne, i w tym upatruję szansy na to, że z czasem irracjonalne podziały znikną i będziemy mogli liczyć na zdrową konkurencję wewnątrz Sarmacji (która także jest potrzebna*). Najtrudniejsze zagadnienie pozostawiam na koniec: jestem zdania, że RSiT będzie musiał dokonać ostatecznego wyboru odnośnie tego, czy jest z nami, czy też obok nas — w wymagającym okresie odbudowy, który czuję, że nadchodzi…
* Ten wątek jedynie zarysuję. W moim odczuciu Sarmacja jest zbyt „duża”, a przez to nienamacalna, niedająca się wyobrazić — niezależnie od tego, czy razem z krajami Korony, czy bez. Nasz serwis internetowy jest w istocie agregatorem wiadomości z prasy i forum. Sarmacja nie posiada klimatu bliskości wynikającego z przyjętej narracji, której skala liczona jest w setkach tysięcy kilometrów kwadratowych. Ten klimat warto byłoby na powrót zbudować, a to wymaga „lokalizacji” (Boże broń, nie politycznej).
Troy napisał:
RSiT jest w ogóle z innej bajki i stan prawny powinien podążyć za rzeczywistością. Co do problemu ludzi, to można nawet wyrazić zgodę na podwójne obywatelstwa wszystkich tych, którzy czują się Sarmatami. Natomiast pozbyć się domen z systemu prawnego Księstwa i mentalności jego obywateli trzeba bezwzględnie
Bzdura. Nie ma możliwości by jakakolwiek władza lokalna wniosła coś dobrego do Księstwa, jako że warunkiem koniecznym do jej działania jest zmniejszenie aktywności w Księstwie, a "realizowanie się na odcinku władz prowincjonalnych" powoduje transfer aktywności innych osób do sfery lokalnej. To z definicji nie może być dobre - i nie jest, co przecież możemy zaobserwować naocznie. Nie dostrzegam tu także powiązania z dobrym czy złym rządem. Poza tym rozmawiamy tylko i wyłącznie o jednym rodzaju aktywności - aktywności politycznej, a wydaje mi się że dążymy do tego by Księstwo miało możliwość akomodacji także innych zainteresowań i żadne z tychże nie powinno być limitowane do sfery lokalnej, gdyż powoduje to stratę dla wszystkich znajdujących się poza tą strefą. Rada miasta? Lista dyskusyjna wsi? Błagam.
Leszek Żółtowski napisał:
A może to właśnie prowincjami Sarmacja stoi? Może właśnie o to chodzi żeby rozwijały się domeny, żeby tam była aktywność, żeby tam powstawały inicjatywy? Moim zdaniem nie chodzi o przeniesienie aktywności na centrum, a umiejętne jej zrównoważenie między prowincjami a centrum i w tym widzę cel pracy rządu. W mojej opinii gestią rządu jest "rozkręcanie" inicjatyw w centrali, które to inicjatywy będą integrować Sarmatów, a samorządy mają przecież prawo do organizacji instytucji czy imprez we własnym zakresie. Inną sprawą już jest, że tak naprawdę zanik aktywności męczy jak wrzód na d**** nie tylko centralę, ale również prowincje (no może poza RSiT) vide Dni Morza w Krezie, czy okraszony niemałą nagrodą konkurs na skórkę sarmacką do Firefoxa w którym wzięła udział, uwaga, JEDNA OSOBA. WSTYD.
To wszystko to wybrane cytaty z
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=115&t=793&st=0&sk=t&sd=a
Jednak sprawa jest dość istotna. Nie skupiałbym się tutaj na ciekawych i czasami gorzkich porównaniach, ale na tym gdzie stoimy dziś. JKW PMK napisał, że Sarmacja jest dziś za duża i niewyobrażalna. To trochę prawda, bo nie mogę sobie wyobrazić jej aktywności chociażby. Bo to aktywność RSiT ale plus inne domeny i centralę...
Jakiś czas temu gdy był temat secesji grożono różnym ludziom, różnych pomawiano, a dziś? Dziś Sarmaci sami nam mówią, że trzeba wybrać. Albo się sarmatyzujemy albo trzeba odejść z KS. Prawda jest taka, że w Sarmacji niedługo nie będzie już miejsca na osobne forum, czy osobne władze lokalne w moim odczuciu.
W związku z tym pytanie ankietowe powinno brzmieć jak wyżej.
Nie chodzi o to czy jesteśmy tego pewni co do secesji, chodzi o to, jak na to wszystko patrzy centrala. Ja nie widzę sensu pchania się na siłę, nie czuję się też urażony. Prawda jest taka, że ani my ich nie tworzymy, ani oni nas. I my i oni to już widzą coraz częściej...
A więc secesja niedawno może przerodzić się w rozwód bez orzekania o winie...



