Drodzy Współobywatele!
Nie znałem nigdy dobrze, ani Sclavinii ani Trizondalu. Nie z powodu jakiejś niechęci, ale z powodu nieprzyzwyczajenia do korzystania z narzędzi komunikacji preferowanych i w RS i w KT i w końcu w RSiT (forum). Nie mniej, jako regent stoję na straży niepodzielności i ciągłości państwa sarmackiego, tym bardziej, że przedłuża się okres nieobecności Jego Książęcej Mości i muszę osobiście podjąć stosowne kroki.
Jestem obecny w mikroświecie nieprzerwanie od 2004 roku. W grudniu 2004 roku zakładałem, wraz z obecnym Księciem, Mandragorat Wandystanu. W roku 2006 (współ)doprowadziłem do zjednoczenia Wandystanu z Księstwem Sarmacji - i uzyskałem dla Wandystanu status kraju sarmackiego oraz szeroką autonomię i szereg uprawnień w centrali. Nigdy wcześniej ani później żaden z inkorporowanych lub łączonych unią krajów nie posiadał tak daleko rozbudowanej pozycji w strukturach Rzeczypospolitej Sarmackiej, jak wówczas Wandystan. Mimo tego w roku 2007 doszło do wyeliminowania elementu wandejskiego z Księstwa Sarmacji.
Wskazałem na moje wieloletnie doświadczenie bo wiem, że uprawnia mnie ono do formułowania opinii które są nim naznaczone. Wskazałem mój wandejski rodowód - bo jest on dowodem na to, że zawsze bardzo ciepło podchodziłem do przejawów niezależności myśli, opinii, sądów, pomysłów na państwo, tworzenie ustrojów wewnętrznych. Wskazałem na ten rodowód w tej chwili - mimo, że jego przypominanie nie jest politycznie korzystne. Pozwoli jednak na zobrazowanie, iż moje doświadczenie nie ogranicza się tylko do mitycznej "centrali".
Warunkiem rozmowy z moimi partnerami z RSiT powinna być szczerość. Zatem: tak - dostrzegam problem o którym pisze Jego Książęca Wysokość Piotr Mikołaj oraz diuk Kowalczykowski. Dostrzegam - i dostrzegałem także mieszkając w Wandystanie, z dala od Sarmacji wyraźne różnice pomiędzy mentalnością i poczuciem narodowym sarmackim a sclavińsko-trizondalskim. Rozumiem potrzebę centralizacji - i zgadzam się, że rozpraszanie aktywności nie służy całokształtowi państwa.
Rozumiem jednocześnie - i z uwagi na mój wandejski rodowód - to co mówię powinno wydać się wyjątkowo wiarygodne - Wasze aspiracje w RSiT. Wandejczycy mieli i nadal mają podobne. Na sprawę trzeba jednak patrzeć realnie. Kiedy w 2007 roku w taśmiach Ciupaka mówiliśmy w Wandystanie o możliwym odejściu - odrzuciliśmy je, stwierdzając że nie posiadamy masy krytycznej, to jest 20-30 aktywnych osób na które można liczyć. Aktywnych - nie od święta; aktywnych dzień w dzień. Słowa te zostały przyjęte z wielkim oburzeniem w Sarmacji - ale nie wycofuję się z nich. Były wynikiem politycznej kalkulacji. Gdybyśmy mieli masę krytyczną -to wcale nie jest przesądzone, że chcielibyśmy rozwodu. Jedno było pewne: masy krytycznej nie mając - rozwód był nie do przyjęcia.
Obecnie temat masy krytycznej (choć nie wprost) powraca - i to paradoksalnie po stronie centralistów. Jest to słuszne podejście. Niescentralizowana Sarmacja zbliża się do granicy, przy której państwo wirtualne nie jest samonapędzającą się kula śnieżną - lecz tworem o którego aktywność trzeba walczyć. Pełni patriotycznych uczuć Piotr Mikołaj i diuk Kowalczykowski - proponują receptę - po to by jednoczyć; by zadziałał efekt synergii. Bo o ile pomiędzy Wandystanem a Sarmacją ta synergia zachodziła - to jednak życie w RSiT w dużej mierze toczy się zupełnie osobno. Co zresztą sami potwierdzacie.
I tu proszę naprawdę uwierzyć w moje doświadczenia. Tworzenie państwa wirtulnego jest trudnym zdaniem. Zadeklarować w tej ankiecie poparcie może nawet i 30 osób. Ale to jeszcze nic nie znaczy. Wiem, że RSiT posiada utalentowanych ludzi i secesja może wypalić, ale może zakończyć się porażką; może w końcu powtórzyć scenariusz wandejski - państwo przetrwa - ale będzie trzeba ciągle walczyć o jego aktywność.
Jako (pełniący obowiązki) monarcha sarmacki - przepisami unii - czuję się także odpowiedzialny za dobro moich krajów koronnych i dlatego nie jestem przekonany by to rozwód był najlepszym rozwiązaniem. Potrzebna jest nam nie szybka decyzja, lecz debata o stanie stosunków RSiT z centralą. Będę czuwał nad jej przeprowadzeniem i wprowadzeniem jej postulatów zgodnie z prawem i przy odpowiednio uspokojonych nastrojach.
Jednocześnie jednak zaznaczam, iż Monarcha nie będzie stał na drodze słusznym dążeniom narodów sclavińskiego i trizondalskiego. Będzie wsłuchiwał się w głosy swoich poddanych z RSiT i zaakceptuje takie urządzenie ustroju Rzeczypospolitej, które uwzględni jej interesy. Nie mniej do ustaleń w tym zakresie dojść może jedynie po przeprowadzeniu stosownych debat, po podjęciu prób naprawienia zaistniałej sytuacji, po podjęciu stosownych kroków prawnych.
Może faktycznie rozluźnienie unii byłoby dobrym wyjściem. Może zamiast rozwodu zamienić unię realną - w personalną? Może dwa państwa pod wspólnym berłem byłyby rozwiązaniem gwarantującym niezależność, przy jednoczesnym zachowaniu ścisłego sojuszu; a Sarmacji umożliwiłoby tworzenie państwa jednolitego (pomijam kwestie teutońską - nie chcę tu decydować za Teutończyków)
A może raczej spróbować mimo wszystko zaakceptować dwustronnie jakiś z przejawów centralizacji?
Wyjść jest dużo i wbrew pozorom także takich, które mogą zadowolić wszystkich.
Bądźmy dobrej myśli.
khand
regent
PS: zainteresowanych rozmową zapraszam na priv: 2647700




