Każdy kapłan zjawia się dzień w dzień do pełnienia swojej służby i składa wiele razy te same ofiary, które nigdy przecież nie mają mocy gładzenia grzechów. On (Chrystus), przeciwnie, złożył za grzechy jedną, jedyną ofiarę, a potem "zasiadł po prawicy Bożej na wieki; teraz czeka tylko, aż nieprzyjaciele jego legną jako podnóżek stóp Jego" (Ps 109,1). Przez tę jedyną ofiarę uczynił na zawsze doskonałymi tych, których uświęcił. To poświadcza nam także Duch Święty, bo powiedziawszy:
"Oto jest przymierze, które zawrę z nimi w owych czasach: -
dodaje Pan:
"Prawa moje wkładam do serc ich i wypiszę je w duszy ich, a grzechów i nieprawości ich pamiętać już więcej nie będę" (Jr 31,33).
A gdzie grzechy są odpuszczone, tam nie trzeba już ofiary za grzechy.