
Nostalgia, drodzy Towarzysze, nostalgia to wielka siła. Pod wpływem twórczości niezastąpionego tow. Ipanienki, przypomniałem sobie o naszym poprzednim wielkim twórcy audio. O postaci tyleż enigmatycznej, co wybitnej i tyleż nietuzinkowej, co ekscentrycznej. Mowa oczywiście o onomatopeju [**Aborcjuszu Struszyńskim**](https://wandystan.eu/w/Encyklopedia::Aborcjusz_Struszy%C5%84ski), buduarze G-W-S, rektorze LUW i ważnej postaci w dziejach SoGo, ale też twórcy muzyki przetwarzanej maszynami elektronowymi i wykorzystującej sample, a więc w pewnym sensie poprzednika dzisiejszej twórczości ipanienkowskiej.
Wspomnienie tej wybitnej postaci, to jednak nie jedyne, czym dziś na tych gościnnych łamach chciałem się z wami podzielić. Najnowszy (wybitny) materiał Ipanienki, *Cyberpaństwo*, nie tylko wprowadził mnie w pętlę odtwarzania wszelkich możliwych starych nagrań wandejskich, ale swoim wykorzystaniem sampli przypomniał mi też jedno konkretne dzieło Aborcjusza. Ponieważ twórczość towarzysza Struszyńskiego w sieci jak najbardziej wciąż egzystuje (zarówno na jego stronach na darmowych serwerach, jak i zarchiwizowana na serwerach wandejskich), toteż tym bardziej zdziwiłem się, że tego jednego kawałka, w tej wersji − wyciętego, a nie jako fragment ponadgodzinnej audycji − nie mogę znaleźć. Poszukałem jednak we własnych zbiorach i *włala*. Oto przed wami, towarzysze, **Orędzie**, zremixowane i w wersji z komentarzem: