Na całej linii frontu manewrów w centralnej Wandei mają miejsce starcia i potyczki dwóch grup sił wandejskich, które zgodnie z założeniami manewrów „Armin IV” rywalizują o palmę pierwszeństwa – odpowiednio nacierając i broniąc wyznaczonych pozycji.

Grupa A (ofensywna) naciera z niesłabnącą zaciekłością, jako swój cel strategiczny mając miasteczko w OA SoGo – Ludwikoburbońsk. W uporze jednak dorównują jej siły grupy B, którym udało się przejściowo zatrzymać natarcie brawurową obroną na brzegach Inwitrii. Ponowne natarcie świeżych sił odepchnęło obrońców znad tej rubieży, jednak zewnętrzni obserwatorzy sugerują, że dowództwo grupy B może taktycznie cofać się, aby następnie odciąć atakujących atakiem ze skrzydeł.

*Na zdjęciu: żołnierze Grupy A przekraczają rzekę Inwitrię*
Wypytywani przez nielicznych reporterów dopuszczonych w rejon manewrów cywilni mieszkańcy tego rejonu mówią o nieustannych ruchach wojsk, terkocie karabinów i ogniu artyleryjskim. Dominują jednak wśród nich postawy pełne dumy z wytrwałości i zdeterminowania wandejskich wojaków, którzy nawet w przyjacielskich manewrach nie pozwalają sobie na żadne ustępstwa.

*Na zdjęciu: ogień artylerii rakietowej grupy B w celu powstrzymania natarcia*
- Przypomina mi się desant w Anhalcie i Stołocku – mówi nam weteran tamtych operacji, obecnie rezerwista Anal Refleksja Przeorski z kołchozu Kiszykiszki – Ostatecznie więcej było tam manewrów niż faktycznej walki, ale i tak wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Tutaj chłopcy przynajmniej sobie przy tym postrzelają. – podsumowuje zadowolony.
Tantiemy autora 0 en.
Komentarze:
[+]
0
[-] 28 czerwca 2015, 09:12:41 Alojzy Pupka Duma rozpiera! A i zdaje się, że poznaliśmy w ten sposób nową nazwę geograficzną?