Jądro w ciemności t. II vol. VII - "Ride the lightning"
Oto ostatni rodział tomu drugiego. Tom trzeci być może we wrześniu, być może już niedługo (zależy czy mi się będzie chciało).
_RozdziaÅ‚ VII – „Ride the lightning”_
Sytuacja na przyczółku nie nastrajaÅ‚a optymistycznie. Nikt nie spodziewaÅ‚ siÄ™ tak silnego oporu ze strony faszystów. Wojsko na plażach byÅ‚o caÅ‚kowicie zdezorganizowane, morale leciaÅ‚o na Å‚eb na szyjÄ™. Misio utraciÅ‚ kontakt ze swojÄ… kompaniÄ…, którÄ… niby miaÅ‚ dowodzić. Obok niego leżeli tylko czÅ‚onkowie jego osobistej drużyny i niedobitki pierwszego plutonu. Dalej, leżaÅ‚y plutony kompanii, o których Misio nawet nie sÅ‚yszaÅ‚. NależaÅ‚o dziaÅ‚ać jak najszybciej, trzeba siÄ™ byÅ‚o wyrwać z plaży. Ale jak tu atakować, kiedy nie można nawet podnieść gÅ‚owy? Misio musiaÅ‚ improwizować. Przygwożdżony ogniem przeciwnika, leżaÅ‚ teraz na plaży, ukryty za obwaÅ‚owaniem brzegu i planowaÅ‚. Najpierw musiaÅ‚ jednak wiedzieć, co jest za owym obwaÅ‚owaniem. Jeden bunkier, ten ze snajperem, mieli już zlikwidowany. Misio myÅ›laÅ‚, że bÄ™dzie go można użyć jako odskoczni do dalszego ataku, ale ogieÅ„ wroga byÅ‚ tak silny, że musieli siÄ™ wycofać na plażę. PotrzebowaÅ‚ miotaczy ognia, przypomniaÅ‚ też sobie o kolejnej sztuczce, którÄ… nauczyli go na wspólnych manewrach żoÅ‚nierze piechoty morskiej. Otóż do rozbijania bunkrów idealnie nadawaÅ‚y siÄ™ kostki trotylu, które miaÅ‚y ze sobÄ… drużyny saperskie. Misio zaczÄ…Å‚ dziaÅ‚ać. Najpierw przekazaÅ‚ dwóm plutonom znajdujÄ…cym siÄ™ obok jego wÅ‚asnego, że od teraz on przejmuje dowodzenie i że sÄ… tymczasowÄ… kompaniÄ…. PoinformowaÅ‚ też dowódców plutonów o swoim planie. PotrzebowaÅ‚ tylko trotylu i miotaczy ognia. Te drugie mieli na stanie chÅ‚opaki z innego oddziaÅ‚u, toteż Misio rozkazaÅ‚ przydzielić po jednym miotaczu na pluton. Trotyl również znalazÅ‚ siÄ™, żoÅ‚nierze wyciÄ…gnÄ™li go z rozbitego aligatora, w którym prawdopodobnie byÅ‚a drużyna saperska. Trzeba byÅ‚o jeszcze tylko ocenić sytuacjÄ™ za zaÅ‚omem... Misio zebraÅ‚ siÄ™ w sobie i z najwyższÄ… odwagÄ… wystawiÅ‚ gÅ‚owÄ™, aby zobaczyć co siÄ™ dzieje. Jego oczom ukazaÅ‚y siÄ™ dwa wielkie bunkry, każdy uzbrojony w dwa kaemy, które pluÅ‚y oÅ‚owiem w stronÄ™ plaż. Dalej w głąb znajdowaÅ‚y siÄ™ dalsze blokhauzy, niektóre wyposażone byÅ‚y nawet w dziaÅ‚a. Misio widziaÅ‚ szansÄ™ na dotarcie do bunkrów okopami, które zostaÅ‚y wykopane przez wroga, aby piechota mogÅ‚a tam odpierać desant. Ale, że żadnej piechoty w okopach nie byÅ‚o, te stanowiÅ‚y idealne drogi do natarcia, gdyż prawie bezpoÅ›rednio łączyÅ‚y siÄ™ z bunkrami. Trzeba byÅ‚o tylko przeskoczyć nad obwaÅ‚owaniem, przebiec jakieÅ› pięćdziesiÄ…t metrów po otwartym terenie i już byÅ‚o siÄ™ w okopie. Ten pierwszy etap natarcia byÅ‚ najtrudniejszy. „BuÅ‚ka z masÅ‚em” pomyÅ›laÅ‚ ironicznie Misio i zaczÄ…Å‚ siÄ™ modlić. RobiÅ‚ to po raz pierwszy od nie pamiÄ™taÅ‚ kiedy... Wojna za bardzo odciÄ…gaÅ‚a go od religii, ale teraz baÅ‚ siÄ™ jak nigdy przedtem. CzuÅ‚, że może zginąć, nigdy wczeÅ›niej tego siÄ™ nie obawiaÅ‚. Misio wyjaÅ›niÅ‚ żoÅ‚nierzom, co ich teraz czeka. PróbowaÅ‚ im dodawać otuchy, mówiÅ‚ że muszÄ… wyrwać siÄ™ z tej plaży, bo inaczej wróg ich wystrzela. Musieli nacierać, za wszelkÄ… cenÄ™, nie zważajÄ…c na straty. Poza tym, zbliżaÅ‚a siÄ™ godzina kiedy na plażę miaÅ‚ dotrzeć drugi rzut desantu. Wtedy wybrzeże byÅ‚oby niemiÅ‚osiernie zatÅ‚oczone, Å‚atwiej byÅ‚oby wtedy zmieść żoÅ‚nierzy z powrotem do morza, a to nie wchodziÅ‚o w rachubÄ™. LiczyÅ‚o siÄ™ tylko zwyciÄ™stwo. Misio rozkazaÅ‚ uformować drużyny szturmowe. W pierwszym rzucie mieli nacierać żoÅ‚nierze z broniÄ… maszynowÄ…, z granatnikami i oczywiÅ›cie miotacze ognia. Musieli oni szybko zniszczyć bunkry, tak aby reszta tej zaimprowizowanej kompanii mogÅ‚a nacierać dalej. PewnÄ… szansÄ™ na przebycie tych pierwszych pięćdziesiÄ™ciu metrów, byÅ‚y leje po pociskach, które dawaÅ‚y pewnÄ… ochronÄ™. Misio chciaÅ‚ je wykorzystać do natarcia i dotrzeć do pierwszego okopu w szybkich skokach, od jednego leja do drugiego. ByÅ‚o to trudne, ale wykonalne. Misio zarepetowaÅ‚ swojego thompsona, sprawdziÅ‚ swój pistolet i wziÄ…Å‚ głęboki oddech. Z kieszeni kurtki wyciÄ…gnÄ…Å‚ gwizdek i zagwizdaÅ‚ ile siÅ‚ w pÅ‚ucach. Nacierali ! Pierwszy żoÅ‚nierz, który przeskoczyÅ‚ obwaÅ‚owanie, szybko zginÄ…Å‚ trafiony. Ale nastÄ™pni mieli szansÄ™, bo ten pierwszy, ten straceniec, Å›ciÄ…gnÄ…Å‚ na siebie ogieÅ„ przeciwnika. Misio szybko przeskoczyÅ‚ obwaÅ‚owanie i pobiegÅ‚ ile siÅ‚ w nogach w stronÄ™ najbliższego leja. Razem z nim dotarÅ‚o tam paru chÅ‚opaków, w tym miotacz ognia. Niektórzy dotarli do innych lejów, niektórzy nie mieli tyle szczęścia. Misio wiedziaÅ‚, że nie mogÄ… dÅ‚użej leżeć w tej dziurze, do okopów już niedaleko ! WszÄ™dzie wokół nich Å›wistaÅ‚y kule. CaÅ‚y ten spektakl, w którym głównÄ… rolÄ™ graÅ‚a broÅ„ maszynowa, byÅ‚ groteskowo interesujÄ…cy. Misio myÅ›laÅ‚ sobie, że gdyby ta bitwa byÅ‚a filmowana, z przyjemnoÅ›ciÄ… obejrzaÅ‚by jÄ… później w kinie. Co to byÅ‚by za film ! A jakie efekty ! Teraz jednak nie siedziaÅ‚ w sali kinowej, a leżaÅ‚ w ubÅ‚oconej dziurze w ziemi, gdzie mógÅ‚ bardzo szybko i bardzo Å‚atwo zginąć. Trzeba nacierać ! Dalej panowie ! Już niedaleko ! Misio dźwignÄ…Å‚ siÄ™ i z trudem wyszedÅ‚ z leja. Kule zÅ‚owieszczo Å›wistaÅ‚y wszÄ™dzie wokół niego. Ale on staraÅ‚ siÄ™ o nich nie myÅ›leć. Szczupakiem rzuciÅ‚ siÄ™ do kolejnego leja. WychyliÅ‚ gÅ‚owÄ™, żeby ocenić sytuacjÄ™. Do okopów byÅ‚o jeszcze z 15 metrów. Tak blisko... Szybko siÄ™ podniósÅ‚ i praktycznie zdążyÅ‚ wykonać ze trzy kroki, kiedy znalazÅ‚ siÄ™ w okopie. Wraz z nim dotarÅ‚o tam wielu, z którymi rozpoczynaÅ‚ natarcie. ByÅ‚ też również tak potrzebny miotacz ognia. - Teraz panowie mamy już z górki. Dali ten miotacz, spalimy skurwysynów – krzyknÄ…Å‚ Misio, aby podnieść na duchu jego towarzyszy broni. ByÅ‚ teraz podekscytowany, tak jak na każdej bitwie. Już siÄ™ nie baÅ‚. UwierzyÅ‚, że skoro nie zabili go tam, to tutaj nie zabijÄ… go tym bardziej. Dlatego ruszyÅ‚ na czele w stronÄ™ pierwszego bunkra, w rÄ™ce trzymajÄ…c kostkÄ™ trotylu. Gdy dobiegÅ‚ do bunkra, wrzuciÅ‚ jÄ… w pierwszy otwór strzelniczy. Misio sÅ‚yszaÅ‚ przerażone gÅ‚osy obroÅ„ców. Potem nastÄ…piÅ‚ wybuch... Kaem ucichÅ‚, Misio wycofaÅ‚ siÄ™ wiÄ™c w stronÄ™ swojego oddziaÅ‚u. Teraz byÅ‚a kolej na miotacz ognia. Å»oÅ‚nierz podbiegÅ‚ do otworu i pociÄ…gnÄ…Å‚ za spust. ÅšmiercionoÅ›ny warkocz ognia prysnÄ…Å‚ w stronÄ™ nieprzyjaciela. DaÅ‚o siÄ™ wyraźnie sÅ‚yszeć jÄ™ki obroÅ„ców, nawet w haÅ‚asie broni maszynowej. - No jeden zero dla nas chÅ‚opaki ! Jeszcze tylko jeden ! – ochoczo zawoÅ‚aÅ‚ Misio. Ruszyli na drugi bunkier, tym razem zachodzÄ…c go od tyÅ‚u. Misio szedÅ‚ pierwszy, tuż przed wejÅ›ciem do blokhauzu zatrzymaÅ‚ siÄ™. SprawdziÅ‚ thompsona i czekaÅ‚... Z bunkra wyszedÅ‚ jeden żoÅ‚nierz, Misio zastrzeliÅ‚ go bÅ‚yskawicznie. PrzebiegÅ‚ na drugÄ… stronÄ™, wrzucajÄ…c do Å›rodka granat. Potem podbiegÅ‚ chÅ‚opak z miotaczem ognia i dokonaÅ‚ dzieÅ‚a zniszczenia... Dwa bunkry byÅ‚y wyłączone z gry. Misio wystrzeliÅ‚ zielonÄ… flarÄ™, droga byÅ‚a wolna ! Reszta kompanii z impetem ruszyÅ‚a w stronÄ™ wroga... Dalej nacierali już okopami, niszczÄ…c jeden bunkier za drugim. W koÅ„cu wyrwali siÄ™ z plaży, mogli atakować i odpÅ‚acić siÄ™ przeciwnikom. Zniszczyli miotaczami i trotylem kilka bunkrów, aż w koÅ„cu dotarli do najwiÄ™kszego. Ten byÅ‚ ogromny, nie daÅ‚o siÄ™ go zaÅ‚atwić kostkÄ… trotylu ani miotaczem ognia. - To musi być bunkier dowodzenia. MuszÄ™ siÄ™ zastanowić jak go zaÅ‚atwić – powiedziaÅ‚ Misio. Obok, jakimÅ› cudem leżaÅ‚y nienaruszone beczki z benzynÄ…. PrzykuÅ‚y one uwagÄ™ Misia, gdy ten zastanawiaÅ‚ siÄ™ jak zniszczyć bunkier. - Wiem. Użyjemy tej benzyny. Wlejemy jÄ… przez otwory wentylacyjne i podpalimy. Gnoje uwÄ™dzÄ… siÄ™ tam w Å›rodku. Dalej, pomóżcie mi ! – zarzÄ…dziÅ‚ Misio. Beczki byÅ‚y ciężkie, to też z najwiÄ™kszym trudem udaÅ‚o siÄ™ im wlać zawartość do otworów wentylacyjnych. Ale udaÅ‚o siÄ™. Jako, że nikt nie miaÅ‚ zapalniczki, Misio postanowiÅ‚ użyć granatu. PociÄ…gnÄ…Å‚ zawleczkÄ™ i wrzuciÅ‚ granat. To byÅ‚a ostatnia rzecz, jakÄ… pamiÄ™ta... Bunkier, który Misio wziÄ…Å‚ za bunkier dowodzenia, okazaÅ‚ siÄ™ być skÅ‚adem amunicji. Eksplozja zabiÅ‚a wielu jego współtowarzyszy, on sam miaÅ‚ wiÄ™cej szczęścia. Ciężko ranny w rÄ™ce i w klatkÄ™ piersiowÄ…, zostaÅ‚ szybko ewakuowany. StamtÄ…d trafiÅ‚ od razu na statek szpitalny, gdzie przeszedÅ‚ dwie operacje. Potem wysÅ‚ano go do Almery, do szpitala wojskowego, gdzie miaÅ‚ spÄ™dzić nastÄ™pne miesiÄ…ce na leczeniu, a potem na rehabilitacji. Ale Misio nie byÅ‚ zdoÅ‚owany. Desant udaÅ‚ siÄ™, tak jak i caÅ‚a operacja wojskowa. FaszyÅ›ci zostali pokonani, Wolfa zÅ‚apano, zastrzelono. Jego ciaÅ‚o powieszono za rÄ™ce na głównym placu w Almerze, gdzie jego zwÅ‚oki objadaÅ‚y ptaki. Powrót do szpitala nie okazaÅ‚ siÄ™ aż tak bolesny, jak go siÄ™ Misio spodziewaÅ‚. Po owym desancie nic już Misia nie przerażaÅ‚o, nawet pobyt w lazarecie. Poza tym utwierdziÅ‚ siÄ™ w przekonaniu, że jest niezniszczalny. Skoro nie zabiÅ‚ go nawet wybuch skÅ‚adu amunicji, który on sam podpaliÅ‚? CoÅ› musiaÅ‚o być na rzeczy... Po bitwie Misio zostaÅ‚ przeniesiony w stan spoczynku. Stan jego zdrowia byÅ‚ na tyle poważny, że trzeba go byÅ‚o wysÅ‚ać na dÅ‚ugo do szpitala, a armia nie chciaÅ‚a pÅ‚acić żoÅ‚nierzom, którzy nie wiadomo czy przeżyjÄ…. Ale Misio przeżyÅ‚ i z dnia na dzieÅ„ miaÅ‚ siÄ™ coraz lepiej. ZaczÄ…Å‚ zastanawiać siÄ™ nad swojÄ… przyszÅ‚oÅ›ciÄ…... MiaÅ‚ dosyć Baridasu, chciaÅ‚ wrócić do kraju. Może komuniÅ›ci przebaczÄ… mu jego niby winy? Może odpuszczÄ… mu i dadzÄ… mu żyć w spokoju? Może odnajdzie w koÅ„cu OlkÄ™ i zobaczy jÄ… po tak dÅ‚ugim czasie? Czy pozna swój dom rodzinny? A może go już nie ma? Tyle jest jeszcze rzeczy do zrobienia...