Dnia 15 czerwca roku świeckiego 2010, przez Listę Dyskusyjną Mandragoratu Wandystanu przetoczyła się nawałnica. Reakcje były różne. Jedni dali się ponieść atakowi głupawej klawiarutomanii, wypluwając spod klawiszy od dziesięciu do dwudziestu absurdalnych maili na minutę, inni popadali w stan przeciwny: zamierali w bezruchu i wypowiadali się nie częściej niż raz na siedemdziesiąt dwie wiadomości, budując w kilku słowach pesymistyczne, rezygnacyjne narzekania. Towarzysz Grigorij w przebłysku zdrowia psychicznego - a więc jednej z tych najwspanialszych i niepowtarzalnych chwil w życiu wandejskiego mężczyzny - stwierdził, co następuje (i co warto zacytować, na co sam towarzysz Grigorij zwrócił uwagę, kilkukrotnie!):
A Wandystan to dopiero zabija, zamiast robić coś normalnego garstka skrzywionych ludzi siedzi na mailu i pisze o cytowaniu, propozycjach seksualnych i monarchofaszyźmie, a co gorsza odczuwają przez to wręcz masochistyczną radość.
Władze Mandragoratu usiłowały się postawić się w gotowości i podjąć stosowne reakcje, aby zminimalizować szkody tej strasznej zawieruchy. Popadając raz w stan melancholii, a raz manii, nie mogąc się zdecydować, czy pisać głupoty jedna po drugiej, czy może jednak rozpaczać nad takim stanem rzeczy, ostatecznie zdecydowały się na wezwanie narodu do gmachu Churału Ludowego i podjęcie jak najbardziej poważnej dyskusji o bardzo poważnych sprawach państwowych. Podjęcie takich dziwacznych kroków trudno zrozumieć, niemniej jednak podkreślają one, jak bardzo sytuacja była dramatyczna i jak bardzo potrzebował Wandystan lekarstwa. Terapia zaproponowana w Churale początkowo nie przynosiła żadnych rezultatów, a nawet groziłą pogorszeniem stanu zdrowia, w tym i stanu państwa. Szczęśliwie, wandejczycy byli w takim stanie, że najprawdopodobniej nie można byłoby i tak głosować nad żadną ustawą. To była chyba ingerencja samego towarzysza Wandy. Dopiero w godzinach nocnych ogólne wyczerpanie organizmu sprawiło, że ogólnonarodowa histeria słabła, zaś churałowa terapia, zaproponowana przez zrozpaczone władze, jakieś terapeutyczne efekty objawia. Okazało się wówczas także, że nie obeszło się bez ofiar. Wstępne dane mówią o tym, że Towarzysz Mattev Grenbeck doznał poważnych obrażeń umysłowych. Niepotwierdzone źródła donoszą również, że katalizatorem tragedii tego towarzysza mogło być nieczułe i niedelikatne zachowanie towarzysza Struszyńskiego. Podobno towarzysz Struszyński odcina się od typowego wandejskiego homoseksualizmu i jako prawdziwy mężczyzna zastrzega sobie prawo do bycia nieczułym i niedelikatnym w mowie i piśmie "prosto z mostu", ale mówi się również o tym, że ten wątek sprawy to tylko zasłona dymna od spraw Anhaltu, w jakie niewątpliwie towarzysz Mattev Grenbeck był zamieszany. Zapewne wszczęte będzie w tej sprawie dochodzenie i to przyszła śledztwo rzuci więcej światła na te tajemnicze wydarzenia. Redakcja wciąż oczekuje komentarza władz Mandragoratu, liczymy bowiem na to, że towarzysz Mandragor bądź Prezydent podsumują te dziwaczne zjawiska atmosferyczne, jakie miały miejsce na LDMW.
Tantiemy autora 0.4 en.
Komentarze:
[+]
0
[-] 16 czerwca 2010, 00:34:27 Aborcjusz Struszynski Ponieważ "W tej przestrzeni nowe strony mogą edytować tylko moderatorzy albo strona nie jest edytowalna." zwracam się z gorącą prośbą do szacownych moderatorów - cokolwiek by to nie było - o poprawkę literówek. Jest tam przynajmniej jedno "ą" w miejscu, gdzie być nie powinno i coś tam jeszcze. A przy okazji, to mogli by poprawić też stylistykę, poradzić coś na powtarzające się w bardzo bliskiej odległości te same wyrazy, dopisać to i owo, dodać więcej dramatyzmu, wstawić jakieś obrazki, odkurzyć, uprać, wyprasować, wyprowadzić psa na spacer, a przy tej okazji - kupić gazetę, iść na piwo, potem na drugie i trzecie, potem na stację benzynową po kolejne piwa i posiedzieć na przystanku autobusowym. Ewentulnie iść ponownie na stację benzynową, względnie - za drugim razem - do Henia na os. Jurija Gagarina 15/7 i tamże podlać kwiatki, nakarmić pająka w terrarium, coś zjeść... hm...
[+]
0
[-] 16 czerwca 2010, 02:01:15 Alojzy Pupka Z zastrzeżeniami do edytowalności, to do mandragora seniora diuka. Ja Wandei nie ogarniam i jedyną nadzieję widzę w napisaniu nowej, od zera.
Co do nawałnicy: cóż, jestem zaskoczony. Trochę nas ubyło, ale wciąż jeszcze mamy potencję... chociaż nie, z potencją bez viagry słabo, ale potencjał, o, potencjał jakiś tam mamy. Oby tylko przekuć to na konkrety. No i oby nasi licencjonowani towarzysze (gratulacje Bonawenturo) przeżyli kaca i też się włączyli w działania.
Przy okazji warto by było też zauważyć, że mamy nowego towarzysza. Hugh Jass, witamy! :)
[+]
0
[-] 16 czerwca 2010, 06:21:14 Aborcjusz Struszynski Towarzysz wie może, że ktoś planuje napisać nową Wandeę? Czy też może to był wyraz... rozpaczy? Dziękuję za merytoryczny komentarz, rozwijający wpis, rozwijający nowe wątki, o jakich nie wspominano. Oby więcej takiej aktywnośći.
[+]
0
[-] 16 czerwca 2010, 14:47:55 Grigorij Ja tylko dodam, że wciąż czekam na ten tatuaż na dupie! Struszyn do roboty!
[+]
0
[-] 16 czerwca 2010, 21:52:06 Alojzy Pupka Tak, towarzysz wie, że tak ze dwu ktosiów chce przyłożyć łapki do napisania nowej Wandei. Jednym z tych ktosiów jest mandragor :)
[+]
0
[-] 17 czerwca 2010, 12:56:59 Aborcjusz Struszynski Czy jakieś próby zostały już poczynione, Wasza WandLiderowatość Mandrragore Pupka?
[+]
0
[-] 18 czerwca 2010, 18:02:50 Alojzy Pupka Jasno pisałem gdzie indziej, jaka jest kolejność prac :)
[+]
0
[-] 21 czerwca 2010, 00:27:19 Ivo Marija de Folvil o! a ja myślałem, że wymarliśta, sesja prawie skończona, być może łaskawie rozważę nawet i powrót na LDMW, jeśli mnie chceta z moimi fochami:*
[+]
0
[-] 21 czerwca 2010, 23:00:01 Alojzy Pupka Wracaj, wracaj! Każdy mile widziany :) Fochy, oczywiście, bywają skrajnie irytujące i demotywujące, ale ludek wandejski prosty jest, przyjazny i mało pamiętliwy!
[+]
0
[-] 28 czerwca 2010, 00:11:07 Aborcjusz Struszynski W dużym zamku nad Dunajem
Król i królwa rządzili krajem
Król był gruby, królwa chuda
Król był łysy, królwa ruda
Mieli synka - księcia chuja
Straszny z niego był buc i szuja
Lecz po cóż pisać takie bajki
Jeśli Perun nie pali fajki
Jeśli Ivo wciąż nie wraca
Może ma po prostu kaca?
Może duma przed telewizorem
Nad kaczkÄ… i komorem?
Gdzie przebywa, gdzie się szwęda
Z kim on teraz pali skręta?
Niech przybywa Ivo drogi
Niechaj biegnie, wysila nogi
I niech Ivo nie wymięka
Niechaj się nic nie lęka
Nikt nie jest idealny
O tym śpiewa chór analny
Każdy ma jakiś feler schowany
Ivo z fochami jest akceptowany