Jak zwykle o tej porze siedziaÅ‚em w swoim gabinecie popijajÄ…c pierwszorzÄ™dny kumys z moim najlepszym współpracownikiem - prawÄ… rÄ™kÄ…, napawajÄ…c siÄ™ spokojem i Å›wiadomoÅ›ciÄ…, że jak zwykle wszystko idzie tak jak powinno, że wszystko mamy pod kontrolÄ…. WÅ‚aÅ›nie nabijaliÅ›my siÄ™ z gÅ‚upoty monarchofaszystów dajÄ…cych siÄ™ wodzić za nos jak maÅ‚e dzieci gdy przerwaÅ‚o nam energiczne i zdecydowane pukanie. - Wejść - rzekÅ‚em WszedÅ‚ mój sekretarz (mÅ‚ody i bardzo przystojny oczywiÅ›cie) i powiedziaÅ‚ zlÄ™knionym gÅ‚osem Å›wiadom, że nie lubiÄ™ gdy mi przeszkadzać podczas ciężkiej pracy umysÅ‚owej – Towarzyszu! JakiÅ› nieznany mi obywatel podajÄ…cy siÄ™ za przedstawiciela mÄ™skiego zgromadzenia zakonnego - Towarzystwa Mirthowego chce siÄ™ z wami widzieć, za nic nie chce opuÅ›cić pokoju a zakonnik bić nie wypada... Mówi że to pilne i że wagi paÅ„stwowej, a nawet miÄ™dzynarodowej... - Towarzystwo Mirthowe? Czyżby chcieli pomocy w spaleniu na stosie jakiegoÅ› ważnego monarchofaszysty – puÅ›ciÅ‚em oko do mego towarzysza na co odpowiedziaÅ‚ szczerzÄ…c siÄ™ – Mi nic o tym nie wiadomo! – ciężko westchnÄ…Å‚em – Wpuśćcie go. Ledwo drzwi zamknęły siÄ™ za moim sekretarzem do pokoju wpadÅ‚ i to dosÅ‚ownie, potknÄ…Å‚ siÄ™ na progu, zakonnik. Jego szaty byÅ‚ mówiÄ…c Å‚agodnie w stanie nie odpowiednim, wyglÄ…daÅ‚ jakby Å›cigaÅ‚y go wszystkie monarchofszystowskie sÅ‚użby v-Å›wiata. Oczy miaÅ‚ rozbiegane, byÅ‚ blady i brudny. - No co tam Towarzyszu macie takiego ważnego dla mnie? Może napijecie siÄ™ z nami? Pogadamy spokojnie w miÅ‚ym towarzystwie hÄ™? - Nie, nie dziÄ™kuje wam Towarzyszu, ale strasznie siÄ™ spieszÄ™... weźcie proszÄ™ tylko te dokumenty, zaopiekujcie siÄ™ nimi... DziÄ™kuje, niech Wanda CiÄ™ prowadzi! PoÅ‚ożyÅ‚ na biurku plik dokumentów i szybkim krokiem wyszedÅ‚. WziÄ…Å‚em do rÄ™ki pierwszy dokument i pierwszy razy od... wieelu lat byÅ‚em naprawdÄ™ zaskoczony. PrzeczesaÅ‚em rÄ™kÄ… wÅ‚osy zastanawiajÄ…c siÄ™ co z tym zrobić. – Zaiste... niezwykle ciekawe...