|
Zapoczątkowana przeze mnie, a kontynuowana przez tow. Struszyńskiego debata na temat śmierci monarchofaszyzmu trwa w najlepsze. Jej pokłosiem są nie tylko nasze publikacje, ale także liczne i ciekawe komentarze pod nimi, mikrodyskusje na listach dyskusyjnych, czy wreszcie dyskusje na gadu-gadu. Podejmując niniejszym artykułem dalszą polemikę z tow. Struszyńskim muszę zacząć od wyrażenia radości z faktu, że wirtualny świat doczekał się wreszcie jednej z poważniejszych od dawna debat o charakterze politologicznym.
Tow. Struszyński w swojej polemice ze mną stwierdza, że monarchofaszyzm nie umarł, lecz ewoluował w formę gorszą - w bazylianizm. Ja zaś stwierdziłem, że bazylianizm nie stanowi kontynuacji monarchofaszyzmu w lini prostej, a raczej jest formą pełzającej rewolucji w stosunku do poprzednich mechanizmów. Nie jestem w stanie zgodzić się z tow. Struszyńskim co do wniosku, iż "bazylianizm bowiem nie tylko jest kontynuatorem monarchofaszyzmu, ile jego rozwinięciem. To monarchofaszyzm w okrutniejszej formie." Dlaczego? Ponieważ jak wykazałem w pierwszej wypowiedzi monarchofaszyzm opiera się o określone lojalnością stosunki między suwerenem (czy tyranem, jak woli tow. Struszyński) a nagrodzoną przez suwerena grupą społeczną - klasą szlachty. Co ważne - lojalność ta wymuszona zostaje właśnie poprzez system "nagradzania" pracy wkładanej przez szlachtę na rzecz budowy kraju. O kryzysie, i śmierci, monarchofaszyzmu mówię w sytuacji, gdy system tych relacji zostaje złamany i poważnie naruszony - czy to przez suwerena, czy przez szlachtę. Faktem jest ustanie tworzących monarchofaszyzm relacji.
Oczywiście, co jest cechą niejako wspólną, między bazylianizmem i monarchofaszyzmem - także w bazylianizmie dochodzi element nagradzania za zasługi (to jest jednak rodzaj immanentnej cechy krajów wirtualnych). Różnica polega na tym, ze w bazylianizmie społeczeństwo pokutuje za swoją innowacyjność i kreatywność, a niejednokrotnie sama nagroda staje się przekleństwem nagrodzonego (casus Trybunału Honorowego w Sarmacji, niejednokrotnie wykorzystywanego do politycznej i społecznej walki). W bazylianizmie nie liczy się zasługa, jako taka, a to, czy dostępując zaszczytu bycia szlachcicem jesteś ślepo oddany swojemu suwerenowi, odzywasz się poprawnie (czyli zgodnie z narzuconymi przez system normami), i nie daj Boże nie kwestionujesz decyzji podejmowanych na szczytach władzy. Bazylianizm różni się więc od monarchofaszyzmu tym, że tłamszona jest wolność słowa (co w Sarmacji jest czymś niezwykłym, gdyż wolność słowa zawsze była w tym kraju wolnością nadrzędną, porównywalną do realnego prawa do życia), wolnomyślicielstwo i kreatywność. W ten sposób bazylianizm nie jest "rozwinięciem monarchofaszyzmu", który jednak w sferze wolności osobistych poddanych suwerena był znacznie bardziej liberalny, nie jest ewolucją i nie stanowi wartości dodanej do monarchofaszyznu - jest natomiast monarchofaszyzmem pomniejszonym o najważniejsze swoje cechy, następuje tu regres wartości i systemu. Dokonując analizy casusu Księstwa Sarmacji należy stwierdzić, że mamy obecnie do czynienia z triadą postaw, gdzie w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara następuje regres form społecznych i relacji na najważniejszej linii, zarysowanej już przeze wcześniej: suweren-szlachta-reszta społeczeństwa. I tak mówiąc o regresie monarchofaszyzmu dostajemy triadę: monarchofaszyzm-kefaszyzm-bazylianizm. Wszystkie trzy elementy tej triady będa miały wspólne cechy - to jak wspomniałem wynika z samego modelu wirtualnego kraju - jednak poczynając od monarchofaszyzmu kolejne kroki (kefaszyzm, a następnie bazylianizm) są od poprzedzających je uboższe - o wartości, relacje, intencje.
O ile w zarysowanej triadzie bazylianizm jest najbardziej upadłą formÄ…, tak nie zgodzÄ™ siÄ™, że jest "to ruch nazistowski i rasistowski, jawnie nawoÅ‚ujÄ…cy do agresji i nienawiÅ›ci rasowej, niszczenia dóbr kulturalnych i bezczeszczenia autorytetów moralnych wandejskiego narodu. Wreszcie, byÅ‚ (jest?) to ruch jawnie nawoÅ‚ujÄ…cy do wypÄ™dzania „obcych”. To ruch, jaki za metody uprawiania polityki stawia sobie, obok bezpoÅ›redniego użycia siÅ‚y, także manipulacjÄ™, zastraszanie, propagandÄ™ nienawiÅ›ci, który za Å›rodki polityczne uznaje ograniczanie swobód obywatelskich, wprowadzanie stanu wojennego, niszczenie demokracji." Tow. StruszyÅ„ski dokonuje w tym opisie typowego dla myÅ›li wandejskiej (wypÅ‚ywajÄ…cej wszakże z niezbyt przyjemnych doÅ›wiadczeÅ„ na linii Wandystan-Sarmacja) nadużycia semantycznego. Używa wielkich słów (nazizm, rasizm) do opisania pewnych cech bazylianizmu, jednakże nie bÄ™dÄ…c tym samym obiektywnym. Nazizm i rasizm w swej naturze to systemy jeszcze dalej posuniÄ™te, niż obecnie jest bazylianizm. Bazylianizm nie jest i nigdy nie bÄ™dzie systemem zbrodniczym (chyba, żeby uznać za zbrodniÄ™ zamordowanie monarchofaszyzmu). Ma StruszyÅ„ski racjÄ™, że bazylianizm siÄ™ga do metod znanych nam z systemów autorytarnych (manipulacje, używanie siÅ‚y, ograniczanie swobód), ale z drugiej strony bazylianizm pozostaje systemem, który nie tyle ogranicza demokracjÄ™, co nie do koÅ„ca zdaje sobie sprawÄ™, że podejmowane dziaÅ‚ania mogÄ… jej w koÅ„cu zagrozić - bazylianizm wyrósÅ‚ z nurtu demokratycznego i obecna sytuacja pokazuje, że staÅ‚ siÄ™ raczej hybrydÄ…, upadkiem innych form, niż przemyÅ›lanÄ… doktrynÄ…. Gdyby siÄ™gnąć do teorii teozoficznych należaÅ‚oby powiedzieć, że bazylianizm jest ideÄ… upadłą (ale nie w sensie, że upadÅ‚), bo jest ideÄ… pomniejszÄ…, sÅ‚użalczÄ… wobec wyższych celów.
Podsumowując - nie możemy mówić o bazylianizmie jako o prawdziwym monarchofaszyzmie, bo monarchofaszyzm umie współpracować i doceniać także swoich przeciwników. Nie możemy mówić, że bazylianizm jest rozwinięciem (ewolucją) monarchofaszyzmu, ponieważ wszystkie elementy obecnej idei wskazują na ruch przeciwny - regres, nie ewolucję. Regres, w którym przejściową między monarchofaszyzmem a bazylianizmem ideą i postawą był kefaszyzm - czyli inicjowane samodzielnie przez suwerena działania, które legły u podstaw bazylianizmu. Z czasem scedował jednak większości odpowiedzialności na rząd i grupę paladynów, przez co działania bazylian nabrały mocy i szybkości. I odpowiadając na ostatnie zadane pytanie tow. Struszyńskiego - bazylianie nie są bezwolnymi cyborgami i nigdy się wobec swojego suwerena nie zbuntują. Wiedzą, że wówczas mogliby skończyć tak, jak Ci, których pogrzebali za wolnomyślicielstwo i kreatywność. Mogą się wydawać bezwolni, ale to jedynie ułuda, za którą stoi ślepe oddanie i posłuszeństwo suwerenowi, niezależnie od tego jakie i w jaki sposób podejmuje on decyzje. Oni zwyczajnie wiedzą, że lojalność im się opłaca, bo ważny jest wpływ na państwo, ważny jest dostęp do serwera, ważna jest możliwość kształtowania młodych mieszkańców, którzy w przyszłości zasilają ruch bazylian.
|