Instytut Zjawisk Paranormalnych
Konserwatorium Muzycznego w Wałbrzychu

mgr Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka

Świat realny jako forma rzeczywistości równoległej - przyczynek historyczny do badań nad dziejami gnomiej myśli przyrodniczej


Na przestrzeni dziejów mnożyły się różne niewyjaśnione zdarzenia i zjawiska, które zdawały się wskazywać na to, że świat dostępny doświadczeniu zmysłowemu nie jest sam w sobie pełnią istnienia, lecz że w niezrozumiały dla nas sposób współistnieje z nim – a właściwie obok niego – jakaś inna, niedostrzegalna na co dzień forma bytu. Wiele takich faktów traktowano jako manifestacje innej rzeczywistości, wchodzącej w lokalne interakcje z naszym światem. Interpretowano je zazwyczaj sakralnie, jako hierofanie wielkiej kosmicznej Dżdżownicy, uosabiającej jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy nie zaniknie i trwać będzie w nieskończoność w nieustającym procesie destrukcji i odradzania się.







W wiekach średnich panował powszechnie pogląd wywiedziony z teologii Wielkiej Dżdżownicy, jakoby „Świat Realny” był domeną doskonałości i spełnienia, mityczną krainą wolną od wszelkich niedostatków doczesnego świata, miejscem, w którym przebywają po śmierci dusze zmarłych Gnomów. Znacznie późniejsza, dziewiętnastowieczna doktryna marksizmu-wandeizmu oraz marksizmu-przemysławoprzybylizmu odnosiła się do świata realnego z niejakim lekceważeniem; zwolennicy tego systemu stanowczo odrzucali istnienie świata „realnego” jako hipotezy empirycznie nieweryfikowalnej. Kult Wielkiej Dżdżownicy – wraz z nauką o świecie realnym – był dla nich czczym zabobonem, „opium dla ludu”, świat realny zaś postrzegali jako utopijną sferę nieziszczalnych marzeń, życzeń i mrzonek.



Pomiędzy tymi dwoma biegunami znalazła się ledwie garstka myślicieli i badaczy, którym starczyło zapału i odwagi, by kwestię istnienia realnego świata uczynić przedmiotem rozważań, badań i naukowego dyskursu. Pierwszym uczonym wirtualnego świata, który odważył się poważnie potraktować pytanie o istnienie równoległej rzeczywistości i rozstrzygnąć je za pomocą metod badawczych znanych współczesnej sobie alchemii, był Emil Anatol Podszczawnik de Szczypies (1564-1642), autor epokowego dzieła De hallucinatione Scholanorum beata. Przeprowadził on szereg skomplikowanych obliczeń, które następnie zweryfikował w swojej pracowni, na szczycie wieży zamkowej u króla scholijaksiego Aberengara I (1540-1578), który zatrudnił go jako nadwornego alchemika. De Szczypies ukrywał jednak główny przedmiot swoich badań przed królem i jego dworzanami, obawiając się prześladowań ze strony scholandzkiej inkwizycji. Usiłował – jak czytamy w jego zapiskach – „przebić się na drugą stronę”, to jest przekroczyć granice postrzegania zmysłowego i doświadczyć ekstatycznego przeniesienia ku niedostępnym dla niego sferom poznania.







Ostatecznie udało mu się tego dokonać dzięki regularnemu spożywaniu mikstury sporządzanej z wywaru dwóch tajemniczych roślin – Datura stramonium i Cannabis indica. Gdy de Szczypies opublikował efekty swoich badań laboratoryjnych w traktacie De hallucinatione…, początkowo jego dzieło spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem, wydrukowano je w kilku tysiącach egzemplarzy i rozkolportowano po całym obszarze zamieszkanej Wirtuazji. De Szczypies był zapraszany na dwory możnowładców, gdzie podczas uczt prezentował działanie swojej mikstury, umożliwiając bogatym amatorom niezwykłych doznań chwilowy kontakt z odmienną rzeczywistością.



W jednej z kronik Elfidy zachował się przekaz mówiący o uczcie, podczas której nadworni alchemicy gospodarza, zazdrośni o sukcesy Szczypiesa, usiłowali podważyć wartość jego odkrycia, twierdząc, że wyprawa na tamten świat to najprostsza rzecz pod słońcem. Ten spytał, który z nich potrafi postawić jajko pionowo. Ponieważ żadnemu z nich się to nie udało, dokonał tego, nadtłukując lekko skorupkę, na co nikt z obecnych nie wpadł. Zapytał ich wtedy, czy jest coś prostszego niż to, o czym przed chwilą twierdzili, że jest niemożliwe. Każdy potrafi to zrobić, jeśli mu pokazano jak – miał spuentować de Szczypies.



Jego sława trwała jednak zaledwie kilka miesięcy, ponieważ scholandzka inkwizycja wkrótce potępiła jego dzieło, a autor, okrzyknięty herezjarchą i „gorszycielem scholijskiej młodzieży”, został wezwany przed Trybunał, aby wyrzec się swoich „błędnych i bluźnierczych” tez. Ponieważ się ich nie wyprał, w roku 1638 został wtrącony do lochu, gdzie miał nabrać pokory i zastanowić się nad zmianą poglądów. W więzieniu de Szczypies napisał kolejny traktat, zatytułowany De entis essentia vera, w którym metaforycznie przyrównał świat do ludzi uwięzionych w jaskini, przykutych do skał łańcuchami, oglądających jedynie cienie prawdziwej rzeczywistości; sam siebie nazywał synem nieba i matki ziemi, utrzymywał, że nieustannie powstają nowe światy, że istnieje niezliczona ilość słońc, wokół których poruszają się niezliczone ziemie, podobnie jak siedem planet obiega nasze Słońce – a światy te są zamieszkane przez żyjące istoty. Wyrażał też przekonanie o szczególnej mocy myśli oraz sformułował dynamiczną koncepcję bytu. Mimo wielokrotnych próśb, gróźb i tortur de Szczypies pozostał nieugięty i nie odwołał swoich tez o wielości światów, toteż po czterech latach więzienia inkwizytorzy przekazali go gubernatorowi podbitej przez Scholijczyków Elfidy, który nakazał spalić go na stosie. Naoczni świadkowie egzekucji mieli słyszeć jego ostatnie słowa, wypowiedziane na stosie: eppur si essiste (a jednak istnieje), po których miał zniknąć im z oczu, a stos spłonął doszczętnie bez skazańca. Było to o tyle dziwne, że de Szczypies nigdy nie uczył się włoskiego.



W nowożytnej gnomiej filozofii przyrody pytanie o istnienie tzw. „świata realnego” pozostawało przez długi czas na peryferiach nauki, która zwykła je traktować z przymrużeniem oka i zaliczać do kategorii zagadnień z pogranicza science fiction, takich jak zaburzenia rzeczywistości czy teoria wielu światów.



Współcześnie jednak wraca się do tych zagadnień na gruncie mechaniki kwantowej – dziedziny fizyki wyjaśniającej zjawiska zachodzące w mikroświecie – a zwłaszcza w oparciu o kopenhaską interpretację funkcji falowej i koncepcję wielu światów. Eksperymenty laboratoryjne wykazują, że pojedyncze elektrony wystrzeliwane w tarczę interferują z innymi, których tam nie ma.



Instytut Zjawisk Paranormalnych rozszerzył zakres badań nad tzw. „realem” i światami równoległymi, zakładając hodowlę kotów Schrödingera. Obecnie Pracownia Parabiologii i Paramedycyny hoduje na potrzeby Pracowni Fizyki Alternatywnej 25 osobników tego gatunku, i zgodnie z założeniami eksperymentu każdy z nich jest jednocześnie żywy i martwy, co zdaje się oznaczać, że przebywają one zarówno na tym, jak i na tamtym świecie.







Podsumowując, choć hipoteza o istnieniu światów równoległych, a w szczególności tak zwanego „reala” pozostaje kwestią otwartą, wciąż zyskuje nowych zwolenników, którzy przyjmują empiryczne dane z prowadzonych badań za wystarczające przesłanki do jej przyjęcia za wysoce prawdopodobną.



Proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej pracy, napewno jest cała źle ale proszę o pozytywną ocenę jeszcze raz bardzo proszę.

Z poważaniem,

Waldemaria


Pracownie Instytutu: Filia Instytutu w Gnominie