<p><strong>Versek</strong></p>

<p><strong><em>Umarłej</em></strong></p>

<p>I</p>

<p>Wiatr porankowy wśród nocy przywiał,<br />
Rozwiał bezładnych snów niepokoje...<br />
Dzisiaj rozmawiam z Tobą jak z żywą,<br />
Usta złożywszy na serce Twoje.</p>

<p>Przy mnie tu jesteś — w świateł topieli<br />
Tak dotykalna i rzeczywista,<br />
Jakby ten właśnie dzień nas rozdzielił,<br />
A połączyła ta noc rzęsista.</p>

<p>Powiedz! Czy jakiś Orfeusz nowy<br />
Wywołał Ciebie w powiewach świtu?<br />
Chcę Ciebie nazwać — i źródłosłowy<br />
Plączą się w jeden wyraz zachwytu...</p>

<p>Chcę Ciebie nazwać — znane imiona<br />
Znowu głoskami martwymi dźwięczą...<br />
Radość wzbroniona, radość miniona —<br />
Możeśmy pili ją zbyt szaleńczo?</p>

<p>Możeśmy byli zbyt zakochani<br />
I świat takiego szczęścia nie zmieści?<br />
I znowu słowa, uwięzłe w krtani,<br />
Gasną — jedyny okrzyk boleści.</p>

<p>II</p>

<p>Są naokoło piękne dziewczęta,<br />
Oczy tęczowe, serca źródlane,<br />
Ale Ty byłaś we mnie zaczęta,<br />
Jak przez darń kwietną źródło przelane.</p>

<p>Ciebie w serdecznych umyłem wodach,<br />
Tobą olśniłem wzrok mój na zawsze,<br />
l byłaś moja jak mój jest oddech,<br />
Źrenicą byłaś, przez którą patrzę.</p>

<p>Ciebie nie znając, do Ciebie tęskniąc,<br />
Ciebie miłując — lotną, daleką,<br />
Znalazłem nagle za siódmą klęską,<br />
Za skałą bólu, za smutną rzeką.</p>

<p>Znalazłem — aby stracić tak prędko?<br />
Znalazłem — aby wiekom poświęcić?<br />
Głupiec! Myślałem, że wstrzymałem Piękno<br />
W jego wędrówce chyżej ku śmierci!</p>

<p>Więc niech dla innych doba za dobą<br />
Wieczność upływa w złotym dosycie —<br />
Ja tylko Tobą i tylko Tobą<br />
Pełny i pełny, na śmierć i życie!</p>

<p>I Twoje oczy wodzą mnie w nocy,<br />
Jako podwójna gwiazda pomocy,<br />
I dokąd pójdę, cokolwiek zrobię —<br />
Rozpacz o Tobie, rozpacz o Tobie.</p>

<p>III</p>

<p>O, mogłaś wzbudzić we mnie, coś chciała,<br />
Bom znał Twych chęci nurt kryształowy.<br />
Ufałem ślepo w blask Twego ciała,<br />
W rytm Twego serca, w nimb Twojej głowy.</p>

<p>Z Tobą związany, los swój rozstrzygłem,<br />
W dal obracając się mglistym czołem.<br />
Ty bohaterskim byłaś mi skrzydłem!<br />
Ty byłaś burzą, kiedy płynąłem!</p>

<p>I dziś — jeżeli wśród krwawej waśni<br />
Przyszły słoneczny czyn mi się marzy —<br />
To na tle wizyj na moment zalśni<br />
Promienno-smutny świt Twojej twarzy.</p>

<p>Nie wiem, czy padłaś kulą trafiona,<br />
Czy w długich mękach gasłaś jak pożar,<br />
Czy przyciskałaś dziecko do łona,<br />
Czy zbir je odciął od ciebie nożem.</p>

<p>Nie wiem, czy dreszczem ostatnim ścięgien,<br />
Ostatnim czuciem wołałaś ku mnie —<br />
Ale wiem jedno — jedno przysięgam:<br />
Że potrafiłaś umierać dumnie,</p>

<p><strong><em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lucjan_Szenwald">poeta rewolucyjny Łucjan Szenwald</a></em></strong><br/>
<em>za: <a href="http://milosc.info/wiersze/Lucjan-Szenwald/Umarlej.php">http://milosc.info/wiersze/Lucjan-Szenwald/Umarlej.php</a></em></p>