[poem]
__U Fryzjera.__

Pewien robotnik, niejaki Hainz Danzig, przyjechał
w sprawach służbowych do Carnuntum. Danzig
przyjechał z Nilfgaardu (Garnkowa), by dostarczyć
cenne dla przemysłu piekarskiego zaopatrzenie do
karnuntuńskiego młyna. I oto wykonał swoje zadanie
i z czystym sumieniem wybrał się na spacer po
stolicy. A marzył o tym, że przypadkiem uda mu się
zobaczyć Kajzera, którego od dawna chciał ujrzeć.
Lecz nie spotkał nigdzie Kajzera, więc w złym
humorze wstąpił do zakładu fryzjerskiego. Pomyślał
sobie: "Ostrzygę się, ogolę i czyściutki wrócę do
domu".

Wszedł więc do zakładu fryzjerskiego i zajął swoją
kolejkę. A ludzi w zakładzie było mnóstwo. Dwaj
fryzjerzy strzygą i golą, a klienci czekają. Hainz
Danzig w niewesołym nastroju siedział w zakładzie
fryzjerskim prawie dwadzieścia minut. I przez cały
czas nie mógł odżałować, że nie spotkał nigdzie
Kajzera. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi nowy
klient. I oto wszyscy widzą: przyszedł Kajzer
Fryderyk I von Thorn-Czekański. I wówczas wszyscy
ludzie, znajdujący się w zakładzie fryzjerskim,
wstali z miejsc i mówią:
- Witamy, Wasza Wspaniałość!

Hainz Danzig również powitał Kajzera i,
uśmiechając się radośnie, patrzy na Kajzera,
pragnie go jak najlepiej zapamiętać, by później
opowiedzieć innym o tym spotkaniu. Tymczasem
Kajzer też powitał wszystkich i mówi:
- Kto jest ostatni w kolejce?

Wszyscy byli zdziwieni, że Kajzer tak zapytał. I
wszyscy pomyśleli: "Nie wypada, żeby Kajzer czekał
w kolejce. Jest przecież głową państwa; każda jego
chwila jest na wagę złota". I wszyscy, którzy
znajdowali się w zakładzie, przerywając sobie
wzajemnie, mówią do Kajzera:
- Wasza Doskonałość, to nieważne, kto jest ostatni
w kolejce. Zaraz jeden z fryzjerów będzie wolny,
prosimy więc, byście zajęli to miejsce bez kolejki.

Kajzer odpowiada:
- Dziękuję wam, poddani, ale nie zgadzam się.
Należy przestrzegać kolejności i porządku. My sami
ustalamy prawa i musimy ich przestrzegać w
najdrobniejszych szczegółach życia. Mówiąc te
słowa Kajzer usiadł, wyjął z kieszeni gazetę i
zaczął czytać.

Wówczas podniósł się z miejsca robotnik Hainz
Danzig i przejęty bardzo, mówi do Kajzera:
- Właśnie nadeszła moja kolej. Ale wolę chodzić
pięć lat nie ogolony, niż żebyście musieli przeze
mnie czekać. I jeśli wy, Wasza Znakomitość, nie
chcecie zakłócać kolejności, to ja mam uzasadnione
prawo ustąpienia wam kolejki, a sam zajmę waszą,
ostatnią.
Ludzie, którzy znajdowali się w zakładzie, rzekli:
- Dobrze i słusznie mówi.

A mistrzowie-fryzjerzy, brzęcząc nożyczkami,
powiedzieli również:
- Wasza Niebywałość, trzeba będzie zrobić tak, jak
proponuje robotnik.

Wówczas Kajzer uśmiechnął się. Wszyscy
spostrzegli, że nie chce urazić robotnika i nie
chce sprawić przykrości pracownikom zakładu
fryzjerskiego oraz klientom. Kajzer chowa gazetę
do kieszeni i mówi:
- Dziękuję.

Po czym siada w fotelu przed lustrem. Wszyscy
patrzą, jak fryzjer ostrożnie i delikatnie goli
Kajzera. Wszyscy patrzą na Kajzera i myślą: "To
jest wielki człowiek! A jaki skromny!". Oto
fryzjer zakończył swą pracę, Kajzer opuścił zakład
mówiąc obecnym:
- Do widzenia, poddani. Dziękuję wam.
[/poem]