[poem]
Wielki człowiek idący ulicą
Fajka w ustach, promienne lico,
W czerwonej poświacie zachodzących słońc
Idzie i myśli, bardzo wielki ktoś.

Wielki człowiek i jego wielkie myśli
Wielkie czyny, wielkie słowa
Wielka wiara, wielka mowa
Wielki duch, co czerwienią kraj kreśli

Zawsze skromny, wiecznie żywy
rezygnuje z władzy, bo misję spełnił
Dzięki niemu kraj szczęśliwy
To właśnie on serca nadzieją wypełnił

Czas i serce poświęcił ojczyźnie
Krew i pot na jej łono przelał
Prowadził okręt, lecz nie ku mieliźnie
On przecież do światła statkiem zapierdzielał!

W naszej pamięci na zawsze pozostanie
Jako prezydent wszechczasów w pominiki wpisany
Rewolucjonista, bojownik, z flagą na ścianie
Mój prezydent, przyjaciel i brat kochany.

Drogi Lider.
Najdroższy.
Zawsze największy.
Nasz BrutHus kofffany ;)

Dziękuję.
[/poem]

*W imieniu socjalistycznego ojczyzny Ludowej,* *wspominając wszelkie zasługi ojczyźnie oddane,* *składam hołd i podziękowanie prezydentowi* *Wszechczasów, bohaterowi Ludowemu, Bruthusowi* *Perunowi. Niech mu czerwona gwiazda oświetla* *życie poza gabinetem prezydenckim, a światło* *Jutrzenki prowadzi do nowych działań ku chwale* *Wandystanu.*

*Prywatnie - niech ten wiersz będzie dowodem, żeś Ty nie jest mi wrogiem.*