Mikroświat AD 2011
_powieści interaktywnej część trzecia_

"Zaprawdę powiadam wam, czyżeście skretyniali do reszty stare barany?" (I Brv 1,10)

W poprzednich odcinkach sagi dowiedzieliśmy się że Stefan utknąwszy na lotnisku w Almerze przeżył tam święta załamany jak słup po wichurze lub na widok stada bobrów. Dalsze losy Stefana rozczarowały nas, bowiem rezygnując z zaszczytnej służby dla najwyższych czynników WARS(1) zemścił się srodze na strajkujących v-arabach i wybiwszy ich, porwanym samolotem udał się w kierunku Wandystanu. Zahaczyliśmy również o pałac Wielkiego Księcia i podziwialiśmy jego kolekcję trofeów. Don Pedro zdradził Mariannę i założywszy strój prostego robotnika został wędrownym handlarzem termosów. Fernando postanowił pocieszyć Mariannę. Dopiero niedawno zszedł na dół po coś do jedzenia... Ale wracajmy do Stefana.

***Precelkhanda, Wandystan początek stycznia 2006***

Stado kukułów inkaskich poderwało się do lotu przerażone odgłosem gnącego się metalu. Stefan kurczowo trzymając stery klął jak admin odcięty od sieci podczas awarii serwera. "Bohaterstwa się cholera zachciało jebańcom!" Trupy pilotów malowniczo brocząc krwią staczały się na tył samolotu, kiedy Stefan pod dość dziwnym katem podchodził do lądowania. Maszyna zacharczała, splunęła paliwem lotniczym i z ciężkim westchnieniem przypierdoliła o betonowy pas lotniska. Nasz dzielny heteros(2) ze smutkiem spojrzał na niedokończone piwo i wytoczył się z wraku.
Komitet powitalny z Prezydentem*(3) Mandragoratu Aleksandrem Nowakiem i zasępionym Mandragorem Khandem przeładowywał automaty Karakachanowa.(4)
"Ściema patafiany!" rzekł radośnie Stefan, promile buszowały ochoczo po wszystkich zakamarkach jego rosłego ciała. "Słyszałem, że se można u Was założyć Spółdzielnię. Prawda to?" Pokryta bliznami(5) twarz Prezydenta Nowaka zaczerwieniła się jak świeża papryka w dolinach południowej Brugii. Już, już podnosił rękę w geście "zabić skurczybyka" kiedy na jego ramieniu powolnym ruchem spoczęła ciężka jak niedzielny poranek dłoń tow. Peruna - szefa Komitetu Reedukacji. "Eeee... tzn. chciałem powiedzieć, że tow. Mandragor pewnie ma jakiś pomysł." Szlachetne oblicze Mandragora zajaśniało wewnętrznym światłem niczym gigantyczna dioda LED. Swoim głębokim spojrzeniem wpatrywał się w oczodoły Stefana. Mało kto potrafił wytrzymać ów, naznaczony ciężką odpowiedzialnością za Lud Pracujący i takie tam, wzrok. Stefan rozmyślał z desperacją: "Czy ja aby wziąłem gumki? Czy ja aby wziąłem gumki? Czy ja aby...". Prorok Khand westchnął nad jego głupotą i rzekł: "Pójdziesz chłopcze z buta i wpław do dalekiej Teutonii i grób Świeckiego Żenady odwiedzisz. Jak nie, to słowami Świeckiego Krystyny rzeknę iż Ci: "takie kuku zrobię że mnie popamiętasz!"(6). Dopełnij swey pokuty!"

*** Północny Wandystan, styczeń 2011***

Pustynne słońce zachodziło za horyzontem. Stefan wkroczył do niewielkiej wioski. Worek pokutny dawno zmienił kolor z krwistoczerwony na brunatny. "Normalnie brunatna koszulka jak u monarchofaszysty" pomyślał pokutnik. Na centralnym placu stał na monumentalnym postumencię betonowy posąg Krystyny Buchner. Stefan przysiadł i jął planować jak tu przez WARS(1) przedostać się do Teutonii. W Sarmacji też go raczej nie kochali za ten dym na lotnisku. Czuł się jak Frodo Bagins, z tą różnicą, że nigdzie w okolicy nie było widać gejowatego przydupasa o imieniu Sam. Jakby na żądanie tuż obok pojawił się oddział czarnych, krótko ogolonych młodzieńców. "O! Brunatny białas!" powiedział jeden z nich. "A wy co za jedni?" warknął Stefan. "Baridajskie Bambusy! Skrajnie prawicowy odłam Związku Zawodowego Tkaczek Baridaskich - ZZTB "Rasizm" to my!". "Słodko - to może zabierzecie swoje czarne dupska gdzie indziej bo próbuję myśleć?". Przywódca z sadystycznym uśmiechem zaczął rozpinać rozporek. "No to mam przesrane" - pomyślał nie bez słuszności Stefan. Wtem jeden z Bambusów wykrzyknął: "Bracia! Toż to ten białas co rozjebał sułtańskie psy w Almerze zaraz po świętach". Bambusy otoczyły Stefana z radosnymi twarzami. "Wodzu! Prowadź"

***Kontynent scholandzki, krwawy styczeń***
Pielgrzymka pokutna Stefana przerodziła się w I Virtucjatę(7). Szedł bowiem Stefan i aridajskie Bambusy paląc, gwałcąc i mordując (nie zawsze w tej kolejności). Ci zaś, którzy spalenia, zgwałcenia i zamordowania uniknęli przyłączali się do nich. Cel mieli jeden - grób Świeckiego Żenady (oczywiście o pałac Wielkiego Księcia też chcieli zahaczyć).
Stefan był niczym Wanda w dniach chwały. Łuna rewolucji płonęła. Wydarzenia przepowiedziane przez Świeckiego Włodzimierza zbliżały się nieuchronnie. Fernando wyskoczył do spozywczaka po fajki, don Pedro zgubił termosy...

________
przypisy:
1 - Wspólnota Autonomicznych Republik Scholandzkich
2 - heteros - bohater ociekający testosteronem i piwem z puszek
3 - formalnie Prezydentem był Wielki Książę Wielkiej Sarmacji - jednak zbuntowana prowincja wybierała nadal urzędników pod dyktando Mandragora... tzn. demokratycznie chciałem rzec
4 - automat Karakachanowa - lekki pistolet maszynowy produkowany w Teutonii i kilku innych krajach - tani i niezawodny
5 - tow. Nowak przeżyl 48 i pół zamachu na swoje życie
6 - I Krs 1,33
7 - tak jak krucjata tylko wirtualna


Tradycyjnie pytanko:
Czy Stefan:
a/ powinien odprawić towarzyszy i ruszyć dalej samotnie?
b/ spróbować podbić Dreamland i Brugię i stworzyć tam Nowe Królestwo Wandowe?
c/ przejąć tron w Grodzisku?
d/ zamieszkać z mamą i tatą sąsiadki?
e/ ulec w końcu urokowi Bambusów i im dać...?
f/ strzelić spektakularnego samobója?
Na sugestie czekam w komentarzach.

