Wspomnienia Mandragora Seniora Lorda Wandera vel Książę Senior Michał Feliks:

Piątego czerwca w późnych godzinach wieczornych wracałem z kryzysowego spotkania z ludem wandejskim, zorganizowanego w hali siatkarskiej "Dymano" w portowej dzielnicy Wandasztadu. Było gorąco nawet jak na czerwiec, ocierałem pot z czoła fragmentem majtek marynarza, z którym figlowałem wkrótce po naradzie. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że publikacja nagrań tow. Ciupaka skłoni grodziski reżim do dokonania zamachu stanu. Ale coś wisiało w powietrzu. I nie były to wyjątkowo spasione tego lata kolibry, których brzęczenie przypominało raczej pierdnięcia wyrośniętego kota niż subtelny szelest liści. 

**Na fotografii: Hala Dymano GWS**

![Hala Dymano](http://pub.wandystan.eu/PTR/strony/muzeum_wc/dymano_gws.jpg)

Wróciłem do Pałacu Mandragorskiego mieszczącego się wówczas przy ul. Towarzysza Wandy 8. Miałem problem z zaśnięciem, przez resztki kokainy zlizanej w porcie z torsu marynarza, ale butelka wina z Winnicy ułatwiła sprawę. Śnił mi się wielki koń plujący mlekiem, który wylizywał mi twarz. 

**Na fotografii: Koń, który śnił się Mandragorowi.** 

![Kon](http://pub.wandystan.eu/PTR/strony/muzeum_wc/kon.jpg)

Około ósmej rano obudził mnie straszliwy łomot. Ucho starego frontowca wychwyciło terkot karabinów maszynowych, gwizd pocisków tnących poranne niebo i głuche odgłosy kul uderzającyh w budynek. Wyjrzałem przez rozbitą szybę. Na ulicy kompania reprezentacyjna SAL broniąca Pałacu Mandragorskiego ostrzeliwała się przeważającym liczebnie siłom KSZ. Wśród Sarmatów z przykrością dostrzegłem żołnierzy z Baridasu. Niezwłocznie włączyłem telewizor. Zgodnie z przewidywaniem, na ekranie widać było tylko Kanclerza dr Kedara, odczytującego monotonnym głosem, z lekko scholandzkim akcentem, manifest nowo utworzonego KON. 

**Na fotografii: Kanclerz dr Kedar ogłasza w telewizji powstanie KON (autor niniejszych wspomnieć wykonał to zdjęcie modnym wtedy telefonem komórkowym Wandkia)**

![ancl](http://pub.wandystan.eu/PTR/strony/muzeum_wc/kedar.jpg)

Adiutant poinformował mnie, że sytuacja jest beznadziejna. Prawobrzeżne Genosse jest zajęte przez KSZ, a i lewy brzeg wkrótce padnie ofiarą okupanta. Zadzwoniłem do sąsiedzkiego Pałacu Mandragora Jutrzenki i do Kancelarii Prezydenta, ale telefony nie odpowiadały, a chwilę później linia została odcięta. Pozostał tzw. Czerwony Telefon do Grodziska, łączący bezpośrednio z Księciem Piotrem Mikołajem. Zadzwoniłem do tyrana, który zwięźle poinformował mnie o nakazach aresztowania wandejskiej elity państwowej i decyzjach podjętych przez puczystów. Zapowiedziałem, że sarmaccy patrioci, ludzie respektujący prawo, decyzji tych nie uznają. Wkrótce po zakończeniu rozmowy do gabinetu wdarła się grupa żołnierzy, która odczytała mi nakaz aresztowania. Zakuto mnie w kajdanki i wsadzono do transportera opancerzonego zaparkowanego pod Pałacem Mandragorskim. Siedziba moja była poważnie zniszczona przez ostrzał. 

**Na fotografii: Moment aresztowania ówczesnego Marszałka Izby Senatorskiej, Michała Feliksa**

![mis](http://pub.wandystan.eu/PTR/strony/muzeum_wc/aresztowanie.jpg)

Podróż nie trwała długo. Transporter dojechał do portu, a tam załadowano go na prom, którym przetransportowano mnie na wyspę Kaundę. W obóz internowania zamieniono mieszczące się tam koszary SAL. Oficerowie odpowiedzialni za przyjęcie aresztantów byli chłodni, ale uprzejmi. Do depozytu musiałem zdać wszystkie cenne przedmioty, telefon komórkowy, a nawet karty Tarota. Otrzymałem pomarańczowy kombinezon więzienny. Odprowadzono mnie do dwuosobowej celi, którą miałem dzielić z niespodziewanym gościem - odsiądującym dożywocie za zbrodnie wojenne byłym komendantem KL-Morvenau Kenem von Lego und Barbie. W celo obok siedział profesor Bartoszewski. Mandragor Khand zajmował jednoosobową celę na końcu korytarza. Zobaczyliśmy się dopiero po trzech dniach, kiedy po raz pierwszy wypuszczono nas na spacerniak(...)