Wspomnienia związane z Mandragoratem Wandystanu

*Kiedy po raz pierwszy zetknalem sie z Wandejczykami? A bylo to dawno,
jeszcze za Powstania. Bylem wtedy jeszcze kapralem, nieuformowanym do konca
ideologicznie i kibicujacy siatkarkom Cesarza Lebencity i szczypiornistom
Pryncypiow Fer.
Jako podoficer lacznikowy w pierwszej fazie powstania, kiedy szykowalismy
sie do szturmu Walbrzycha i zglosilismy sie do Towarzyszy po wsparcie, bez
ktorego moglismy nie dojsc. 
Pluton piechoty gorskiej SAL szedl gorami od strony owczesnych ziem
loarddzkich, jednego z najbardziej dzikich rejonow mikroswiata, a wtedy nawet jakby
bardziej. 
Wszystko przebieglo zgodnie z planem i wczesnym wieczorem zkampilismy sie
pod Grybowa Przelecza. Wyjalem, jak to dobry gospodarz, flaszke karbidowki.
Wandowie sie rozesmiali i wyjeli spirytus. niechcacy przyznalem sie, ze nie
wiem, kto to jest swiecki Wlodzimierz. Reszte nocy spedzilismy na odtwarzaniu
Apokalipsy wg. sw. Wlodka. Wande gral niejaki Franek Modrzew, a okupantow
przypadkowo odnaleziony oddzial odwetowy piechoty scholandzkiej. 
Nastepnego dnia zdobylismy Walbrzych.*

Bonawentura v. R.

*Całe swoje dzieciństwo spędziłem na beztroskiej zabawie na spokojnej wsi, z dala od problemów, od polityki, kultury, sportu słowem od wszystkiego. Nic a nic nie obchodził mnie świat zaczynający się poza granicami kilku znanych mi wiosek i pól. Jednak do czasu. Pewnego słonecznego dnia przejeżdżał przez naszą wioskę kwiaton i o ile mnie pamięć nie myli KLdsW Alojzy Pupka (obecny Mandragor). (...) Mówił wspaniale, o wspaniałych rzeczach. O Wandzie i Rewolucji, o podłych monarchofaszystach i nas, którzy musimy się im przeciwstawiać. Dopiero od niedawna mieliśmy na powrót wolność. Wolni od Sarmackiej tyrani. Ale do rzeczy. (...) Odbyłem z towarzyszem Pupką długą rozmowę. Opowiedział mi bardzo wiele, ale przekazał mi nie tylko wiedze. Przekazał mi również zapał do działania, do czynu! Wiedziałem wtedy, że muszę ruszyć do stolicy i mieć udział w najwyższej władzy. Taak, w końcu dotarłem tam... pamiętam to dobrze... Ten zupełnie odmienny od wsi krajobraz, bloków, fabryk, ulic, samochodów i ludzi gdzieś spieszących. Zapach spalin, ludzkiego potu, hut i innych bliżej nie określonych. Zakochałem się w tym momentalnie. To był mój prawdziwy dom. (...) Potem systematycznie piąłem się w górę. W kolejnych wyborach, które nastały wziął już udział i dostałem z tego co pamiętam aż 3 głosy! Tyle ile niektórzy starsi stażem towarzysze... (...) Pamiętam okres tzw. Pornosocjalizmu, który był... miał swoje uroki, ale jednak określiłbym ten okres jako wieki ciemne... na pewien czas nawet wycofałem się z życia publicznego. Gdy wróciłem... Zostałem mianowany Szefem SB. Nawet nie przeszkadza mi fakt iż nie można się podzielić swoimi dokonaniami z ogółem... (...) Chciałbym też podzielić się nie konkretnym wspomnieniem ale takim ogólnym zjawiskiem, które mnie dotyczyło. Otóż stoczyłem wiele b. ciekawych dyskusji, przeczytałem mnóstwo ciekawych tekstów, wierzy, opowiadań, oglądałem grafiki, wiele, bardzo wiele śmiechu, czasem i do łez, dzięki temu miałem, ale też i paru rzeczy się dowiedział, paru innych się nauczyłem, no i co chyba najważniejsze, poznałem wspaniałych, wyjątkowych ludzi. Tego nie da się opowiedzieć, to trzeba po prostu przeżyć.*

Palpatyn Zgonarcha Lepki

*Granicę Mandragoratu Wandystanu przekroczyłem, wysiadając wśród innych uchodźców ze statku w porcie Genosse-Wanda-Stadt. Jednak, w odróżnieniu od nich, miałem w sercu wizję destrukcji ustroju socjalistycznego. Podżegany przez sarmacką monarchofaszystowską ideologię, miałem, jako Claudius Drusus, być w Wandystanie szpiegiem i piątą kolumną. Nigdy jednak do Sarmacji nie popłynął ani jeden meldunek, gdyż schodząc z trapu ujrzałem stojący w porcie pomnik tow. Wandy. Uśmiechał się. Zdjęło mnie tak wielkie zadziwienie, jak mogłem chcieć zniszczyć kraj zbudowany przez takiego wielkiego człowieka. Wróciłem, pełen pomieszanych myśli. (...) Gdy Mandragorat, wierząc w słodkie obietnice, połączył się z Księstwem Sarmacji Unią, byłym pełnym sercem zwolennikiem nowej jakości, jaką wprowadzał i wraz z wandejskimi Towarzyszami broniłem w ramach PPS-u tej namiastki demokracji, jaką dawał nam ten związek. (...) Gdy nadszedł czas zdrady i monarchofaszystowskich knowań wraz z Towarzyszami poparłem niepodległość, stając się, jako Prezerwatyw Tradycja Radziecki, jednym z obywateli wandejskich.*

Prezerwatyw Tradycja Radziecki

*Moje wspomnienie? To chamstwo z jakim się spotkałem tu po powiedzeni - dzień dobry.*

Eryk Sadomas, Penis Od Nagis

*Z Wandystanem zetknąłem się po raz pierwszy podczas ogłoszenia przezeń niepodległości. Byłem wtedy Premierem Królestwa Natanii (która jako pierwsza mikronacja wandejską niepodległość uznała), otwartym i zażartym orędownikiem sojuszu Natanii z Baridasem i Brugią a także Scholandią i Dreamlandem,  zatwardziałym monarchofaszystą, otwarcie antysarmackim aktywistą oraz paradoksalnie fanem Michasia Winnickiego. Ostatnie z tej listy nie zmieniło się do dziś. Nieco później, już jako obywatel Baridasu, na niwie ogólnosarmackiej czynnie uczestniczyłem w działalności PPS (Partia Pracy Sarmacji) i nie kryłem się ze swoim umiłowaniem Towarzysza Wandy. Pozostając w stałych i zażyłych kontaktach z wandejską elitą, nie zamierzałem bynajmniej działać jako obywatel Mandragoratu. Historia zdecydowała za mnie. Po faszystowskim puczu czerwcowym zrezygnowałem ze wszelkich pełnionych funkcji, opuściłem mój ukochany Baridas i związałem swoje losy z Wandystanem. Mam świadomość, że pisze tu o sobie, ale mam to w dupie. Jeśli komuś zechciało się doczytać do tego miejsca, niech wie, że jako tfurca, performer, aktywista, poeta, czarnuch, cyklista i największe ciacho w tej części mikroświata decyzji nie żałowałem, nawet za cenę utraty zasłużonej pozycji „Dody sarmackiego kręgu kulturowego”. Nawet jeśli nie wszystko w ostatnich latach w Mandragoracie podobało mi się to i tak Wandystan rzondzi. I chuj.*

Ivo "Ingawaar" de Folvil-Arped
(pełne faszystowskie nazwisko: Ivo Marija Lejb "Ingawaar" de Folvil-Arped-Karakachanow w skrucie Chuj)