[poem]

####Z życia Kanclerza
Libertów szkoda mu dla ludu
Kłamstwem wypełnia swoje usta
Łatwo do wniosku dojść takiego
Że u Kanclerza głowa pusta



####Nie lubi związków
Pracowników mu brakuje
Dookoła same chuje


####Hasło
"RCA - nie ta gra!"
W Sarmacji hasło takie słychać
A znaczy ono tylko tyle
Że stara kurwa nie chce zdychać


####Łysek z pokładu Idy
Został... Ciągnie dalej...
Świetlisty cel ma przed oczami
Mnie to już nawet śmiać się nie chce
Bo Kanclerz znowu został z nami

Choć tłum jak fala bił o mury
W życiu przecierpiał swym katusze
Słowy co nic nie był warte
Powiedział: "Nie chcem ale muszem"

choć weń gromy biły ciągle
To dumnie prężył pierś markiza
Nawet gdy kutem go nazwali
Krzywym jak wieża w mieście Piza

Nic to, że lud go nienawidził
Nic to, że skandal gonił skandal
Gellonie zniszczyć ma zachciankę
Niczym z historii wzięty Wandal

Na wolność prasy dybie nawet
Na swoją własną ciągnąc stronę
Aż kłamstwa jego znieść nie mogło
Sumienie Prawdy nadwątlone
[/poem]

> **metadane**  
> autor:Krzysztof Janusz Kowalczykowski (prawdopodobnie)  
> opublikowano: 29.10,2003r.,Krezusik nr 4  
> link: [Krezusik](http://www.centrume.krakow.pl/~szmrek/gellonia/krezusik/4/index.html)  