### I.

Keinum dwoje miała dzieci,  
Pierwej Rossa ta powiła,  
Z niej też się Gohr wyłonił.

Rossa były niebiosa i lądy,  
A Gohr, zaś, resztę objął.

### II.

Na początku była pustka,  
I byli też bogowie.  
I Ross tę owoż pustkę błogosławi  
I staje się światło,  
A wody ziemię rodzą.

### III.

Oto Ross, Największy przywołał twych  
Większych braci i siostry w niebiosach.  
Oto Farst, Gete, Bete i Mase,  
Oto z miłości do tworów,  
A oni w pustce niebieskiej.

### IV.

Okean, Nicości syn Pierwiej powstały,  
Pan majestatu wszelkiego.  
Widział juże jego potomki  
Od Pierworodnego większe.

A Ross i Gohr wiedzieli,  
Że Okean od zawsze,  
Kołysał ich do snu  
Szumem fal swoich.

Okean Pan Wielki córę spłodził smagłą,  
Okeanes zwał ją.  
Sercem jego władała,  
W miłości gniazdko uwiła.  
Gdy Gohr w swym majestacie,  
Po dłoń się córy zgłosił,  
W gniewie swym się posiąść,  
Nie mógł Bóg na bóstwa,  
Wypędził, jeno prędko,  
Gohra za oszustwa.  
O Różo, Okeanes,  
Kochanek twój Ojca zabił,  
A Gohr nim był.  
O Różo, Okeanes,  
Fale znów usnęły,  
Nie będzie cię ich szum,  
Do snu kładł na powrót.

### V.

Wezwał przed swe oblicze Ross Masego.  
- Mase - rzecze Ross -  
Ziemia cała odłogiem stoi,  
Gdzież się dziatki me podzieją?  
Obsiej brzegi rzek dębami,  
Obsiej świętość jarzębami,  
Lekkie ziemie białokorem osyp,  
Wilgotne miejsca wierzbami,  
Rozrzuć klony i olszyny,  
Gdzie łąki być mają - zasiej trawy.  
- Panie, Panie - odpowie Mase -  
Czymże dzieci twe żywić się będą?  
A Ross zaśpiewał i ukazały się ziarna pszenicy.  
- Mase, Mase obsiej nią ugory.  
Gdy przyjdą na Ziemię me dzieci,  
Racz rzec im że jeść będą blade chleba bochny.  
A lico jego z pszenicznej mąki.  
A pył pszeniczny z tych ziaren pszennych będzie.

Z Pustki dwie bliźniacze wychynęły siostry,  
Delis i Tenna - Panny Przesławne.  
Oto Delis przędniczką losu bezlitosnego  
I Tenna, ta która umiłowała piękno.  
Zeszła Tenna na ziemię i zasiała kwiaty,  
I stworzyła motyle.  
A Delis siedziała w chmurach bezczynnie.

Ziemia była piękna,  
Albowiem bogowie wspólnie,  
Zwierzem ją upstrzyli,  
I rośliną przeróżną.

### VI.

Stworzył Ross męża i białogłową  
A dom ich Ziemia miała nosić,  
Na północy.

I wolność mieli pełną,  
Tylko z krainy wyjść nie mogli,  
Dla dzieci Rossa przeznaczonej.

Lecz Bete rzekł:  
- Wyjdźcie ze swej krainy,  
Tam są ogrody niebios godne,  
I zwierzyny wiele.

I wyszli, i rozmnożyli się pięciokroć.  
A Ross zagrzmiał i rzekł:  
- Byliście śmierci niepodlegli, los was nie dotyczył,  
Teraz życie wasze krótko trwać będzie,  
Nie dokonacie nic na swoją chęć,  
Bowiem czas wam odbieram,  
A po śmierci królestwo Gohrowskie was czeka.  
Boście głusi byli na me nakazy.

I ludzie rozeszli się w swoje strony,  
Synowie pierwszych dzieci Rossa.  
Arnak na północ, Brah nad morze,  
Skaj na wschód, Derem na zachód,  
Ataj na daleką północ,  
Inni zaś po świecie się rozpierzchli.

### VII.

Oto Ross rzekł:  
"Niech gród się stanie.  
Każdego godny - Boga czy człowieka"  
I przystąpili Ross wraz z Gohrem,  
I Gete dłoń swą podał,  
W tworzeniu miasta.  
I w drugi dzień miasto się stało.  
Wówczas Tenna okrasiła je srebrem i złotem.  
A Gottegaard - bo tak się zwało -  
Zajaśniał blaskiem niezwykłym.

Gohr w zazdrości o Władztwo,  
Nad potęgą i pięknem miasta,  
Wraz z Betem olbrzyma powołał,  
A imię jego Artdeschag.  
Na Ziemię go spuścili,  
Zabijał i mordy podsycał,  
Trząsł ziemią, wieże burzył.

I stopa jego pod Gottegaard stanęła.  
I mury się przed nim waliły.  
Rossowe dzieci w strachu się kłębiły,  
A bogowie owym występkiem  
Wielce się rozzłościli.

Oto wziął Ross piorun,  
I cisnął w Artdeschaga.  
Ciało jego poległo daleko,  
Od Arnacji za południem dążąc,  
I zdążyło lasami porosnąć.

Gottegaard nie powstał więcej.  
Opuścili go bogowie,  
Dzieci w gruzach szukały schronienia.  
I Ross rozkazał Gohrowi wykuć niebiosa.

### VIII.

W kuchniach piekielnych  
Gohr dzień i noc kuł sklepienie błękitne,  
Wreszcie gdy płomienie wygasły,  
Praca była skończona.  
A Ross pieśnią stworzył,  
Kulę szklaną.  
I gromy w niej zawarł.  
I w rydwanie ją ułożył.  
Gohr o brata twór zazdrosny.  
Drugą stworzył kulę,  
I wodę morską wlał w jej wnętrze.  
I wzburzył na niej fale,  
Tak, że świeciła blaskiem bladym.  
I tak obie kule zostały umieszczone,  
Na niebieskim sklepieniu.  
Kulę Rossową nazwano Słońce,  
Gohrową zaś - Księżyc.

Rzekł Ross:  
"Bracie, za swe występki  
Będziesz niebo nad głową trzymał".  
I Gohr uczynił to bez wahania.  
A za towarzyszy obrano mu Sonera,  
Rydwanu słonecznego woźnicę,  
I rydwanu księżycowego – Moenera,  
Którzy to od czasów niepamiętnych,  
Na niebie boje toczą.

Rzekła Tenna:  
"Piękne są niebiosa,  
Ale brak im srebra, złota.  
Piękne jest Słońce i Księżyc,  
Lecz kompanów nie mają."  
To mówiąc rzuciła srebro na nieboskłon,  
A tam gdzie ono upadło,  
Tam się stały gwiazdy.

### IX.

Ross rzekł do Masse,  
By stworzył Skrybów Niebios.  
I tym rzekł:  
"Bohaterów ziemskich spiszcie imiona".  
A oni rzekli tylko: "Tak, Panie".

### X.

Z ziemi Arnaków Ekkon, ojciec Matla,  
mąż Slavy, syn Ehergrima.

Z ziemi Jalenów Perrik, syn Erika,  
ojciec Perikora, mąż Helvai.

Z ziemi Jalenów Slava, córka Urvina,  
matka Matla, żona Ekkona.

Z ziemi Farydów Ikki, rycerz przemożny,  
syn Heleuka, kawaler wielki.

Z ziemi Arnaków Usse, syn Erfinga,  
mąż Riderhalgi, ojciec Drententira.

Z ziemi Matlowej Matl, kneź nieustraszony,  
syn Ekkona, mąż Viedereuty,  
a syn Slavy.

Tylu bohaterów z ziemi Matla i jego pokrewnych.

### XI.

Oto ci wielcy, co przyszli na świat w ziemi gryfów.

Z ziemi Amreskiej Kersess, syn Ertekara,  
nie zostawił potomków, albowiem bez żony przez życie przeszedł.

Z ziemi Amreskiej Dufrandit, syn Imransona,  
ojciec Velruvi, mąż Tillemine.

Z ziemi Brugenijskiej Tiullemi, syn Tiullevara,  
ojciec Iessemi, mąż Thallei.

Z miasta Brugiopolis Poleusz, syn Palamera,  
ojciec Vidurafa, mąż Deleburii.

Z ziem na południu górskich Ianus Wędrowiec,  
syn Henrikka, kawaler.

Z miasta Pomberg Wielki Mistrz Związku Południa,  
Ornuijsch, syn Breentera, mąż Merovii,  
ojciec Haramgrima.

Oto bohaterowie na Ziemi.

### XII.

Oto wicher zaczął wiać piekielny,  
I zstąpili Skrybowie Niebios,  
I rzekli nam jak wysławiać mamy bóstwa.

Oto bogom dobrym dziękujcie paląc ofiarę z mięsa tłustego w dzień szósty, albowiem w dzień ostatni będziecie się cieszyć darami ich łaski.

Bogów złych przebłagujcie w wodach, obmywając się z ich win.

Rossa i Gohra uczcijcie w każdy trzeci dzień tygodnia, zapalając dwa ogniska i spalając gałązki dębowe. Dąb braciom świętym poświęconym będzie, bowiem to bracia go stworzyli.

Będziecie czcili dęby i świerki - są one boskie.  
Będziecie czcili swych władców - są oni boscy.  
Będziecie szanowali swych ojców - i oni są boscy.  
Będziecie szanowali swe matki - one są boskie.  
Będziecie szanowali panów swych - oni są boscy.  
Będziecie mieli w opiece dzieci - one są boskie.  
Będziecie mieli w opiece starców - oni są boscy.  
Każdy wasz bliźni jest boski, dopóki grzechem przeciw braciom swym czy Panom się nie zmaże.

> **metadane**  
> autor: Alexander Bleeser, Muggler Olav Littendorff  
> opublikowano: BrugiaWiki  
> link: <https://web.archive.org/web/20080326230955/http://brugia.only.pl:80/wiki/index.php?title=Mitologia_brugijska>