[poem]
Smutek wkradł się do serca niepostrzeżenie,
Przeniknął świadomości i myślenia strumienie.
Uderzył w moje ciało wielki młot ze stali,
Na wieść o śmierci Mateusza Lari.

Nie znałem go w ogóle, alem wyczulony
O śmierci się nie żartuje, więc fakt był bezsporny.
Zrobiło mi się żal chłopaka młodego,
Który za szybko dokonał żywota swojego.

Nie znałem go w ogóle, lecz już był mi bratem
Ponieważ brał udział w zabawie z v-światem.
Wszystko się skończyło, i odejść musiał stąd
Do innego życia, gdzie Ostateczny Sąd.

A tu kurwa patrzę, że Lari to lipa!
Okazuje się szybko - w realu nie istniał!
Wszystko to ściema, klony Karczewskiego!
Tłumaczy się naprędce, że dla dobra narodowego!

Już go nie lubię, wkurwionym okrutnie,
Pokazał, że w dupie ma uczucia ludzkie.
Wykorzystał wrażliwość by ukryć przestępstwo,
Pokazał głupotę jak neostrady dziecko.

Sarmacjo Książęcy kraju! Patrzaj ku przestrodze!
Kogo inkorporujesz miej wciąż na uwadze!
V-świat to zabawa, gra niewinna z ludźmi
Lecz za TO kłamstwo z reala, nie bądźcie mu dłużni.


*Wątpie, by Karczewski to przeczytał. Pisałem dla siebie. 
Dla wielu jest chamem i pewnie o tym nawet nie wie.*[/poem]

> metadane   
> autor: Arkadij Magov  
> data: 28 sierpnia 2007  
> link: [wandea](http://wandea.wandystan.eu/911)