__Tydzień Pierwszy:__

__Poniedziałek:__
Wbrew opiniom malkontentów, szkodników i wrogów Ludu, jakoby nie uda nam się zorganizować festiwalu muzycznego z prawdziwego zdarzenia, mam y już pierwszą ofiarę śmiertelną! Szesnastoletni Buldomysł Cietrzew Rwie-Warga z Genosse-Wanda-Stadt zmarł w wyniku wycieńczenia organizmu po dziewiętnastu godzinach intensywnego pogo pod Dużą Sceną. Ojcowie szesnastolatka, Depesza Rwie i Ebola Warga wzruszeni wyznali:

*- Ludzie odradzali nam zgodę na wyjazd naszego jedynego dziecka na ten festiwal. Teraz wiemy, że mylili się. Przecież zgon nastolatka jest jak Ręka Wandy w naszym życiu. Ile czasu będziemy mieć teraz dla siebie! Zaoszczędzone engelsy planujemy wydać na wycieczkę zagraniczną, połączoną z intensywną seksturystyką. Być może do Samudy - te murzynki są takie słodkie i jurne.*

__Wtorek:__
W godzinach 14.30-16.30 tuż po obfitym posiłku, a przed ogólną Orgią w Błocie Pośniegowym odbyłą się Pierwsza Spontaniczna Bójka z Użyciem Ostrych Narzędzi. Była to nasza forma protestu przeciwko słodkopierdzącemu okresowi jaki przypadnie niedługo w krajach monarchofaszystowskich, nazywa się to Boże Marudzenie, czy jakoś podobnie. Uznaliśmy, że tylko czysta Przemoc może być lekarstwem na marazm i degrengoladę kapitalistycznych stosunków panujących w większości świata wirtualnego a także, jak głoszą legendy w nieistniejącym tzw. realu. Mamy nadzieję, że zwyczaj ten wejdzie do naszej festiwalowej tradycji jako stały punk programu.

W tym samym czasie co bójka brano udział w akcji Protonatu Polowego Przystanku pod przewodnictwem protona Analda Trąbowicza-Cracoffskiego pod tytułem "jak wandnie wykorzystać śledzie do namiotu, puste butelki i przypadkowo napotkanego przystankowicza". Było bardziej słodko, mamy nadzieję, że skutecznie się rozerwano


