*Aborcjusz Struszyński*

**Chroniczny niedobór oka. Rzadki wandejski przypadek.**


Chroniczny niedobór oka to stosunkowo często spotykane schorzenie w Scholandii (ok. 22,3% populacji), jednak w Wandystanie występuje sporadycznie. Stąd też nie może dziwić fakt niezwykłej radości, jaka stała się udziałem lekarza dyżurnego Izby Przyjęć Centralnego Szpitala Wandejskiego, kiedy zgłosił się doń towarzysz Jurij S. z takim właśnie problemem. Dodajmy, że chory zgłosił się na Izbę Przyjęć w mundurze listonosza i usiłował wmówić lekarzowi dyżurnemu, że przyniósł wezwanie do sądu. Doktor widząc z kim ma do czynienia, zacierał ręce w ekstazie myśląc już o zajebistej publikacji w jakimś prestiżowym periodyku medycznym. Zgodnie z tym, co o tej chorobie wiadomo, jednym z najbardziej charakterystycznych objawów są reakcje kolegów chorego. Mianowicie, wołają doń „pirat”. Inną cechą charakterystyczną jest zdolność chorego do ukrycia drobnych monet w sytuacji, kiedy stoi on nago z korkiem wbitym w tyłek i z zaklejonymi ustami. Ten test diagnostyczny wykonano jako pierwszy. Nakazano choremu się obnażyć pod groźbą lobotomii, odbyt zakorkowano techniką 4x1 (tzn. czterech trzyma oprycha, jeden korek upycha), zaś usta zalepiono taśmą samoprzylepną. Dano następnie choremu pięć monet i zachęcano, aby sprawił, by znikły, nie ruszając się z miejsca, nie kładąc ich na podłogę itd. Chory początkowo stękał i wydawał bliżej nieokreślone dźwięki, usiłował odkleić taśmę samoprzylepną z ust, lecz współpracę w badaniu uzyskano pokazując przyrządy do lobotomii. Monety szybko znikły. Następnie test powtórzono z jedną, dwoma i trzema bateryjkami, z pendrivem, oraz niewielkim kluczem, osiągając ten sam rezultat. Chory kręcił głową i spoglądał z pogardą. Przystąpiono wreszcie do kolejnego testu diagnostycznego. Chorego posadzono na krześle i wykonano mu zwykłe zdjęcia twarzy aparatem cyfrowym. Zdjęcie następnie wydrukowano i przedstawiono 20 losowo wybranym osobom z ulicy, które chorego nie znały, z pytaniem, czy na przedstawionym zdjęciu jest cyklop. Wszyscy respondenci z uśmiechem na ustach przyznali, że na fotografii jest cyklop. Wszystko było więc jasne. Pacjenta zatrzymano jeszcze na trzy doby, aby ten zdumiewający przypadek mogło zobaczyć jak najwięcej studentów. Wnioski? Kto szuka ten znajdzie, ale czasem samo w łapy wpadnie.

[[Szpital::Centrum_Akademickie|spis treści]]