**WPROWADZENIE DO MIKRONACYJEGO SZPITALNICTWA**

Towarzysze!

Większość przodowników miast i wsi skupia się zazwyczaj na takich dziedzinach życia, jak polityka, dziennikarstwo, czy dość wąsko pojęta kultura, to znaczy bezmyślny, qwazi-realistyczny opis zabytków i grafika z  Painta, rzadziej Photoshopa, rozumiana jako dzieła malarskie. Urbanistyka miejska zazwyczaj operuje w zakresie pałaców takich, czy innych władz, blogów pełniących rolę mediów, oraz ośrodków kultury, takich jak galerie wspomnianych „arcydzieł”. Dlatego też na wielką uwagę zasługuje każda ta inicjatywa, która wykracza poza to. Na przykład – tematyka ochrony zdrowia. Wymaga to od działaczy urbanistycznych świadomości istnienia takiej dziedziny życia, jaką jest ochrona zdrowia, jak i pewnego pomysłu na rolę takiego przedsięwzięcia w mikronacji. Ponieważ o taką świadomość niezwykle trudno, zaś rola instytucji medycznej jest zazwyczaj niezrozumiała, bo przecież nie pomaga w żadnej mierze politykowaniu, tematyka szpitalna pojawia się niezmiernie rzadko. Ale się pojawia.

I tak, w Scholandii istnieje <a href="http://www.scholandia.org/obywatele/szpital/szpit.htm">Szpital</a>. Problem ochrony zdrowia pełni tam rolę jednego z kluczowych zagadnień systemowych. Otóż, jak możemy przeczytać na stronie tej instytucji, „do szpitala trafiają osoby które przez co najmniej 7 dni nic nie jadły, czyli nie spełniły podstawowego warunku życia w Królestwie Scholandii.” Trzeba przyznać, że jest to ciekawe rozwiązanie, ponieważ Szpital służy w Scholandii do odsiewania martwych dusz. Otóż niejadek umieszczony w Szpitalu ma obowiązek pokryć koszty leczenia. Jeżeli zwleka z zapłatą w wyznaczonym czasie, koszta "leczenia” znacznie wzrastają, co tłumaczy się pobytem w oddziale intensywnej opieki medycznej (OIOM). Jeżeli podczas limitowanego czasu „leczenia” niejadek nadal nie ureguluje rachunku, umiera i przenosi się na cmentarz. Jak wiadomo, martwych dusz w mikronacjach jest wiele, tak więc scholandzkie cmentarze są niebotycznie wielkie, zaś nagrobków tam jest tyle, że muszą chyba zajmować 1/3 terytorium tego wirtualnego państwa! Analizując zasady działania szpitala dochodzimy szybko do wniosku, że to nie jest żaden szpital. To z jednej strony masowa umieralnia, gdzie konają dziesiątki, a nawet i setki zapisujących się do Scholandii osób, zaś z drugiej strony, dla jeszcze żyjących, jest to po prostu legalny ośrodek ściągania haraczu. Chociaż zaadoptowanie idei ochrony zdrowia w zakres działań systemowych jest interesujące, to jednak takie rozwiązanie wydaje się być dość okrutne. No ale czego można się spodziewać po rządach monarchofaszystów? 

Rozważmy drugi przykład. W Natanii istnieje <a href="http://ingawaar.fm.interia.pl/klinika/klinika.html">Klinika Psychiatryczna</a>. Co ciekawe, jest ona zaklasyfikowana w ogólnej kategorii „Kultura”. Sugeruje to tym samym, że jest to inicjatywa twórcza, mniej lub bardziej istotne osiągnięcie intelektualno – urbanistyczne. Pracownicy Kliniki sami o sobie stwierdzają, że „wraz ze wzrostem populacji w naszej mikronacji zaczęli się pojawiać osobnicy wymagający mniej lub bardziej intensywnej terapii. Jesteśmy wyspecjalizowaną kliniką stosującą nowatorskie metody leczenia wszelkich schorzeń umysłu i duszy znanych w v-świecie.” I faktycznie – okazuje się, że wyodrębnili i opisali kilka chorób psychicznych, które potrafią diagnozować, oraz metod terapeutycznych, jakie tam praktykują. Klinika Natańska nie ma cech interakcjonizmu skryptowego, ani też systemowego, a więc odwiedzający ten przybytek muszą zadowolić się samym tylko obcowaniem z tą ideą. Niemniej jednak, tak formą, jak i treścią wpisuje się Klinika w zaszczytny dorobek kulturalny natańskiego luda. Prestiż tej inicjatywy jest tym większy, że przełamuje ona stereotyp urbanistyczny, wykracza poza typowe mikronacyjne sfery wyobraźni w kierunku jak dotąd mało eksploatowanym.

Przedstawiając w dniu otwarcia Centralnego Szpitala Wandejskiego te dwie – już zrealizowane – wizje mikronacyjnego szpitalnictwa, pragnę życzyć wszystkim mieszkańcom kraju Towarzysza Wandy odwagi i pomyślności w rozwijaniu nauk medycznych, w twórczym i radosnym eksploatowaniu tego pomijanego zazwyczaj obszaru działalności. A w przyszłości, kto wie, może Mandragor Khand włączy tę ideę w Cintrę II?


Dnia 24.01.2008,
Towarzysz A. Struszyński<br />
[[Szpital::Centrum_Akademickie|spis treści]]