<?xml version="1.0" encoding="utf-8" ?>
<feed
 xml:base="https://wandystan.eu/"
 xml:lang="pl"
 xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom"
 xmlns:grddl='http://www.w3.org/2003/g/data-view#'
 xmlns:atomwiki="https://wandystan.eu/ns/atomwiki/"
 grddl:transformation="https://wandystan.eu/varia/rdf/atom2rdf.xsl"
>
	<id>https://wandystan.eu/w/feed,NBN::Scholik_2</id>
	<title>Scholik 2</title>
	<updated>2018-03-30T23:20:13+02:00</updated>
	<category label="Nowa Biblioteka Narodowa" scheme="https://wandystan.eu/w/namespace/" term="NBN" />
	<link rel="self" href="/w/feed,NBN::Scholik_2" type="application/atom+xml" />
	<link rel="first" href="/w/feed,NBN::Scholik_2?page=0" type="application/atom+xml" />
	<link rel="alternate" href="/w/NBN::Scholik_2" type="text/html" />
	<icon>/favicon.ico</icon>
	<entry>
		<id>https://wandystan.eu/w/history,NBN::Scholik_2,1315</id>
		<title>Scholik 2</title>
		<updated>2018-03-30T23:20:13+02:00</updated>
		<author>
			<name>Konto systemowe</name>
			<uri>/B1000</uri>
		</author>
		<category label="Nowa Biblioteka Narodowa" scheme="https://wandystan.eu/w/namespace/" term="NBN" />
		<link rel="alternate" href="/w/history,NBN::Scholik_2,1315" type="text/html" />
		<link rel="https://wandystan.eu/ns/atomwiki/revision-of" href="/w/NBN::Scholik_2" type="text/html" />
		<link rel="https://wandystan.eu/ns/atomwiki/first-revision" href="/w/history,NBN::Scholik_2,1315" type="text/html" />
		<link rel="https://wandystan.eu/ns/atomwiki/last-revision" href="/w/history,NBN::Scholik_2,1315" type="text/html" />
		<link rel="https://wandystan.eu/ns/atomwiki/history" href="/w/history,NBN::Scholik_2" type="text/html" />
		<atomwiki:revision identifier="1315" deleted="no" initial="yes" significant="yes">automatycznie zaimportowano ze starego systemu</atomwiki:revision>
		<content type="xhtml">
			<div xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml"><hr />
<p>-Wejdźcie, rozumiecie Scholik.</p>
<p>Generał von Keinschloss uprzejmym, acz stanowczym gestem wskazał fotel dla petentów w swym gabinecie urządzonym w stylu wczesnego rokokoko.</p>
<p>Scholik usiadł. Już na pierwszy rzut oka zauważył frasunek na twarzy swego pryncypała. Sprawa musiała być poważna.</p>
<ul>
<li>W Porta Regni, rozumiecie Scholik, ujawnił się bandzior podły. Strzela, rozumiecie, do ważnych urzędników naszego reżi....naszego rządu. Pojedziecie, rozumiecie Scholik, tam właśnie i rozumiecie złapiecie Scholik, bandziora.</li>
</ul>
<p>Dzwonek telefonu przerwał generałowi.</p>
<p>-Technika, telefony, kable ich mać....słucham? Tak? -twarz von Keinschlossa poszarzała. - Rozumiem. Wysyłam.</p>
<p>Słuchawka trzasnęła o widełki.</p>
<p>-Kolejny zamach. Jedziecie natychmiast.</p>
<hr />
<p>Na lotnisku w Porta Regni Scholika przywitał samotny urzędnik merostwa.</p>
<p>-Witam serdecznie, Kapitanie- giął się w ukłonach wpatrując się w Scholika z wyraźnym podziwem.</p>
<p>-Jaki mamy problem?- zapytał Kapitan ,a w jego oczach zabłysł ognik pożądania ciężkiej pracy.</p>
<p>-Zaraz się Pan dowie.</p>
<hr />
<p>Na miejscu przestępstwa był już Komisarz Gruber, szef miejscowej SSB. Opaska z napisem "Scholandzka Służba Bezpieczeństwa" dumnie opinała jego spręzyste ramię. "Federalni...cholera..."- pomyślał Kapitan.</p>
<p>-Kapitan Scholik Henryk, milicja miejska Scholopolis.</p>
<p>-Komisarz Gruber, SSB. Miło mi Pana poznać. Wezwaliśmy Pana ze względu na Jego doświadczenie w szczególnie trudnych sprawach. A z taką sprawą mamy do czynienia właśnie tutaj - Gruber podrapał się po spoconej łysinie i wskazał na jezdnię. Na ten widok Scholik poczuł,że ściska mu się gardło.</p>
<p>Tuż przy krawężniku widniała kałuża w kolorze krwistej czerwieni. Plamy i strużki w tym kolorze ciągnęły się porzez chodnik, barwiły pas trawnika, kończąc się u wejścia do bramy kamienicy.</p>
<p>-Poszkodowany?- spytał Scholik.</p>
<p>-Były Premier De Belli. Przyjechał do swojej ....ekhm...przyjaciółki. Kiedy wysiadał z samochodu dopadł go zamachowiec. Musiał być sam. Według zeznań sąsiadki podszedł do samochodu od strony drzwi i oddał trzy strzały.</p>
<p>Scholik w milczeniu podszedł do techników. Ci sprawnie zdejmowali odciski palców z klamki złotego Bentleya na królewskich numerach. Jego uwagę przyciągnął jednak błyszczący przedmiot, malutki, wciśnięty w rowek na jezdni. Założył lateksową rękawiczkę, wydobył z kieszeni woreczek i sięgnął po przedmiot. Gdy go obejrzał, wiedział już ,gdzie dalej szukać.</p>
<p>Na malutkiej spince do krawata, która wylądowała w woreczku na dowody wyżłobiony był bowiem obły, szeroki kształt zwężający się ku górze.</p>
<hr />
<p>UAZ w barwach SSB zatrzymał się przed barem "VIP" na niewielkiej uliczce Hindenburga nieopodal rynku w Porta Regni.</p>
<p>-Skąd Pan wie,że to tutaj?- Gruber wysiadł z auta z niedowierzaniem na twarzy.</p>
<p>-Spokojnie. To jest miejsce, w którym spotykają się Ważne Postaci scholandzkiego życia publicznego?</p>
<p>-Tak. Ostatnio popijał tu nawet ....- Gruber nachylił się Scholikowi do ucha, po czym uśmiechnął się nieznacznie.</p>
<p>Scholik skrzywił się i pokręcił głową z niedowierzaniem. Ruszył w stronę kubłów na śmieci. Otworzył pierwszy z nich.</p>
<p>-Co Pan robi?- spytał zdumiony Komisarz.</p>
<p>Scholik spojrzał na niego z wyższością.</p>
<p>-Odnajduję dowody.</p>
<p>Dwa kubły później Kapitan uniósł do góry dłoń. Był w niej oblepiony resztkami ryby po baridasku pistolet.</p>
<hr />
<p>Drzwi rezydencji otworzyły się z hukiem pod naporem milicyjnego tarana. Scholik z chłodnym makarowem w ręku biegł przez korytarze, a towarzyszący mu szturmowcy wrzaskami i kopniakami kładli na ziemię napotkaną służbę. Wreszcie dopadli drzwi głównej sypialni. Lokator czekał już na nich, zrezygnowany. Nie stawiał oporu.</p>
<hr />
<p>Brawo Kapitanie! Odnieśliście, rozumiecie Scholik, wielki sukces! - generał von Keinschloss ,nie wytrzymawszy w miejscu ,chodził z radości po pokoju.- Ale nie rozumiem, rozumiecie Scholik, jak do tego doszliście?</p>
<ul>
<li>Już od początku wiedziałem, że to on. Kałuże czerwonej substancji to był oczywiście keczup Schreddera, a na znalezionej przeze mnie w miejscu przestępstwa spince widniał...</li>
</ul>
<p>-No właśnie, Scholik. Co tam widniało?</p>
<p>Scholik uśmiechnął się.</p>
<p>-To był worek.</p>
<hr />
<p>Burmistrz Wojtek Zieliński z pokora patrzył w oblicze Sądu.</p>
<p>-...I skazuje się obywatela Zielińskiego Wojciecha, zamieszkałego Internetia, oskarżonego o to,że w dniu 22 marca wystrzelił trzykrotnie do Obywatela De Belli z pistoletu keczupowego o ładunkach 100-mililitrowych, narażając go na zabrudzenie odzieży wierzchniej, na karę 10 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo Sąd orzeka pozbawienie praw publicznych na okres lat 15-tu. Zamykam sprawę.</p>
<p>Scholik popatrzył na skazanego z obrzydzeniem.</p>
<p>-Ci Sarmaci...- mruknął i oddalił się w stronę wyjścia ,by zapalić fasolową cygaretkę.</p>
<blockquote>
<p><strong>Metadane</strong><br />
autor: Michaś Winnicki<br />
data: chujwie<br />
link: publikowane w AbOvo, brak linku<br />
uwagi:  Kultowa seria literacka, znana jako najważniejszy przykład literackiego antyscholandyzmu.</p>
</blockquote></div>
		</content>
	</entry>
</feed>
