Demokracja a dyktatura proletariatu: historyczna wersja
Podgląd
To, że demokracja ucieleśnia się w dyktaturze proletariatu wiemy wszyscy. Tak nauczał Wanda i Żenada, tak jest w naszej demokratycznej konstytucji. Gdy znosiliśmy ostatnie złogi monarchii - tj. mandragorów - wydawało się, że zwycięstwo tej koncepcji stało się pełne.
Niestety, dziś daje się słyszeć głosy tych, którzy tendencję chcieliby odwrócić. Dyskusja i krytyka są oczywiście pożądane, ale monarchofaszystów ostrzegamy, że Lud Pracujący będzie bezlitośnie rąbał po rękach, które chciałyby ustanawiać permanentne rządy jednoosobowe.
Głosy te są o tyle dziwne, że obecnie panujące przepisy i - przede wszystkim - praktyki są wyjątkowo łagodne, szczególnie w kontekście przeciągania się kadencji i podejmowania działań w celu ratowania społeczeństwa.
Musimy też pamiętać o bieżących potrzebach kraju. Zgrzybienie Wandystanu jest wszechogarniające i niespecjalnie można sobie wyobrazić jego odwrócenie. Naszym celem powinno być sprawienie, aby był to grzyb jakkolwiek żyjący - wiecznie żyjący, jak Lenin - a nie uschnięta purchawka. W tym kierunku, przy naszych skromnych możliwościach, powinny pójść wszystkie wysiłki.
Wandystanowi potrzebny jest Prezydent aktywnie działający w ramach swych kompetencji jak i łagodnie przypominający innym o ich kompetencjach. Prezydent stojący na straży demokracji.