Witam po długiej przerwie! Cieszę się niezmiernie, że po tak długim okresie znowu mogę pisać do WT. Siedzę sobie przy redakcyjnym biurku, które od czasu mojego ostatniego pobytu w redakcji pokryło się sporą warstą kurzu. Dawny bałagan, tony papierów, jedzenia itp. znikły posprzątane przez dobrych ludzi, kiedy to bez zapowiedzi byłem zmuszony opuścić Sarmacje. Komputer, drukarka, faks, telefon... maszyny, które były mi tak bliskie podczas pracy nad każdym newsem w gazecie, budzą się powoli z prawie półrocznego letargu. Z faksu zaczynają wydobywać sie sterty papieru, ja przyzwyczajam się powoli do klawiatury telefon dzwoni nieubłaganie co kilka sekund... Zaczyna się nowe-stare życie w redakcji. Teraz siedzę sam, w małym pokoju, w którym kiedyś tak bardzo tętniało życie redakcyjne. Komputer Kaxia, chyba ostatnio używany, widze przetarty naprędce ekran, i świeże resztki po hot- dogu. Pani Celinka, gdyby tylko nie została zwolniona na pewno posprzątałaby je, zanim zdążyłbym zauważyć. Widzę nas stół do narad... dziś przysunięty pod ściane,służył tymczasowym redaktorom za miejsce pracy. Dziękuje im za to, że zaopiekowali się WT podczas mej nieobecności... Podnoszę kartki wypadające z faksu- czytam... odejście Cezara, usunięcie się w cień Avatara, reforma która praktycznie zatrzymała życie w KS. Wszędzie panuje nieład, kłótnie, zamieszanie. Tak sobie myśle- gdzie sie podziała tamta Sarmacja? Nie, to nie zmiany w Sarmacji... to powołanie dziennikarskie domaga się swego. Postanowiłem- wskrzesze WT!!! Tam gdzie byłem, zaoszczędziłem trochę libertów, mam więc od czego zacząć. Aha... jeszcze ta dziwna sytuacja w gazecie- redaktorzy, właściciele, naczelni- jeden wielki bałagan. Otwieram szufladę, wyciągam z niej mój notes w czerwone misie, wyrywam kartkę, pisze: "Wszyscy zaintersowani losem <Wieści Teutońskich> proszeni są o kontakt na GG (7232621)." Muszę pogadać z paroma ludźmi, wyjaśnić sytuację- Zbyszko, Dalton- oni pójdą "na pierwszy ogień". Wstaje z krzesła, zakładam płaszcz i kapelusz, zamykam redakcję. Na słupie ogłoszeniowym przed Pałacem Namiestnikowskim przyklejam wcześnie wspomniane ogłoszenie. Łapie taksówke i wracam do domu w Zielnyborze, jutro też tu przyjade, miejmy nadzieję, że na dłużej. |