Nr 25    / v 2.1
Arona 8.02.2003
PWW "PRASA"

Copyright © eMBe

STRONA 1
STRONA 3

  Poezja

Niekoniecznie o samobójstwie

Ma dusza zamknięta w martwym ciele
szuka ucieczki z tego miejsca.
Widzi czarne serce
bijące jakby od niechcenia.
Spogląda pustymi oczyma ku gwiazdom i dostrzega, iż tam jest pięknie.
Chce uciec i wydostać sie na wolność.
Oczyma dostrzega nóż leżący na nocnej szafce.
Bierze go w prawą dłoń i podcina żyły na lewej...
Nic nie boli...
Słyszy tylko jakby martwy krzyk bólu tego ciała
Ale nie to jest ważne.
Ważne, że za moment będzie wolna.
Nagle uścisk ciała jakby ustaje.
Nie widzi już nic pustymi oczyma, które naszły mgłą
Nie widzi już, jak czarne serce bije z nudów.
Mózg przestał funkcjonować.
I nagle
Widzi wszystko inaczej!
Dostrzega "zgnite" ciało leżące na ziemi...
Nie żal, a nawet radość Ją ogarnia...
Widzi zbliżających sie przyjaciół, płaczących nad ciałem...
Chwila zastanowienia się nad sensem powrotu...
I POWRÓT!
Lekarz stwierdza puls...
Nie, jeszcze nie pora by odejść, stwierdza dusza
Lecz nagle tymi pustymi oczyma dostrzega Ją...
Ona nie stoi w gronie przyjaciół, nie uroniła ani jednej łzy...
Ona stoi tam z wyrażającą nudę miną i czeka na koniec występu...
A wtedy dusza ucieka ponownie lecz już nie wraca. ( Ziachu )


Powiedz czemu tak jest

Powiedz mi przyjacielu czemu tak jest,
że żałujesz po fakcie,
że nie zastanawiasz się przed czynami,
których później żałujesz.
Żałujesz swej decyzji?
DLACZEGO??
Powiadasz, że nieprzemyślona.
To po co ją podjąłeś?
W gniewie? W złości?
Czyż takie dezycje nie są pochopne?
Mówisz, że są.
Mówisz, że żałujesz, ale czym jest Twój żal?
Łzą spływającą po policzku??
Samobójczą myślą?
Jesteś słabym człowieczkiem, mój przyjacielu.
Poddajesz się, mogąc walczyć.
Mówisz, że jesteś za słaby na walkę.
A na śmierć nie jesteś za słaby?
Przyjacielu, warto żyć,
czyż to nie jest najpiękniejszy dar dany przez Boga? (nie mylić z tym Bogiem)
Więc żyj przyjacielu,
ciesz się tym darem,
ciesz się z...

Przyjacielu dlaczego umarłeś?? ( Ziachu )


Anioł

Niespokojny sen przerwał mi podmuch wiatru.
Zobaczyłem anioła, który rzekł kobiecym głosem.
"Kocham Cię..."
Przetarłem oczy i zobaczyłem w nim Twoją twarz.
Krzyknąłem imię Twe...
I nagle zniknęłaś. ( Ziachu )

  Echa Temerii - rewolucja na rynku prasy?

    Rynek prasy w Dreamlandzie zawsze był bogaty, lecz nie zawsze stabilny. Od niepamiętnych czasów można było wyliczać czasopisma, biuletyny, magazyny, pisma tematyczne, lecz pisma z prawdziwego zdarzenia tylko na palcach u rąk...
    Pierwszymi gazetami, które "przeżyły" kilka pierwszych numerów, były "Dreamlandczyk" oraz "Głos Weblandu". Na początku 2002 roku pojawił się "Tygodnik Morlandzki" i aż do października właśnie on dysktował kierunek wszystkim pozostałym gazetom. W międzyczasie powstał również "La Fourchette". Jednak nie wszystko było takie cukierkowe. Podczas, gdy TM i LF przeżywały pełny rozkwit, coraz gorzej działo się z GW. Jak to ktoś kiedyś trafnie określił, "redaktorzy naczelni zmieniali się jak w kalejdoskopie". Nie wpływało to dobrze na stan gazety. Gdy we wrześniu zostałem "kolejnym redaktorem naczelnym", musiałem zaczynać praktycznie od zera. Gdy w październiku swoje ostatnie numery wykrztusiły TM i LF, mogliśmy mówić o całkowitym załamaniu rynku prasy.
    Pod koniec grudnia dał się wreszcie wyczuć puls. GW znów zaczął wychodzić regularnie, redakcje TM i LF zamanifestowały powrót w najbliższej przyszłości oraz ukazał się pierwszy numer nowego popularno-naukowego kwartalnika "Scriptores Dreamlandis" (www.scriptores.dream.prv.pl). Styczeń z kolei przyniósł nam weblandzkie pismo "Mitologia Dreamlandu" (www.mitologia.dreamland.prv.pl), zajmujące się badaniem i publikowaniem historii Dreamlandu, oraz długo, z wielkim napięciem i nie dającymi się opisać nadziejami oczekiwane "Echa Temerii" (www.echa.prv.pl). Czy wiązane z nimi nadzieje zostały spełnione?
    Wszyscy doskonale pamiętają obszerne profesjonalne artykuły z TM oraz ciekawe rozwiązania graficzne z LF. Echa Temerii to tzw. "połączenie Tygodnika Morlandzkiego z La Fourchette". Łatwo się więc spodziewać, że ET odziedziczą wszystkie sprawdzone pomysły z obu tych gazet. Czy tak się faktycznie stało?
    Już strona główna funduje nam okładkę znaną z LF. We wnętrzu pierwszego numeru widzimy ładne logo, lecz co poza nim? Nieestetycznie wyglądającą czcionkę. Kolejny rzut oka poprawia nam jednak humor - 10 stron dobrego tekstu. Czytanie kolejnych artykułów redakcja stara się nam urozmaicić satyrycznymi komiksami (gratuluję szczególnie tego drugiego :-) ). Jednak wciąż widać tą denerwującą czcionkę... W końcu dochodzimy do przejętych po TM "Złośliwości", które jak zwykle podnoszą kąciki ust znacznie w górę :-) Kolejną znaną z TM rzeczą jest "Przy kawie". Rozmowę czyta się bardzo przyjemnie, można poznać opinie ludzi publicznych o głośnych sprawach, lecz tu też czegoś brakuje... Jakoś nie da się odczuć klimatu, który powinien towarzyszyć takiej rozmowie. Może nawet zwykły rysunek zaparzonej kawy mógłby pomóc?
    Po przeczytaniu całego numeru człowiek czuje się zrelaksowany i napełniony refleksjami, jak po dobrej książce, lecz nie do końca spełniony... Artykuły, podobnie jak te z TM, poruszają wiele spraw jeszcze nie poruszonych na forum Królestwa i nie zawsze dostrzeganych przez społeczeństwo. Jednak jako następcy tygodnika nie spodziewałem się miesięcznika... Wróćmy do początku rozważań, czyli do pytania - "Czy związane z Echami Temerii nadzieje zostały spełnione?" Moja osobista opinia: nie. ( Dani )

  Wirtualny Kościół czy obuwniczy?

    Według Biuletynu Sarmackiego, psalmiści to "Katolicki Kościół Braci Psalmistów, którego głównym celem i formą działania jest zbieranie datków." Jako Biskup Wirtualnego Kościoła Katolickiego zainteresowałem się tą definicją i chciałem porozmawiać na ten temat z panem Leo, który jest redaktorem naczelnym Biuletynu Sarmackiego oraz z patryjarchą ks. Piotrem, lecz niestety nie udało mi się ich złapać. W związku z tym, że sprawa nie jest na razie wyjaśniona, w następnym numerze będzie dokończenie.
    Tymczasem przejdę do innej sprawy. Przeglądając korespondencję z sarmackiej listy dyskusyjnej natknąłem się na bardzo nieprzyjemny list nadesłany przez pana baroneta Damiana "Mirthandila" Koniecznego, któremu "nazwanie nas 'dziećmi bożymi' przeszkadza". Mówi on: "Książę nie stara się narzucić nikomu swoich poglądów, choć szczerze mówiąc wolałbym, aby zaprzeczył swojej współpracy z tym idiotycznym wirtualnym Watykanem." Mimo, że jestem księdzem, nerwy zaczęły mi puszczać. Dlaczego niektórzy ludzie nie mają najmniejszego poszanowania dla religii? Dlaczego w taki sposób wyzywają wirtualny Watykan? Wiem doskonale, że Sarmacja nie jest krajem katolickim, więc dlaczego wirtualny Watykan im w czymś przeszkadza i go poniżają? Pozwałem pana baroneta do sądu za obrażanie nie tylko moich uczuć religijnych i pozostaje nam czekać na wyrok... ( Rogallo )

Skład redakcji "Głosu Weblandu" :
redaktor naczelny : Dani ; redaktorzy : eMBe, Zakrza, Rogallo, Ziachu ; współpraca : macieklimek, Tamayo, Shiky, Orchdacil, KaMyK