Numer 7/1
Arona 27.08.2001
PWW "PRASA"
Copyright © eMBe
Groch z kapustą
W ostatnim numerze naszego tygodnika miałem przyjemność
przeczytać pewien tekst autorstwa świeżo upieczonego rektora lokalnego
Uniwersytetu. Przyjemność owa wynika z dość specyficznego podejścia autora do
zastanych w Dreamlandzie stosunków społecznych, kulturalnych i po części
politycznych. Obywatel Atilla, bo o nim mowa, postawił jedno fundamentalne
pytanie- "czy Dreamland to świat, w którym dążymy do osiągnięcia poziomu
science-fiction, czy może społeczność dążąca do osiągnięcia poprzez łącza
internetowe jak najwyższego poziomu realności?" Jego Magnificencja pozwoli, że
odpowiem na wyżej postawione pytanie : Dreamland to jeden wielki worek po
kartoflach, do którego nawrzucano wiele sprzecznych elementów życia
rzeczywistego. Ten eklektyczny twór stanowi kombinację ustrojową i gospodarczą
pierwiastków wykreowanych przez homo sapiens na przestrzeni ostatniego
tysiąclecia. Korzystano pełnymi garściami z dorobku minionych pokoleń, mieszając
wszystko i upychając nogą. To zrozumiałe, zważywszy na fakt, że nasze królestwo
tworzono ex nihilo. Mamy więc hrabiów, markizów i baronów, migi 21, giełdę
papierów wartościowych, sześć partii politycznych i absolutną władzę króla,
nazwy instytucji wzorowanych na tradycji PRL-u i gwardię królewską, kilkuosobowe
armie "tłumiące" prowincjonalne bunty, zamożne prowincje o stronach
internetowych przypominających studnię bez dna i zacofane regiony o witrynach
szczycących się dwoma mieszkańcami. Kraina kontrastów.
Tendencja do jak
najwierniejszego odwzorowania rzeczywistości jest aż nadto widoczna. Tylko czy
warto? Dlaczego generujemy realne problemy, podczas gdy możemy o nich po prostu
zapomnieć? Skoro jednak mamy w Dreamlandzie kłopoty z bezrobociem, zastojem
gospodarczym, deficytem demokracji, cenzurą i wynikające z nich potęgujące się
niezadowolenie szarej masy społeczeństwa przechodzące nawet w jawną
niesubordynację co odważniejszych jednostek, to świadczy to o tym że bez wyżej
wymienionych zjawisk obejść się po prostu nie możemy. Taka już nasza polska
mentalność, że skoro z założenia źle nam się żyje w rzeczywistości, to jak można
żyć lepiej w wirtualnym świecie? Oczywiście wachlarz problemów w życiu
codziennym jest nieporównywalnie większy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby
w przyszłości za sprawą dość specyficznej postawy prominentnych Dreamlandczyków
nie zmienić naszego Królestwa w bagno. Dreamland z każdym dniem coraz bardziej
przypomina świat realny. Już mamy nawet ligę piłkarską, należy się więc niebawem
spodziewać przekupnych arbitrów i oddanych meczów ;-) A tak na poważnie- mam
nadzieję, że nowopowstała Ekstraklasa (Premiership, Premier Division,
Bundesliga, Serie A, czy jak ją tam nazwiemy) nie stanie się jeszcze jednym
tworem niewiele różniącym się od tych rzeczywistych. ( Jacques de Brolle )
Browar na prezydenta!
O piciu piwa i o polityce raz jeszcze.
Jakiś czas
temu pisałem o bezruchu na dreamlandzkiej scenie politycznej, co jest co prawda
zjawiskiem typowym dla okresu wakacyjnego, ale już nietypowym dla czasu kampanii
wyborczej. Minęły dwa tygodnie i coś wreszcie drgnęło: pojawiła się sonda
(przed)wyborcza... A tak na poważnie- niektórzy obywatele najwyraźniej doszli do
zdania, że w ramach demokratycznego pluralizmu politycznego i wobec
niedostatecznej oferty partii już istniejących należy powołać nową - i tak oto
powstała Partia PIWO. Polska Partia Przyjaciół Piwa bis?
Nowe ugrupowanie
rozwija się prężnie - liczy sobie już 9 członków, co jak na kilkudniowy zaledwie
żywot "partii" jest wynikiem imponującym. Co przyciąga nowych członków? Na pewno
nie program, który receptą na dolegliwości ustrojowe Dreamlandu raczej nie jest.
Równie dobrze można by wczytywać się w instrukcję obsługi pralki w celu
napisania wiersza. Jego analiza wywołać może chyba tylko śmiech i o to
prawdopodobnie chodziło jego autorom. Można go streścić w jednym zdaniu -
"pijcie piwo zawsze i wszędzie". Nawoływanie do konsumpcji browca jest chwytem
dość skutecznym, bowiem w chlaniu piwa oraz denaturatu i jego pochodnych nasi
rodacy zawsze zajmowali przyzwoite miejsce w międzynarodowym rankingu pijackim.
Co prawda Polacy preferują trunki mniej wyszukane, ot zwykły siarkopol, ale
nachalna agitacja ze strony władz zalecających piwsko jako lekarstwo na wszystko
na pewno może się podobać. A tak na marginesie: w ubiegłym tygodniu media
podały, że Czesi pod względem ilości spożywanego piwa objęli prowadzenie w
światowym rankingu. Polacy, naród dumny i durny, powinni brać wzór z
południowego sąsiada i również osiągnąć jakiś spektakularny wynik. W piciu
denaturatu za Bugiem biją nas na łeb. Ziemniaki i węgiel były za PRL-u. To może
by tak wziąć się za buraki? Polscy farmerzy narzekają na brak zainteresowania
rządu skupem tego rarytasu....
Co do innych partii - business as usual. Na
partyjnych stronach nie zauważyłem żadnych zmian świadczących o jakimkolwiek
zainteresowaniu nadchodzącymi wyborami. Osobiście najbardziej interesuje mnie
jedna sprawa. Otóż ciekaw jestem, czy sprawdzi się pewna prawidłowość, swoista
reguła charakterystyczna dla każdego Polaka. Zazwyczaj dzieje się tak (dowodzi
tego krótka historia III RP i pewne epizody sprzed ostatniej wojny), że typowy
rodak-wyborca po zakończeniu kadencji parlamentu (lub po jego rozwiązaniu)
wolałby amputować sobie pewną część ciała, niż ponownie oddać głos na aktualnie
rządzącą ekipę. Wszystko wskazywałoby więc, że w nadchodzących wyborach partie:
DPM i DPD nie mają większych szans na powtórne zwycięstwo. Pożyjemy, zobaczymy.
( Jacques de Brolle )
Skład redakcji "Głosu Weblandu" :
Redaktor Naczelny eMBe,
Redaktor Luna, Redaktor Evo, Redaktor
Ragen, Redaktor Jacques de Brolle, Redaktor Agacia