Jeśli chcemy, żeby poznawanie Anatolii było ciekawe i kogoś w ogóle obchodziło (poza tymi, którzy zabiorą się za to z poczucia obowiązku), musimy zrobić z niego zabawę.
Wszyscy zastanawiamy się, jak to możliwe, że w 2006 r. Cesarstwo Valhalli ogarnęło tereny całego archipelagu. Na Anatolii jest to jeszcze zrozumiałe, trwała tu długotrwała wojna domowa i jedna ze stron przechyliła szalę na swoją stronę. Ale jak podbili rozwiniętą już wówczas Bialenię?
Wśród jahołdzkich górali do dziś krążą legendy o Pierścieniu, który daje potęgę temu, kto nałoży go na palec. W ostatnich latach opowieści te, popularne w wielu regionach Bialenii, zamierają. Jednym z powodów jest Islam, niechętny ludowej mitologii, a drugim (po)nowoczesność, ośmieszająca wszelkie zjawiska niewyjaśnione.
A jakim sposobem teutońsko-sarmacki rewolucjonista Jan Kaniewski w 2012 r. stanął nagle na czele Bialenii? Historia daje odpowiedź, jednak niewyczerpującą. Zachowało się kilka zdjęć z okresu Królewskiej Dżamahiriji Narodów, na których widać bogato zdobiony, zagadkowy pierścień.
Połączmy fakty. Gdzieś musi znajdować się Pierścień Cesarski. Albo od dawna posiadają go bialeńskie służby, albo znajduje się w niekontrolowanych lasach Anatolii. Swoją drogą, liczne wyprawy w poszukiwaniu Agharty spełzły na niczym. Może szukaliśmy za daleko? Nasz archipelag, jak wskazuje nazwa, jest krainą bohaterów. Kraina ta kryje jeszcze wiele zagadek.
Kto odważy się wyruszyć na spotkanie władzy i wiedzy tajemnej? Moja Gwardia Pretoriańska już ćwiczy, gdy tymczasem ja studiuję w dżamahirijskiej medresie księgi tajemnic.