Ametyst Faradobus napisał(a):Co do 15 posterunków to masz na myśli łącznie ochronne i honorowe czy tylko jeden ich rodzaj?No przecież wyliczałem to osobno... 15 posterunków dwuzmiennych oraz 10 patroli 3-osobowych to 60-70 ludzi na służbie jednorazowo - przy stanie ogólnym 350 (no trochę więcej bo jeszcze dowództwo kompanii) to masz sytuacje luksusową, bo system 5 na 1 taki komfort daje. Nikt się nie przepracuje i jest odpowiednia rezerwa w razie chorób i innych nieprzewidzianych absencji.
Posterunki honorowe to zupełnie coś innego i zabezpiecza je przecież inny batalion.
Ametyst Faradobus napisał(a):Nie będzie natomiast złą rzeczą właśnie zwiększenie stanu osobowego pojedynczych kompanii - ta liczba 200 osób całkiem do mnie przemawia.Szczególnie, że to nie jest kompania zmechanizowana, kompania czołgów czy bateria artylerii - gdzie ilość ludzi determinowana jest wielkością załóg, obsług i miejscem w wozach bojowych. Kompanie dowodzenia, zabezpieczenia i różne takie mogą być liczniejsze, i bardzo często są. tam liczebność determinuje potrzeba wykonania zadań.
Nie trzeba robić paranoi jak w tym naszym relowym Pułku Reprezentacyjnym, gdzie pułkiem nazwano twór złożony z trzech kompanii reprezentacyjnych, orkiestry i szwadronu kawalerii )tylko z nazwy... bo o liczebności plutonu kawalerii)... ale kompanie są po 110 żołnierzy (jak napisał Piotr) - czyli przykład typowego "myślenia" w naszym WP - etaty naczalstwa wysokie (bo jak batalion przemianowano na pułk to im wzrosły grupy zaszeregowania i stopnie etatowe), a żołnierza do działania brakuje... a jak go brakuje to ci co są to mają "przechlapane".
Takie kompanie reprezentacyjne w Gwardii Rzeszy mogą być liczniejsze, skoro taka jest potrzeba i nie trzeba ku temu zwiększać liczby kompanii, a wystarczy zwiększyć liczbę plutonów i uczynić je odpowiednio licznymi. Nie muszą się mieścić w BWP itp. Ich zadaniem jest musztra paradna i tyle...
Ametyst Faradobus napisał(a):...możemy sobie pozwolić na pewną idealizację.
Nawet tylko sensowną... na tyle dobrze opłacamy żołnierzy, że nie brakuje chętnych, a więc mamy uzupełnione etaty oraz nie wytwarzamy nadmiernej biurokracji... skądś to znam, bo walnąłem tą instytucję w chwili gdy na zrobienie (całkowicie debilnych i nikomu niepotrzebnych kwitów... kiedyś bez nich dawaliśmy radę, a poziom wyszkolenia strzeleckiego był dużo wyższy) na strzelanie podległych mi pracowników zużywałem 3 razy tyle czasu co na przeprowadzenia tego strzelania, łącznie z dojazdem, powrotem i czyszczeniem broni po strzelaniu.
Możemy się spokojnie umówić, że nasze SZ RB, jak i nasze gwardie w niczym nie przypominają realowego WP (tego obecnego, bo ja jeszcze pamiętam jak aż tak badziewnie nie wyglądało). Po prostu my nie zajmujemy się "białą taktyką" (bezsensownym przewalaniem papierów po biurkach) i mamy dobrze zorganizowane, przemyślane, dowodzone i opłacane wojko/gwardie.
Z tego powodu nie ma też nadmiernego rozrostu uroczystości, nadmiaru posterunków honorowych, potrafimy w ochronie obiektów wykorzystywać odpowiednio środki techniczne, które eliminują nadmiar "fizycznych" wartowników" etc.
