02-12-2020 23:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2020 23:22 przez Aleksandra I. Dostojewska von Vincis.)
Osobiście, dla mnie budowanie od podstaw Sił Zbrojnych (to znaczy opisywanie itd.) to straszna nuda i w zasadzie bez sensu. Chyba, że ktoś to lubi i jest zafascynowany wojskowością. Dlatego wydaje mi się, że strategia Tomasza, mimo wszystko jest w porządku.
Choć i tak nie wiem jak w przyszłości mogłaby wyglądać wojna, na przykład między nami. (której oczywiście nikomu nie życzę)
> A tutaj akurat masz tam u siebie pewien plus... bo akurat Thomas i Piotr to ludzie (jedni z niewielu w v-świecie), z którymi dałoby się prowadzić narracyjną wojnę - na zasadzie pewnie ciekawej dysputy i czegoś w rodzaju "rozgrywaniu partii szachów", gdzie wynik starcia uzgadniano by merytoryczną dyskusją i argumentacją, popartą pewną wiedzą.
Czy to nie daje pola do nadużyć i wpływania na morale?
Choć i tak nie wiem jak w przyszłości mogłaby wyglądać wojna, na przykład między nami. (której oczywiście nikomu nie życzę)
> A tutaj akurat masz tam u siebie pewien plus... bo akurat Thomas i Piotr to ludzie (jedni z niewielu w v-świecie), z którymi dałoby się prowadzić narracyjną wojnę - na zasadzie pewnie ciekawej dysputy i czegoś w rodzaju "rozgrywaniu partii szachów", gdzie wynik starcia uzgadniano by merytoryczną dyskusją i argumentacją, popartą pewną wiedzą.
Czy to nie daje pola do nadużyć i wpływania na morale?

