10-10-2021 21:24
Książę Syrty przez dłuższy czas nie mógł odwiedzić swojej nowej posiadłości ze względu na obowiązki publiczne związane z kampanią prezydencką. Dziś jednak, po całodziennych debatach w Zgromadzeniu, postanowił spędzić wieczór i noc w swojej tymczasowej rezydencji. Zaprosił na kolację miejscową elitę (kilku drugorzędnych urzędników, licealnych nauczycieli, proboszcza i Janusza Tracza lokalnych przedsiębiorców), by uzyskać bardziej pewne informacje o historii Syrty oraz jej obecnej sytuacji.
***
Nauczyciel zajmujący się od dwudziestu lat sporządzaniem miejscowej kroniki potwierdza, że miasto zostało poważnie rozbudowane w okresie rządów aharskich. Nie wiadomo mu nic o żadnych pracach archeologicznych, ale zapewnia, że może dostarczyć kilka książek w których zawarto taką informację. Opowieści niektórych miejscowych o niegdysiejszej potędze miasta uważa za nieco przesadzone. Syrta istotnie była niegdyś stolicą nieco większej okolicy niż obecnie, ale nigdy nie była metropolią.
Nikt z zebranych gości nie zna aharskiego, ale potwierdzają, że w których okolicznych wsiach starsza ludność mówi specyficznym językiem, a przynajmniej wplata pewne tajemnicze słowa. Nie wiedzą, by ktoś kiedyś na poważnie zajmował się folklorem lub językiem mieszkańców Syrty. Władze starały się zawsze zmarginalizować tę egzotyczną mniejszość.
Miasto liczy obecnie dwadzieścia tysięcy mieszkańców, a całe księstwo niecałe pięćdziesiąt tysięcy. Stary proboszcz pamięta, że pół wieku temu miasto było o połowę większe. Niechętnie mówi o statystykach wyznaniowych. Jeden z urzędników, socjalista (przyznający się do głosowania na Partię Regionów), by zdenerwować proboszcza mówi, że co czwarty mieszkaniec Syrty jest muzułmaninem, czym wzbudza gwałtowne protesty kapłana.
Ten sam urzędnik wspomina o wizycie przedstawicieli Dżamahiriji w 2012 roku, którzy powierzyli mu funkcję przewodniczącego lokalnego komitetu ludowego. Komitet zebrał się tylko kilka razy, bo później Bialenia ponownie pogrążyłą się w kryzysie i straciła kontrolę nad okolicą. W 2014 roku, gdy Bialeńczycy wrócili na Anatolię, liczył na odtworzenie komitetu i rządów socjalistycznych, ale zawiódł się na władzach Protektoratu. Do dziś liczy na powrót kaddafistów do władzy.
Zapytani o okres Nowej Sclavinii, twierdzą, że ich jedyny kontakt z tym tworem miał miejsce, gdy do miasta przyjechało dwóch smutnych panów, by wygłosić manifest Emila Potockiego. Zostali uznani za obłąkanych i nigdy więcej się nie zjawili.
***
***
Nauczyciel zajmujący się od dwudziestu lat sporządzaniem miejscowej kroniki potwierdza, że miasto zostało poważnie rozbudowane w okresie rządów aharskich. Nie wiadomo mu nic o żadnych pracach archeologicznych, ale zapewnia, że może dostarczyć kilka książek w których zawarto taką informację. Opowieści niektórych miejscowych o niegdysiejszej potędze miasta uważa za nieco przesadzone. Syrta istotnie była niegdyś stolicą nieco większej okolicy niż obecnie, ale nigdy nie była metropolią.
Nikt z zebranych gości nie zna aharskiego, ale potwierdzają, że w których okolicznych wsiach starsza ludność mówi specyficznym językiem, a przynajmniej wplata pewne tajemnicze słowa. Nie wiedzą, by ktoś kiedyś na poważnie zajmował się folklorem lub językiem mieszkańców Syrty. Władze starały się zawsze zmarginalizować tę egzotyczną mniejszość.
Miasto liczy obecnie dwadzieścia tysięcy mieszkańców, a całe księstwo niecałe pięćdziesiąt tysięcy. Stary proboszcz pamięta, że pół wieku temu miasto było o połowę większe. Niechętnie mówi o statystykach wyznaniowych. Jeden z urzędników, socjalista (przyznający się do głosowania na Partię Regionów), by zdenerwować proboszcza mówi, że co czwarty mieszkaniec Syrty jest muzułmaninem, czym wzbudza gwałtowne protesty kapłana.
Ten sam urzędnik wspomina o wizycie przedstawicieli Dżamahiriji w 2012 roku, którzy powierzyli mu funkcję przewodniczącego lokalnego komitetu ludowego. Komitet zebrał się tylko kilka razy, bo później Bialenia ponownie pogrążyłą się w kryzysie i straciła kontrolę nad okolicą. W 2014 roku, gdy Bialeńczycy wrócili na Anatolię, liczył na odtworzenie komitetu i rządów socjalistycznych, ale zawiódł się na władzach Protektoratu. Do dziś liczy na powrót kaddafistów do władzy.
Zapytani o okres Nowej Sclavinii, twierdzą, że ich jedyny kontakt z tym tworem miał miejsce, gdy do miasta przyjechało dwóch smutnych panów, by wygłosić manifest Emila Potockiego. Zostali uznani za obłąkanych i nigdy więcej się nie zjawili.
***

