20-12-2021 10:27
Na wstępie, również pozdrawiam wesoło przy poniedziałku… ;-)
Moje ogólnomikronacyjne (nie twierdzę, że jedynie słuszne…) obserwacje są takie, że biurokracja najczęściej może nie przeszkadzać. Mam nadzieję, że nie popełnię żadnego faux pas informując publicznie, że 99% wypowiedzi na forum bialeńskim, w której widzę podział redakcyjny na artykuły, paragrafy i ustępy nie czytam. Mikronacje i tak stoją na ramionach kilku osób, w zależności od tego, które są aktualnie dostępne. To, czy sprawują one funkcje publiczne, czy nie, jest tutaj drugo-, o ile nie trzeciorzędne. Przestałem nawet zwracać uwagę na obywatelstwo.
Mnie do aktywności na forum Bialenii zachęca możliwość udziału w dyskusjach takich jak ta, poziom meta. Wracając zaś do głównego wątku, klimatu arabskiego nie czuję zupełnie, a jeżeli chodzi o narrację lokalną jako taką, nie znalazłem jeszcze formuły, która by mnie zainteresowała w ujęciu długoterminowym. Brakuje mi tutaj pewnych ogólnych ram, umożliwiających na wprowadzenie pierwiastka „dobrej” konkurencji, idealnie czegoś, co można byłoby łatwo obliczyć i zrobić motywujący ranking (naturalnie, ogólnopolliński) — przy założeniu, że wymiar społeczności istnieje na poziomie państwowym, a poziom lokalny to przede wszystkim przestrzeń dla indywidualnej kreacji.
Moje ogólnomikronacyjne (nie twierdzę, że jedynie słuszne…) obserwacje są takie, że biurokracja najczęściej może nie przeszkadzać. Mam nadzieję, że nie popełnię żadnego faux pas informując publicznie, że 99% wypowiedzi na forum bialeńskim, w której widzę podział redakcyjny na artykuły, paragrafy i ustępy nie czytam. Mikronacje i tak stoją na ramionach kilku osób, w zależności od tego, które są aktualnie dostępne. To, czy sprawują one funkcje publiczne, czy nie, jest tutaj drugo-, o ile nie trzeciorzędne. Przestałem nawet zwracać uwagę na obywatelstwo.
Mnie do aktywności na forum Bialenii zachęca możliwość udziału w dyskusjach takich jak ta, poziom meta. Wracając zaś do głównego wątku, klimatu arabskiego nie czuję zupełnie, a jeżeli chodzi o narrację lokalną jako taką, nie znalazłem jeszcze formuły, która by mnie zainteresowała w ujęciu długoterminowym. Brakuje mi tutaj pewnych ogólnych ram, umożliwiających na wprowadzenie pierwiastka „dobrej” konkurencji, idealnie czegoś, co można byłoby łatwo obliczyć i zrobić motywujący ranking (naturalnie, ogólnopolliński) — przy założeniu, że wymiar społeczności istnieje na poziomie państwowym, a poziom lokalny to przede wszystkim przestrzeń dla indywidualnej kreacji.
