25-11-2022 00:38
Carski pancernik otoczony przez mniejsze jednostki brodryjskiej floty powoli sunął po spokojnych wodach. Jego Carska Mość stał na mostku i razem z innymi oficerami obserwował w ciszy powoli zbliżający się brodryjski brzeg. W oddali widać było światła portu w Rosyjsku - największego portu Carskiej Marynarki Wojennej na wschodnim wybrzeżu Brodrii. "Wasza Carska Mość, za około pół godziny powinniśmy wpłynąć do portu" - z atmosfery zadumy wyrwał wszystkich wice-admirał Burow - "Tam powinni czekać na Waszą Carską Mość żołnierze pułku iwanogrodzkiego. To znaczy... jeśli udało im się przedrzeć z zachodu kraju..." - zakończył posępnie. "Psia krew, wszystko się posypało przez ostatnie miesiące" - pomyślał Car. "Na miejscu powinienem dowiedzieć się więcej o sytuacji w kraju. W ostatnim czasie kontakt z gubernatorem Malenkowem był bardzo słaby. Obawiam się najgorszego" - cmoknął zębami w wyrazie niezadowolenia i zwrócił się do Burowa - "Dziękuję przyjacielu, wykonałeś ogrom pracy sprowadzając mnie tutaj. Uważaj tylko na podejściu do portu, żebyśmy na koniec podróży nie skończyli na dnie!" - Car zażartował w celu rozluźnienia napiętej atmosfery. Obecni na mostku marynarze zaczęli się uśmiechać pomimo wszystkiego tego co działo się w ich rodzinnym kraju.
***
W ostatnich miesiącach sytuacja w Brodrii zmieniła się diametralnie. Ten do niedawna spokojny kraj zamienił się w worek nieszczęść i konfliktów. Stare zaszłości, nierozwiązane interesy i dążenia wielu stronnictw do przejęcia wpływów w państwie doprowadziły do tego, że w wielu miejscach Brodrii zaczęło dochodzić do niekontrolowanych buntów i powstań. Słabo zorganizowany, młody, bo nie tak dawno odtworzony po odrodzeniu się kraju brodryjski aparat państwowy, osłabiony dodatkowo nieobecnością Cara (przebywającego w Bialenii), nie był w stanie poradzić sobie z narastającymi nastrojami rewolucyjnymi. Jak grzyby po deszczu w Brodrii zaczęły powstawać zorganizowane grupy zainteresowane wyłącznie poszerzaniem partykularnych interesów. W niektórych miejscach wypchnęły one władze państwowe i zaczęły rządzić się na własnych zasadach.
Przerażeni tą sytuacją w państwie oficjele czym prędzej zaczęli bić na alarm. Do Wolnogradu rozesłano depesze i listy z błaganiami o to, aby Car powrócił. W tym samym czasie wierni monarchii generałowie poczęli organizować pospolite ruszenie i zbrojne masy, które miały zgładzić szerzące się w Brodrii rewolucje i bunty. Wszystko to zajmuje jednak zbyt wiele czasu, co tylko umacnia przeciwników Imperium. Wszyscy zdają sobie sprawę, że najbliższe czasy będą ciężkie, a Brodria zostanie pogrążona w ogniu.
***
W rosyjskim porcie panowało niemałe poruszenie. Wszyscy wiedzieli bowiem, że na pokładzie wpływającego właśnie do portu pancernika znajduje się bardzo ważna osoba - Car Brodrii.
Gubernator Malenkow ubrany w galowy mundur wydawał jeszcze ostatnie polecenia swoim adiutantom. Mieli oni zapewnić, że przyjęcie Cara w Rosyjsku odbędzie się bez żadnych kłopotów. Nie bez powodu zresztą to Rosyjsk miał gościć władcę Brodrii. Było to jedno z najwierniejszych monarchii miast i od początku kryzysu w kraju nie wybuchły tu żadne rozruchy.
Na płycie portu obecni też byli żołnierze pułku iwanogrodzkiego - jednostki odpowiedzialnej za bezpośrednią ochronę Jego Carskiej Mości. Pomimo wielu trudności na brodryjskiej kolei udało im się przybyć na czas do Rosyjska. Dowództwo pułku było w tej kwestii bezwzględne - iwanogrodczycy musieli przyjąć Cara na brodryjskiej ziemi a dalej bezpośrednio odpowiadać za jego bezpieczeństwo. W innym razie nie byliby godni noszenia swych mundurów.
Carski pancernik prowadzony przez mały holownik zaczynał manewrować tuż przed zacumowaniem. Wielkie liny cumownicze znalazły się na brzegu i zaczepione o polery połączyły okręt z nabrzeżem. Po chwili pancernik połączony był z lądem pomostem, a obecna w porcie orkiestra rozpoczęła grać carskie marsze. Gdy Car pojawił się na pomoście żołnierze wykrzyczeli gromkie "Ura!", a zgromadzeni cywile zaczęli wiwatować z radości. Gubernator Malenkow tuż przed wyjściem na przywitanie Jego Carskiej Mości polecił gońcom rozesłanie do władz jeszcze wiernych regionów szczęśliwej wiadomości - "Car w Brodrii. Orzeł powrócił do gniazda".
c.d.n.
