14-05-2023 13:23
(14-05-2023 12:02)Vilarte napisał(a): Przyjmując do związku jakąś jednoosobową mikronację, jednak to niebezpieczeństwo jest mniejsze, jeśli dana osoba nie działała dotąd u nas aktywnie i nie ma takiego gruntu, który pozwoliłby jej wpływać na rządy...Ale oczywiście co osoba, to inny przypadek.Ale przyjmując jedno-, dwu-, trzyosobowe mikronacje do związku doprowadzamy do całkowitego rozpuszczenia formuły i klimatu, nie mówiąc o problemach organizacyjnych, jeśli przywódca tego tworu ma wywalone ego (co wśród mikronautów zdarza się, nie ukrywajmy, często) i dla własnej satysfakcji sabotuje plany centrali. Z moich doświadczeń bialeńskich, jak i obserwacji sytuacji w innych państwach, w tym w Sarmacji - nie zawsze warto.
(14-05-2023 12:02)Vilarte napisał(a): Druga, bardziej teoretyczna rzecz to to, że jeśli jest to formalny transfer całego kraju, a nie pojedynczego człowieka, to jego kultura wzbogaca naszą "ofertę", nie mamy wówczas obaw, że hipotetycznie ktoś trzeci przyjdzie i ożywi tamten kraj, roszcząc sobie wyłączność do prowadzenia jego kultury w obrany przez siebie sposób.A tu już pojawia się pytanie, czego nasz potencjalny "klient" oczekuje - luźnego zlepku państw różnych, kolorowych i podłużnych, czy może raczej państwa o z grubsza określonej formule i klimacie. Nie prowadziłem żadnych badań statystycznych na ten temat, ale intuicja podpowiada mi, że tego drugiego.
(14-05-2023 12:33)Joahim-von-R napisał(a): Tylko czy ten mit to nie jest zwykle "chciał mieć własną mikro to ją zrobił"? Chyba że źle interpretuję ten "mit założycielski"...No w przypadku marek luksusowych pewnie też w większości jest to "chciał zarobić to założył firmę i zaczął sprzedawać x", a jednak podkreślanie rodowodu jest istotnym elementem, jeśli chcemy coś sprzedać po cenie wyższej niż jest to warte.
(14-05-2023 12:33)Joahim-von-R napisał(a): >Zakładasz, że nowy mikronauta będzie debilem.>sugerowanie, że w latach 10. i 00. było inaczej
Zakładam, bo siedząc z tym co rzekomo ma być miejscem znalezienia nowych mirkonautów widzę zdecydowaną większość debili i może kilka jednostek inteligentnych.
>Wbrew narzekaniom na "dzisiejszą młodzież", proporcja inteligentnych i ambitnym oraz debili jest podobna, jak w poprzednich pokoleniach.
Zazdroszczę dobrych społeczności które miałeś okazję oglądać.
Po prostu zawsze celowaliśmy w te "kilka jednostek inteligentnych", chociaż z moich obserwacji wynika, że jednostek tych nie jest aż tak mało, jak pesymistycznie zakładasz.

