08-07-2019 10:53
Panie Przewodniczący,
Wysoka Izbo,
jestem skłonny poprzeć tę propozycję. Ograniczyłbym ją jednak do wspomnianych funkcji prezydenta, ministra spraw zagranicznych i ambasadora, przy czym, jak to już zostało wspomniane w dyskusji na Placu Zielonym, warunkowo dopuściłbym sytuację, kiedy ambasadorem Bialenii w państwie X jest także obywatel państwa X. W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy ambasadorem Bialenii w państwie X byłby obywatel także państwa Y, myślę, że taka sytuacja nie będzie rodzić negatywnych konsekwencji dla Republiki, a prezydent ambasadora zawsze może odwołać.
Jeżeli chodzi o parlamentarzystów zaś, jestem zdecydowanie przeciwny takiemu obostrzeniu. Zupełnie niepotrzebnie wyeliminuje to walkę polityczną w obrębie szerszego grona, a lud Bialenii powinien sam mieć każdorazowo możliwość decyzji, czy powierzy zaufanie osobie będącej obywatelem również w innym państwie/państwach. Tego rodzaju "prewencja" jest w tym przypadku zupełnie niepotrzebna. Podobnie jest z Gabinetem Prezydenta oprócz funkcji MSZ — tu także nie widzę sensu ograniczania jeszcze możności w nim udziału, szczególnie w sytuacji, kiedy i tak nie ma do tego chętnych.
Wysoka Izbo,
jestem skłonny poprzeć tę propozycję. Ograniczyłbym ją jednak do wspomnianych funkcji prezydenta, ministra spraw zagranicznych i ambasadora, przy czym, jak to już zostało wspomniane w dyskusji na Placu Zielonym, warunkowo dopuściłbym sytuację, kiedy ambasadorem Bialenii w państwie X jest także obywatel państwa X. W przeciwieństwie do sytuacji, kiedy ambasadorem Bialenii w państwie X byłby obywatel także państwa Y, myślę, że taka sytuacja nie będzie rodzić negatywnych konsekwencji dla Republiki, a prezydent ambasadora zawsze może odwołać.
Jeżeli chodzi o parlamentarzystów zaś, jestem zdecydowanie przeciwny takiemu obostrzeniu. Zupełnie niepotrzebnie wyeliminuje to walkę polityczną w obrębie szerszego grona, a lud Bialenii powinien sam mieć każdorazowo możliwość decyzji, czy powierzy zaufanie osobie będącej obywatelem również w innym państwie/państwach. Tego rodzaju "prewencja" jest w tym przypadku zupełnie niepotrzebna. Podobnie jest z Gabinetem Prezydenta oprócz funkcji MSZ — tu także nie widzę sensu ograniczania jeszcze możności w nim udziału, szczególnie w sytuacji, kiedy i tak nie ma do tego chętnych.

