21-08-2023 19:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2023 19:25 przez ʿĀlija zawdżat Akrypa.)
Z góry przepraszam za denną poezję.
* * * * * * * *
* * * * * * *
* * * * * * * *
* * * * * * * (Bialenii pamięci żałosny rapsod)
Nad trawy zielenią
gwiazdy się mienią.
A wśród gwiazd on —
Katechon
i płacze.
„Czy kiedyś znowu zobaczę
tarczę Bialenii
pełną zieleni?”
Istnienie jest wiotkie jak trawa
zielona
i krótkie jak dziecka zabawa,
skończona
po tym, jak trzynaście lat — minęło
jak jeden dzień,
tak jakby się nawet jeszcze nie zaczęło
i tylko pozostał — sokoła cień.
Sokół do góry niczym wiatr się wzbił
i zasiadł po prawicy Katechona,
a w kraju, gdzie trawa jest wiecznie zielona,
tylko wiatr został po każdym, kto żył.
* * * * * * * *
* * * * * * *
* * * * * * * *
* * * * * * * (Bialenii pamięci żałosny rapsod)
Nad trawy zielenią
gwiazdy się mienią.
A wśród gwiazd on —
Katechon
i płacze.
„Czy kiedyś znowu zobaczę
tarczę Bialenii
pełną zieleni?”
Istnienie jest wiotkie jak trawa
zielona
i krótkie jak dziecka zabawa,
skończona
po tym, jak trzynaście lat — minęło
jak jeden dzień,
tak jakby się nawet jeszcze nie zaczęło
i tylko pozostał — sokoła cień.
Sokół do góry niczym wiatr się wzbił
i zasiadł po prawicy Katechona,
a w kraju, gdzie trawa jest wiecznie zielona,
tylko wiatr został po każdym, kto żył.

