23.03.2014, 12:33:30
Cytat:Teraz jest taka sytuacja, że każdy "okopał się" na swoich pozycjach i nie chce za bardzo wychodzić z nich z inicjatywą ekonomiczną.To jest akurat miejsce, w którym się zgadzamy tylko... że ja cały czas słyszę o tym, że "trzeba ruszyć", a niczego konkretnego co zrobić "by ruszyć".
Ciągle tylko słyszę o "utracie wartości środka wymiany", ale nic więcej. Sama utrata wartości środka wymiany do niczego nie prowadzi, bo tak naprawdę chyba nikt nie zwraca na niego uwagi (nie wiem, mnie się nawet nie chcę zaglądać na konto ile go tam mam, bo jest to kompletnie bez znaczenia w obecnym systemie).
Oczywiście to co napisałem to tylko całkowicie luźna i raczej myśl niż propozycja - kwestia gospodarki jest zbyt złożona by to jednym postem czy nawet jednoosobowo rozwiązać. Natomiast ruszenie "środka wymiany" wymaga czegoś więcej niż ciągłego "klepania" o tym, że ma "tracić wartość"... i nic poza tym. A na co mi "środek wymiany" skoro i tak nie jest mi do czegokolwiek potrzebny (poza zapłaceniem podatku), na co mi wynagrodzenie skoro nie jest potrzebne do niczego innego niż zapłacenie podatku.
Najpierw trzeba wymyślić cokolwiek by warto było czy wręcz była konieczność wprowadzania go do obrotu (niekoniecznie musi to wyglądać tak jak napisałem dla przykładu) i aby był do czegokolwiek potrzebny. Dzisiaj nie jest potrzebny do niczego - czy mam 1000 czy ma 5000 jest kompletnie bez znaczenia. Sama utrata jego wartości nie prowadzi do niczego...
Moje zdanie jest takie - że albo trzeba wprowadzić potrzebę posiadania środków do funkcjonowania, albo w ogóle dać sobie z tym spokój bo to i tak jest tylko jakaś pozbawiona sensu zabawa w konta i rachowanie czegoś co tak naprawdę nie ma żadnej wartości i nikomu potrzebne nie jest.
Wtedy może lepiej znaleźć inną formę wynagradzania za przedsiębiorczość i rozwój kraju? Może przydziałem gruntów (ale na zasadzie - mam to mogę na nich tworzyć swoje pomysły, a nie mam bo mam i nic z tego nie wynika), może funkcjami w stylu zarządców terenów RB. Ale bez konieczności obrotu i bez potrzeby posiadania "środka wymiany" jest on czym co jest całkowicie bez sensu - czy straci wartość czy nie, to nie ma to dla mnie kompletnie znaczenia. Na dzisiaj... samo istnienie "środka wymiany" jest w zasadzie bez sensu - bo on niczemu nie służy.
Jeśli kto pisze o "reformowaniu gospodarki" to chciałby usłyszeć na czym w ogóle ma polegać, bo na razie polega na niczym i "środek wymiany" jest bez sensu, a jak jest bez sensu, to i czy jego wartość będzie wzrastać czy spadać też jest bez sensu.
Cytat:Utrata wartości przez środek wymiany to sprawienie, że jego podaż na rynku Bialeńskim będzie pod dostatkiem. Ciągle trzeba będzie "coś" z nim robić. To będzie powodowało tak jak to nazywam "pozytywna konsumpcję" to znaczy inwestycje w najbardziej praktyczne rzeczy. Jednocześnie gospodarka musi być szersza w tym znaczeniu, że trzeba wprowadzić konieczność wydatkowania. To będzie oznaczało kolejno konieczność wymiany. Podstawy są kładzione już w tej kadencji. Teraz jest taka sytuacja, że każdy "okopał się" na swoich pozycjach i nie chce za bardzo wychodzić z nich z inicjatywą ekonomiczną. W tej sytuacji jedyną nadzieją są Plany Społeczne: Stały i Czasowy. I to one nadają "ton" gospodarce. My jako Nasza Demokracja proponujemy aby pozwolić obywatelom na łatwiejsze zakładanie podmiotów gospodarczych, co przy zwiększeniu podaży środka wymiany i jego terminowości będzie elastyczne dla rynku. To spowodować może większą "śmiałość" do inwestycji i wydobycie sił twórczych. Terminowość to przyznaję trochę "wymuszenie", ale nie ma też takiego ryzyka przy dużej podaży środka wymiany, dlatego obywatele powinni czuć się bezpieczni.Z całym szacunkiem Panie Janie - ale to są ubrane w "mądre słowa" slogany, które tak naprawdę nic nie znaczą i nic nie mówią. Konkretów jak to ma funkcjonować (najlepiej z prostymi przykładami - bo może to ja idiota jestem i myśli wielkich "umysłów gospodarczych" nijak nie rozumiem) to się kiedyś doczekam? Czy tylko dalej będzie ładnie ubrane w słowa "nic", z czego "nic nie wynika"?
Jakie łatwiejsze zakładanie? A co to teraz ogranicza? Chyba tylko poczekanie aż na Forum się zjawi BIW i "przystawi pieczątkę" na rejestracji. Nie ma nic ograniczającego... mogę sobie założyć X działalności jak jakie tylko będę miał ochotę... jedyne co mnie hamuje to wewnętrzne przekonanie, że jak coś zakładam to musi to jakoś wyglądać, nie być zerżniętą z sieci fotką itd. - musi być czymś co wymaga choć trochę własnej inwencji "twórczej". Ale to tylko "hamulec wewnętrzny"... zewnętrznie nic mnie nie hamuje to nie ma czego ułatwiać (chyba tylko to, że nie będzie się czekało na rejestrację, będącą i tak formalnością). Gdyby nie ten wewnętrzny hamulec, że moja firma (czy prowadzona przeze mnie państwowa) musi jakoś wyglądać i zawierać coś własnego, a nie tylko bezmyślnie zerżniętego z Netu - to w ciągu dnia założyłby 20 firm (administrator miałby problem z nadążeniem z rozbudową działu...) i nic mi w tym nie przeszkadza, poza własnym poczuciem estetyki i faktem, że muszę (ale z własnego wewnętrznego przekonania) w "swoją firmę" włożyć jednak trochę własnej pracy, nawet jak z oczywistych powodów korzystam z gotowych elementów (np. gier komputerowych). A skoro wymaga własnej pracy to wymaga po prostu wolnego czasu by to zrobić i to jest jedyny hamulec przed hurtowym produkowaniem firm.
![[Obrazek: 7GVD8cn.jpg]](https://i.imgur.com/7GVD8cn.jpg)
Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.
Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.

