16.04.2016, 23:30:53
Cytat:[b][font=georgia][size=24pt]Pogrzeb Aleksandry
Dostojewskiej SwarzewskiejI
[justify][i]Od rana w całym Sankt Aleksandrovie, na znak żałoby po Matce Narodu - Carycy Aleksandrze Izabelli Dostojewskiej Swarzewskiej, biły dzwony. Wszyscy mieszkańcy stolicy założyli czarne ubrania, a na ich twarzach nie jawił się uśmiech. Dziś miał odbyć się pogrzeb ukochanej monarchini. Tymczasem cała rodzina carska, wszyscy krewni i znajomi zmarłej od rana modlili się przy trumnie, leżącej w Imperatorskiej Sali Tronowej Pałacu Wielkiego na Gremlu. Dopiero po zapadnięciu zmroku, trumna została przeniesiona do Soboru Św. Aleksandry - najstarszej świątyni w całym kraju. Dostojeństwu całemu wydarzeniu dodał fakt, że na drodze pomiędzy Pałacem a Soborem ustawili się w uroczystym szpalerze żołnierze z pułków reprezentacyjnych Carskich Sił Zbrojnych. Na czele konduktu szedł syn zmarłej - Car Mikołaj Patryk, zaś obok niego kroczył Andrzej Swarzewski - mąż Carycy. Zaraz za nimi podążała trumna, niesiona przez, ubranych w czarne liberie z herbem Dostojewskich, paziów pałacowych. Po wkroczeniu do przepięknego Soboru paziowie położyli trumnę, przykrytą materiałem w barwach Najjaśniejszego Carstwa, przed ołtarzem. [/justify]
[justify]Po solennej uroczystości w Soborze św. Aleksandry, kondukt pogrzebowy ruszył w stronę cmentarza rodziny carskiej. Podobnie, jak uprzednio, żałobnikom towarzyszyły reprezentacyjne odziały Carskich Sił Zbrojnych. Na cmentarzu czekały tłumny mieszkańców stolicy, ubóstwiających dawną monarchinię. Wszyscy chcieli uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu Wielkiej Carycy. Zmarła miała zostać pochowana w centralnej części cmentarza - w najbardziej godnym i honorowym miejscu. Gdy trumna została przykryta ostatni grudką ziemi, która raz na zawsze miała oddzielić zmarłą od tego świata, każdy ze zgromadzonych mógł zabrać głos i złożyć wieniec na grobie ukochanej władczyni. [/justify]
(—) Alberto Carlos de Médici y Zep

![[Obrazek: 641268,274084,9.jpg]](http://grafik.rp.pl/g4a/641268,274084,9.jpg)