Pogrzeb Aleksandry Dostojewskiej Swarzewskiej
#4
Albert Medycejski pomodlił się nad grobem dawnej małżonki i zgodnie z jej ostatnią wolą przeczytał dwa wiersze, które napisała pod koniec życia, przywidując, że wkrótce przyjdzie jej pożegnać się ze światem.

Cytat:''Pamięci Własnej''
W starożytnych ruinach Ostii i Noklezji, w pieczarach nodackich
- tam przyszłam na świat, ja - Afrodyta, nie z fal morskich odmętów, lecz z kurzu walk i bitew.
Moim imieniem, ciemność, jest napisane, lecz jasny płomień Marsa przyozdobił me lice.
Matką zaś Wenus, prześwięta bogini, która lirę mi w testamencie swym oddała.
Mówili o mnie: zła czarownica, strzyga, kostucha,
bo córy bogów nie poznali!
Ja zaś wiedziałam co skarbem mym jest i walczyłam,
na skałach Brodrii rylcem wyryto: W I E L K A.
Zaiste wielkim był trud restytuowania Ojczyzny.
Potem Ojczyna wrzuciła mnie do Newy,
a tron? Tron! Na tronie złoczyńcę i obłudnika........
sama posadziłam.
O przebacz Brodrio święta, to moja wina!
Tak! Jam przeklęta.....
O co za czasy,
i obyczaje,
gdy syn dla matki
zdrajcą się staje!

Cytat:''Syn'
Ja jestem Matką,
Adaś był Ojcem,
ty jesteś brzydki,
jak czerwone słońce.
Nikt cię nie lubi,
zdrajco pieprzony,
i ktoś ci z rzuci
kiedyś moje korony.

Jakby co, to tylko przekazuję wiersze, co nie znaczy, że zgadzam się z ich treścią.
(—) Alberto Carlos de Médici y Zep


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości