29.08.2016, 09:44:05
Poczytałem sobie post Mikołaja Patryka Dostojewskiego i się pod nim podpisuję. Dziś postaram się dodać swoje konkretne uwagi.
A to jest bardzo zabawne. Andrzeju, były Lordzie Szambelanie Królestwa Hasselandu: ci Hasselandczycy i Brodryjczycy, którzy chcą, są aktywni w Bialenii. Ci Bialeńczycy, którzy chcą, są aktywni w Hasselandzie i Brodrii. Czy twoje kierowanie hasselandzkim rządem (krótkotrwałe i mało aktywne, ale to inna sprawa) można uznać za "bialenizację Hasselandu"? A jak Ronon Dex kieruje Sztabem Generalnym wojsk hasselandzkich, to jest to "bialenizacja Hasselandu"? Czy Hasseland ma się czuć przez to pokrzywdzony? A jeśli np. poproszę Ronona, żeby na jakiś czas został Regentem Hasselandu, czy nie będzie to krzywdzące dla rdzennych, zasłużonych Hasselandczyków?...
I uwaga generalna. Jest takie pojęcie, wzięte z niemieckiego: zglajchszaltować. https://pl.wikipedia.org/wiki/Gleichschaltung Owszem, odnosi się to do III Rzeszy, ale później stało się powszechniej używane, choć ostatnio tego nie słyszałem - język się zmienia. Otóż niepokoją mnie głosy sugerujące konieczność zglajchszaltowania Bialenii i krajów stowarzyszonych. Czyli: jeśli nie uznanie Hasseladczyków czy Brodryjczyków za obywateli II kategorii poprzez odebranie im różnych praw, to zabranie im prawa do minimum samodzielności i uczynienie autonomii obu krajów fikcją. Na to zgody nie będzie.
Cytat:Obecnie Bialeńczycy również nie mają swojego suwerennego przedstawicielstwa. Hasselandczycy i Brodryjczycy dostają z automatu bialeńskiego obywatelstwo i mają tyle samo głosów, co rdzenni, zasłużeni Bialeńczycy. Albo wóz, albo przewóz. Albo każdy kraj jest suwerenny i ma swoje władze, albo istnieje rząd nadrzędny, federalny. Obecnie Bialeńczycy są najbardziej pokrzywdzeni.
A to jest bardzo zabawne. Andrzeju, były Lordzie Szambelanie Królestwa Hasselandu: ci Hasselandczycy i Brodryjczycy, którzy chcą, są aktywni w Bialenii. Ci Bialeńczycy, którzy chcą, są aktywni w Hasselandzie i Brodrii. Czy twoje kierowanie hasselandzkim rządem (krótkotrwałe i mało aktywne, ale to inna sprawa) można uznać za "bialenizację Hasselandu"? A jak Ronon Dex kieruje Sztabem Generalnym wojsk hasselandzkich, to jest to "bialenizacja Hasselandu"? Czy Hasseland ma się czuć przez to pokrzywdzony? A jeśli np. poproszę Ronona, żeby na jakiś czas został Regentem Hasselandu, czy nie będzie to krzywdzące dla rdzennych, zasłużonych Hasselandczyków?...
I uwaga generalna. Jest takie pojęcie, wzięte z niemieckiego: zglajchszaltować. https://pl.wikipedia.org/wiki/Gleichschaltung Owszem, odnosi się to do III Rzeszy, ale później stało się powszechniej używane, choć ostatnio tego nie słyszałem - język się zmienia. Otóż niepokoją mnie głosy sugerujące konieczność zglajchszaltowania Bialenii i krajów stowarzyszonych. Czyli: jeśli nie uznanie Hasseladczyków czy Brodryjczyków za obywateli II kategorii poprzez odebranie im różnych praw, to zabranie im prawa do minimum samodzielności i uczynienie autonomii obu krajów fikcją. Na to zgody nie będzie.
Piotr de Zaym
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.

