22.08.2017, 21:12:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2017, 21:13:24 przez Karol Medycejski.)
Wysoki Sądzie,
działając jako obrońca (niesłusznie) Oskarżonego niniejszym wnoszę odpowiedź na akt oskarżenia:
działając jako obrońca (niesłusznie) Oskarżonego niniejszym wnoszę odpowiedź na akt oskarżenia:
Cytat:Odpowiedź na akt oskarżenia
Na wstępie pragnę zwrócić uwagę Sądu na dowód numer jeden załączony do aktu oskarżenia w przedmiotowej sprawie, a dokładniej na zawarty na tymże zrzucie ekranu podpis mojego Klienta. Już pobieżna lektura tej sygnatury powinna, w przekonaniu Obrony, prowadzić do dość oczywistej konstatacji, że oświadczenia w niej zawarte (o ile w ogóle oświadczeniami wiedzy lub woli mogą być nazwane) nie zostały przez (niesłusznie) Oskarżonego złożone na poważnie. A jeśliby przyjąć założenie sprzeczne, to jest, że mój Klient z pełną powagą i na serio wpisał do swojej sygnatury całą tę tytulaturę, to czemu tak gorliwy Oskarżyciel, z jakim do czynienia mamy w niniejszej sprawie, nie oskarża Go o naruszenie normy z art. 52 k.k. za przypisywanie sobie funkcji Króla Bialenii, która to niegdyś przecież, choć krótko, istniała w bialeńskim systemie prawnym? Ba, być może Oskarżenie dopatrzyłoby się tam bezprawnej próby zmiany ustroju?
W niniejszej sprawie mój klient oskarżany jest o naruszenie zakazu z art. 52 k.k. w zamiarze bezpośrednim. W tym miejscu Obrona pragnie pokrótce przypomnieć, że zamiar bezpośredni wyraża się w chceniu - sprawca musi chcieć popełnić dany czyn zabroniony. Realna doktryna prawa karnego, którą Obrona posiłkować się musi z powodu braku istnienia jej mikronacyjnego odpowiednika, wyróżnia w konstrukcji zamiaru bezpośredniego dwa elementy: kognitywny i wolicjonalny. Ten pierwszy przejawia się w postaci podjęcia przez sprawcę zachowania ze świadomością działania na rzecz naruszenia dobra prawnego, drugi zaś oznacza szczególne nastawienie się sprawcy wobec przewidywanego ryzyka naruszenia dobra prawnego. A zatem pełna świadomość i nastawienie na naruszenie dobra chronionego są nieodłącznymi warunkami zaistnienia zamiaru bezpośredniego i winy umyślnej po stronie sprawcy przestępstwa. Przekładając to na realia przedmiotowej sprawy, Obrona pragnie podnieść (na marginesie, gdyż z pewnością Sądowi jest ta zasada dobrze znana, jednak Obrona po lekturze aktu oskarżenia nie ma pewności, czy zna ją Oskarżyciel), że to na Oskarżycielu spoczywa ciężar dowiedzenia, że Oskarżony dopuścił się danego czynu zabronionego w taki, a nie inny sposób (i czy w ogóle). Gdzie zatem, w treści uzasadnienia lub dołączonych do aktu oskarżenia załączników, można znaleźć dowód wyżej przytaczanych elementów w zachowaniu się mojego Klienta? W wiadomości wysłanej do niego, której prawdopodobnie (nie udowodniono tego) nawet nie odebrał i nie odczytał? Czy może Oskarżenie liczy na to, że Sąd sam odnajdzie w tej pustce i głuchej ciszy (bo w czymże innym w braku jakiegokolwiek dowodu?) powód do skazania mojego, niesłusznie, oskarżonego Klienta?
Wracając jednak do samego zarzucanego Oskarżonemu czynu, przyjmijmy na moment, w celu odniesienia się do treści aktu oskarżenia, tę narrację, że cała ta tytulatura jest umieszczona w podpisie na serio. Czy to od razu implikuje naruszenie normy zawartej w art. 52 k.k., czyli posługiwanie się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Otóż oczywiście, że nie. W tym miejscu należy zauważyć, że przepis ten, gdy spojrzy się na podstawowe założenia prawa karnego, jako prawa jasnego i zrozumiałego dla każdego przeciętnego adresata norm, niestety, ale tych założeń nie spełnia, a zarazem podstawowej funkcji prawa karnego, czyli gwarancyjnej. Jak bowiem należy rozumieć sformułowanie zakazu posługiwania się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Czy przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależną tytulaturą bialeńską, na co pośrednio zdaje się chyba wskazywać Oskarżyciel, czy być może tytulaturą naukową jako taką? A jeśli tak, to czy granicą obowiązywania i zastosowania są tylko mikronacje, czy może bialeńskie prawo karne ścigać chce też za podobne występki realne? Pomimo tego, że przepis ten nie daje na odpowiedzi na wyżej postawione pytania, należy przyjąć, obowiązującą powszechnie w prawie karnym, wykładnię na korzyść oskarżonego (co w tej sprawie akurat ma marginalne, o ile w ogóle jakiekolwiek znaczenie, w braku wypełniania znamion przez mojego Klienta) a już na pewno wykładnię zawężającą, gdyż tak zawsze należy traktować nieostre określenia użyte do konstrukcji norm karnych. A zatem przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależnymi bialeńskimi tytułami i stopniami naukowymi. Obrona zatem pragnie ponowić zasadnicze już w tej sprawie pytanie, gdzie znajduje się dowód, że Margrabia Montini posługuje się tytułem bialeńskiego profesora i stopniem bialeńskiego doktora habilitowanego? Nie ma sensu oczywiście wzywać Oskarżyciela do wskazywania takich dowodów, gdyż takie najzwyczajniej nie istnieją. Dlatego Obrona prosi Sąd o potwierdzenie oczywistego, to jest, że mój Klient jest niewinny.
(-) Karol Medycejski
Jego Operacyjność
(-) Linux
![[Obrazek: 11668799_hhh.PNG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/5/8/11668799_hhh.PNG)
(-) Linux
-------
"Ten człowiek jest gorszy niż Pietrow i Prezerwatyw Tradycja Radziecki!"
~ Szymon Uchatsok, myląc Medycejskiego z Kucełem
"Kretyn i słoik, który pewnie się na warszawiaka stylizuje"
~ Mój adorator
-------
Miałem w sumie wypisać się z Bialenii
A jednak coś spowodowało, że zostałem
Raz za razem
Odpowiedź za odpowiedzią
Lubię was nawet czasem, wiecie?
Krążą jednak opowieści
Eminencja pewien mówią jest ich źródłem
Dzień sądu nadchodzi!
Yyy zapytacie
Czego on znowu chce
Ech zostawcie dziwaka
Jednak zostałem
Stąd teraz siedzę
Kreśląc pierdolety
I dopasowując je do liter mojego nazwiska

