Proponowany skład Gabinetu de Mediciego
#13
Szczerze? Niewiele mógłbym zarzucić, naprawdę. Ametyst powoływał urzędników zawsze po konsultacjach społecznych, nie było żadnych kontrowersyjnych decyzji, nieuzasadnionego wetowania... Jedyne co rzeczywiście można zarzucić, to że z czasem miał coraz mniej czasu. Ale nie wiem, czy realiozę rzeczywiście można komuś wypominać jako coś całkowicie karygodne, bo nie zaniedbywał przez nią swoich obowiązków, a zdarza się to każdemu. Do tego dochodzą rozpoczęte i niezakończone projekty, jak choćby obiecana już podczas pierwszej kadencji nowelizacja Konstytucji. Ale to też wynika z braku czasu i życia realnego. Tak myślę. No, ja wolałbym projekty doprowadzać do końca. Nie rzucać się z motyką na słońce. Zajmować się mniejszą ilością rzeczy jednocześnie, ale je dokańczać zamiast łapać się wszystkiego i zostawiać w połowie. Po kolei brać kolejne inicjatywy. To będzie z większą korzyścią, niż branie kilku rzeczy naraz, a potem zostawianie tego. Taka moja drobna refleksja. Choć też nie ma co przesadzać, Ametyst nie porzucał projektów notorycznie. Zrobił tak z tą Konstą.
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: