13.01.2018, 20:42:23
Zgadzam się z Tomaszem. Przedstawiona przez Tadeusza zmiana to jedynie kwestia biurokratyczna. I w jaki sposób ma to niby zwiększyć wyniki rządu? Skro to tylko tak jak trafnie określił Tomasz "Żadne konkretne ruchy".
Tak naprawdę w mojej opinii jest to zmiana na gorsze. Dlaczego?
Po pierwsze odbiera się częściom ludzi nazwę "minister", a oddaje "sekretarz stanu". Istnieje w związku z tym duże ryzyko osłabienia działania tych osób, spadku ich autorytetu w społeczeństwie, jak i spadku motywacji. Wydaję mi się, że dla wielu osób samo bycie ministrem Bialenii może być ciekawe. A to nie to samo co funkcja Sekretarza.
Po drugie nie wiadomo po co tworzy się superministrów, którzy oprócz wypełniania swoich obowiązków będą pełnić również funkcje zarządcze nad innymi osobami - a od tego jest przecież Prezydent. Przy tak małej społeczności i rządzie nie ma sensu tak się dzielić. Powstanie chaos kompetencyjny. Sekretarz Stanu zanim coś zrobi będzie to konsultować z Superministrem. Ten nie będzie wiedzieć, czy samemu wydać decyzję, czy ustalić to Prezim. Wszystko się przez to wydłuży i niepotrzebnie skomplikuje. Zamiast systemu prostego i jednolinijnego powstaje zagmatwana piramida.
Po trzecie po raz kolejny nie powołuje się tak ważnego w mikronacjach i tak ważnego dla aspiracji Bialenii jako mocarstwa - ministra spraw zagranicznych. Znowu MZS będzie tylko częścią jednego ze stanowisk. Jego ranga nie potrzebnie jest osłabiana, a po wszystkim można się spodziewać, że nic nie będzie w tej kwestii robione, albo bardzo nie wiele.
Po czwarte, ostatecznie ta zmiana to tylko zbędna strata czasu. Prezydent bowiem zamiast zajmować się sprawami ważnymi i zamiast delegować rzeczywistych zadań zajmuje się niepotrzebnymi kwestiami biurokratycznymi, tracąc równeż czas na dyskusje o nich.
Podsumowując - uważam ten ruch za kompletnie nie trafiony i mogące przynieść tylko negatywne efekty: poczynając od zabierania odpowiedzialności Bialeńczykom, przechodząc przez chaos kompetencyjny i wydłużony łańcuch decyzyjny, na ponownym braku stanowiska MSZ kończąc.
Tak naprawdę w mojej opinii jest to zmiana na gorsze. Dlaczego?
Po pierwsze odbiera się częściom ludzi nazwę "minister", a oddaje "sekretarz stanu". Istnieje w związku z tym duże ryzyko osłabienia działania tych osób, spadku ich autorytetu w społeczeństwie, jak i spadku motywacji. Wydaję mi się, że dla wielu osób samo bycie ministrem Bialenii może być ciekawe. A to nie to samo co funkcja Sekretarza.
Po drugie nie wiadomo po co tworzy się superministrów, którzy oprócz wypełniania swoich obowiązków będą pełnić również funkcje zarządcze nad innymi osobami - a od tego jest przecież Prezydent. Przy tak małej społeczności i rządzie nie ma sensu tak się dzielić. Powstanie chaos kompetencyjny. Sekretarz Stanu zanim coś zrobi będzie to konsultować z Superministrem. Ten nie będzie wiedzieć, czy samemu wydać decyzję, czy ustalić to Prezim. Wszystko się przez to wydłuży i niepotrzebnie skomplikuje. Zamiast systemu prostego i jednolinijnego powstaje zagmatwana piramida.
Po trzecie po raz kolejny nie powołuje się tak ważnego w mikronacjach i tak ważnego dla aspiracji Bialenii jako mocarstwa - ministra spraw zagranicznych. Znowu MZS będzie tylko częścią jednego ze stanowisk. Jego ranga nie potrzebnie jest osłabiana, a po wszystkim można się spodziewać, że nic nie będzie w tej kwestii robione, albo bardzo nie wiele.
Po czwarte, ostatecznie ta zmiana to tylko zbędna strata czasu. Prezydent bowiem zamiast zajmować się sprawami ważnymi i zamiast delegować rzeczywistych zadań zajmuje się niepotrzebnymi kwestiami biurokratycznymi, tracąc równeż czas na dyskusje o nich.
Podsumowując - uważam ten ruch za kompletnie nie trafiony i mogące przynieść tylko negatywne efekty: poczynając od zabierania odpowiedzialności Bialeńczykom, przechodząc przez chaos kompetencyjny i wydłużony łańcuch decyzyjny, na ponownym braku stanowiska MSZ kończąc.
Eddard Noqtern - Król-Senior Królestwa Hasselandu, IX Prezydent Republiki Bialeńskiej
Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób.
Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób.
