18.02.2018, 22:09:19
[Opis procesu twórczego]
W sumie to nie wiem - chciałam narysować wróżkę, ale jak zwykle w połowie uznałam, że to będzie słaby pomysł i o ile "futerkowe" skrzydełka zostały, o tyle przy rysowaniu nóg bardziej widziało mi się coś okrągłego, niż smukłego i później wyszedł łuk. Nie wiem czemu w pewnym momencie uznałam, że fajnie jakby na końcu zamiast głowy węża, pojawi się kaptur (do samego końca myślałam, że jednak ten wąż mi wyjdzie), ale no. Później już zostało przerobić pozostałe elementy, żeby chociaż względnie się łączyły ze sobą.
Ano, czy wspominałam, że technicznie to nigdy nie wiem co narysuje? Jakiś taki "urok", że to co wychodzi spod mojej ręki jest nieprzewidywalne i często pozbawione logiki.
[Co autor miał na myśli?]
Eeeee, zjadłabym tosta!
W sumie to nie wiem - chciałam narysować wróżkę, ale jak zwykle w połowie uznałam, że to będzie słaby pomysł i o ile "futerkowe" skrzydełka zostały, o tyle przy rysowaniu nóg bardziej widziało mi się coś okrągłego, niż smukłego i później wyszedł łuk. Nie wiem czemu w pewnym momencie uznałam, że fajnie jakby na końcu zamiast głowy węża, pojawi się kaptur (do samego końca myślałam, że jednak ten wąż mi wyjdzie), ale no. Później już zostało przerobić pozostałe elementy, żeby chociaż względnie się łączyły ze sobą.
Ano, czy wspominałam, że technicznie to nigdy nie wiem co narysuje? Jakiś taki "urok", że to co wychodzi spod mojej ręki jest nieprzewidywalne i często pozbawione logiki.
[Co autor miał na myśli?]
Eeeee, zjadłabym tosta!

